fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Możemy zyskać na wojnie handlowej mocarstw

Adobe Stock
Chiny szukają produktów będących w stanie wypełnić lukę po amerykańskich, które są na cenzurowanym. Wzrost zainteresowania widzą marki kosmetyczne, a za chwilę mogą dołączyć kolejne sektory. Dzięki możliwościom e-handlu.

Polskie marki kosmetyczne w Chinach już zaistniały dzięki platformie Tmall.hk, należącej do globalnego potentata, czyli grupy Alibaba. Spodobały się tak bardzo, że zainteresowanie szybko rośnie. Szansę mają inne sektory, jak żywność czy biżuteria, zwłaszcza z bursztynem. Polska spółka S&A sprzedaje ją już w ponad 40 miastach w Chinach.

Czytaj także: Polska może być mostem między USA a Chinami

Internet już pomaga

– Platforma Tmall Global ewidentnie stawia na promowanie polskich marek, widzimy wyraźnie, że po okresie reklamowania produktów hiszpańskich teraz jest duże zapotrzebowanie na polskich producentów. Takie deklaracje padły kilkakrotnie na oficjalnych spotkaniach grupy, generalnie w Chinach widać też odwrót od marek amerykańskich, nasze mogą tę niszę wypełnić – mówi Aleksander Ciepiela, prezes Ponte Limited, oficjalnego partnera platformy Tmall.hk do sprzedaży kosmetyków w Chinach.

– Po firmach kosmetycznych widać to bardzo mocno, zainteresowanie Chińczyków rośnie znacząco, mówimy już o sprzedawaniu polskich kosmetyków całymi kontenerami – dodaje.

Czytaj także: Chiny znów skarżą Stany Zjednoczone w WTO za cła

Chińczycy dali zagranicznym producentom prezent, jeśli marka chce je sprzedawać w stacjonarnych sklepach, to musi przejść szereg lokalnych badań i testów na zwierzętach, co jest barierą dla producentów z Europy i kontroli, ale te stawiające na e-handel już nie. Dlatego wejście na ten ogromny rynek online przez sprzedaż bezpośrednią z zagranicy jest dużo prostsze, choć nic nie jest możliwe z automatu.

– Aby marka pojawiła się na Tmall Global, musi dostać zaproszenie, dochodzą koszty, takie jak ok. 100 tys. zł depozytu, 5 proc. prowizji i obowiązkowa pula środków na promocję oraz marketing – mówi Aleksander Ciepiela. – Nie jest możliwe w ogóle wejście bezpośrednio na platformę, lokalnymi operacjami zawsze musi zajmować się firma chińska pośrednicząca posiadająca status Tmall partner. W wielu przypadkach pośrednik pokrywa koszty wejścia na platformę, ale to już zależy od tego, jak producent dogada się z pośrednikiem. Alibaba pomaga znaleźć partnera firmom zainteresowanym wejściem na platformę – dodaje.

Czytaj także: Chiny szukają sposobu na nakręcenie spadającej konsumpcji

Kolejne hity na rynku

– W ostatnich latach obserwujemy wzrost wartości handlu z Chinami – na poziomie 8 proc. Szersze otwarcie chińskiego rynku na towary z Polski jest jak najbardziej możliwe. Dlatego pomagamy polskim firmom wykorzystać możliwości, jakie dają takie inicjatywy jak „Pas i Szlak" czy „17+1" – mówi Andrzej Juchniewicz, szef biura PAIH w Szanghaju.

– Staramy się wspierać ich obecność na jedynych targach importowych w Chinach (China International Import Expo), ważnych wydarzeniach branżowych czy targach produktów Europy Środkowo-Wschodniej – dodaje.

Jeżeli chodzi o rynek B2B, dużo polskich marek jest wyróżnianych, m.in. producenci maszyn górniczych, chemii budowlanej czy paneli podłogowych. – Coraz więcej firm wykorzystuje fakt zmieniającego się profilu chińskiego klienta, który coraz bardziej szuka produktów wysokiej jakości. Jest to dobry czas dla polskich firm, które wchodzą na chiński rynek bądź już na nim są, aby użyć tych informacji w strategii i promować polskie marki zajmujące się wyrobami luksusowymi, ale i wysokiej jakości żywnością – dodaje Andrzej Juchniewicz.

Zdaniem Łukasza Barbackiego z Barbacki Consulting, który wprowadził kosmetyki na 32 rynki, Azja może być ciekawym kierunkiem dla polskiego sektora, ale rodzimi producenci muszą mieć świadomość różnic kulturowych i handlowych. – Co więcej, tamten rynek również nie jest jednolity, dlatego musimy pamiętać, że strategie, które sprawdziły się np. w Tajlandii, w Korei mogą nie przynieść rezultatów – mówił podczas Międzynarodowego Forum Kosmetycznego.

A co się tam sprzedaje? – Produkty do higieny i pielęgnacji twarzy są najszybciej rosnącą i najczęściej kupowaną online kategorią – mówiła dr inż. Justyna Żerańska, Regulatory Affairs Manager z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Chińczycy kupują polskie produkty

O ile eksport żywności ogółem wzrósł o 14 proc. w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2019 r. wobec analogicznego okresu przed rokiem (do 56 mld zł), o tyle na rynki Azji jest znacznie wyższy. Do Chin wysłaliśmy żywność wartą aż o 76 proc. więcej, wzrost handlu z Japonią skoczył o 73 proc.

Tak radykalny wzrost zawdzięczamy w dużej mierze tzw. efektowi niskiej bazy, czyli dotychczasowym słabym wynikom eksportu żywności na te rynki, niemniej dane pokazują również zmianę trendu i wyraźny wzrost zainteresowania polskimi produktami. Żywność wysłana do Chin od stycznia do maja 2019 r. sięgnęła poziomu 74,9 mln euro, co oznacza wzrost o 76 proc. rok do roku. To przekłada się na dodatkowe 32 mln euro, czyli ponad 120 mln zł. Za połowę tej sumy odpowiada mięso i mleko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA