fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Centra handlowe tracą niedzielnych klientów

Adobe Stock
Ruch w galeriach spada, co będzie pogłębiać kłopoty branży. Mimo problemów na naszym rynku podobny zakaz pracy sklepów chcą też mieć Włosi.

Jeszcze na etapie prac nad ustawą o ograniczeniu handlu w niedziele wiadomo było, że centra handlowe zostaną nią dotknięte najmocniej. Dane to potwierdzają: od wprowadzenia w marcu zakazu tylko w maju liczba wizyt w centrach handlowych wzrosła. W pozostałych miesiącach są spadki, w sumie od początku roku o 3,2 proc. – wynika z badania ShopperTrak National Index Poland.

Spadek byłby jeszcze głębszy, gdyby nie dane ze stycznia i lutego – wtedy nie było ograniczeń, więc wyniki okazały się podobne do tych z 2017 r. Za to w lipcu ruch w centrach spadł niemal o 7 proc.

Centra mogą w niedziele niehandlowe uruchomić części usługowe czy rozrywkowe, jednak widać, że korzysta z nich coraz mniej klientów. – Działa u nas kino, ale ludziom nie chce się przychodzić tylko po to. Dlatego widzimy, że punkty gastronomiczne, choć mogłyby się otworzyć, też rezygnują z tej opcji – mówi zarządzający jedną z dużych galerii handlowych.

Umowy do renegocjacji

Branża od dawna mówi, że problem jest i będzie narastał, ale dotyka firmy w różnym stopniu. – Zakaz handlu w niektóre niedziele wpłynął na spadek obrotów w sklepach i centrach handlowych, choć nie w takim stopniu, w jakim przewidywała to część ekspertów. Należy pamiętać, że w następnym roku ten zakaz zostanie rozszerzony na wszystkie niedziele, co prawdopodobnie przełoży się na kolejne spadki – mówi Michał Malicki, ekspert ds. rynku handlowego w Colliers International. – Zdecydowanie wpłynie to na chęć renegocjacji umów ze strony najemców – dodaje.

Prestiżowe galerie z kolejką najemców nie muszą specjalnie obawiać się renegocjowania umów. Firma Unibail Rodamco, zarządzająca wielkimi galeriami – jak Arkadia czy Galeria Mokotów – przyznaje, że takie przypadki zdarzają się tylko sporadycznie. Spokojne są też inne duże galerie, których spadki nie dotykają. – W naszych centrach handlowych nie odnotowujemy spadku liczby klientów. Przykład to Galeria Jurajska w Częstochowie: do końca lipca 2018 r. odwiedziło ją 2,94 proc. więcej osób niż w analogicznym okresie 2017 r. – mówi Małgorzata Czaplicka, dyrektor ds. relacji inwestorskich GTC. – W Galerii Północnej także zanotowaliśmy miesięczne przyrosty w liczbie odwiedzających. W sierpniu galerię na warszawskiej Białołęce odwiedziło o 1,13 proc. więcej osób niż w lipcu, który to miesiąc był z kolei o 1,86 proc. lepszy niż czerwiec – dodaje.

Kto następny?

W ostatnich latach na wprowadzenie ograniczeń handlu w niedzielę zdecydowały się – oprócz Polski – tylko Węgry, które jednak po roku ustawę uchyliły. Nad Wisłą się na to na razie nie zanosi. Za to na wprowadzenie podobnych ograniczeń decydują się Włochy.

Premier Luigi Di Maio już zapowiedział, że do końca roku zostaną opracowane zasady ograniczeń w pracy największych sklepów i centrów handlowych w niedzielę. Na takie rozwiązanie naciskają zarówno związki zawodowe, Kościół katolicki, jak i osoby prowadzące małe, tradycyjne sklepy spożywcze. Liczba takich placówek w całej Europie spada, nie są bowiem w stanie nawiązać konkurencji zwłaszcza na poziomie cen z dużymi sieciami.

Branża zareagowała na zapowiedzi strachem, zarząd sieci handlowej Conad szacuje, że wprowadzenie takich regulacji spowoduje zwolnienie 40–50 tys. osób. We Włoszech kupowanie w niedzielę jest bardzo popularne – według szacunków zakupy w ten dzień robi regularnie 19,5 mln osób. To drugi pod względem generowanych obrotów dzień w tygodniu.

Włoskie firmy handlowe boją się też strat związanych ze zniechęconymi turystami, którzy pozbawieni możliwości kupowania mogą skracać pobyty o niedzielę.

Włochy chcą odejść od pomysłu premiera Mario Montiego, który w 2012 r. zliberalizował obowiązujące od lat ograniczenia dla pracy handlu w niedziele. Rząd liczył, że rosnący popyt i większy ruch turystyczny spowodują szybszy wzrost dość mizernie rozwijającej się włoskiej gospodarki. Nowe ograniczenia mają wejść w 2019 r.

Radosław Knap  dyrektor gen. Polska Rada Centrów handlowych

Już w trakcie prac nad ustawą o handlu w niedziele zgłaszaliśmy, że pojawi się problem z najemcami centrów handlowych. Część z nich będzie się domagała renegocjacji umów najmu, ponieważ przez zamknięcie sklepów w niedziele mogą stracić część obrotów. Oczywiście problem nie dotyczy wszystkich w takim samym stopniu, ponieważ część firm brak handlowych niedziel rekompensuje większymi obrotami w inne dni tygodnia i wiele zależy od uwarunkowań na rynkach lokalnych czy nawet sytuacji w konkretnych obiektach. Czas pokaże, w jakiej skali to zjawisko przebiegnie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA