fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Grill na majówkę coraz droższy

Adobe Stock
Już dziś skupy płacą za zwierzęta o blisko 30 proc. więcej niż przed rokiem, a ceny nadal rosną. To wkrótce przełoży się na ceny mięsa w sklepach.

Według danych ministerstwa rolnictwa, ceny trzody chlewnej w marcu 2019 roku były już o blisko jedną trzecią (29 proc.) droższe niż przed rokiem. Ceny jednak dalej rosną – w ciągu ostatniego tygodnia (do 21 kwietnia) skupy podniosły ceny płacone za zwierzęta o 0,63 proc. i płacą obecnie średnio 5,83 zł za kg – informuje resort w cotygodniowym biuletynie informacyjnym.

Wyższe ceny zwierząt w skupach oznacza, że wkrótce możemy się spodziewać wzrostu cen na sklepowych półkach. - Choć dane GUS wskazały na deflację detalicznych cen wieprzowiny w marcu to patrząc na rosnące ceny skupu wkrótce będziemy obserwować wyraźny wzrost cen mięsa w sklepach - Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole. Póki co jednak, karkówka wieprzowa bez kości kosztuje średnio 18 zł za kilogram, polędwiczki wieprzowe – 26 zł za kg, a ceny schabu bez kości zaczynają się od 14 zł.

Sprzedaż wieprzowiny również ulega sezonowym wahaniom i sezon grillowy to jeden z ważniejszych czynników sprzyjających wzrostowi popytu.

Na ten wzrost cen nałożyły się dwa czynniki, ogromne kłopoty Chin z błyskawicznie postępującą epidemią Afrykańskiego Pomoru Świń, która dziesiątkuje stada świń w tym kraju. Drugi problem to kończący się właśnie okres bardzo niskich cen trzody chlewnej w Europie, tzw. świński dołek, który sprawił, że wiele gospodarstw w Europie zrezygnowało z produkcji.

Adobe Stock

– Chiny to zarówno największy producent, konsument jak i importer wieprzowiny na świecie, stąd nawet najmniejsze wahania produkcji w tym kraju mają istotny wpływ na sytuację w światowym handlu wieprzowiną – zauważa Jakub Olipra. Wyjaśnia, że Chiny dotąd pokrywały ok. 98 proc. swojego zapotrzebowania własną produkcją. Straty w pogłowiu wynikają zarówno z bezpośrednich skutków ASF jak i ograniczania produkcji związanego z walką z tą chorobą. Już dziś, po ośmiu miesiącach walki z ASF, pogłowie świń w Chinach jest niższe o prawie 20 proc. w ujęciu rocznym - to jakby gospodarstwa w USA, które po Chinach i UE mają trzecie największe pogłowie świń na świecie, całkowicie zrezygnowały z hodowli świń.

I na trudną sytuację w Chinach nakłada się niewielka produkcja wieprzowiny w Europie. – Silny wzrost chińskiego importu wieprzowiny zbiegł się w czasie z redukcją pogłowia świń w UE, z powodu niskiej opłacalności produkcji wieprzowiny w ostatnich kwartałach. Mamy więc stosunkowo niską podaż wieprzowiny w UE i z drugiej strony silny wzrost importu ze strony Chin – mówi ekonomista. Wyjaśnia, że Chiny są tak dużym rynkiem, że w warunkach znaczących strat produkcyjnych, najwięksi światowy eksporterzy, czyli UE, USA, Brazylia i Kanada nie byłby w stanie zaspokoić chińskiego popytu. Sytuacja jest bezprecedensowa. Ogromny spadek produkcji nie przełoży się jeden do jednego na wzrostu importu, bo ok. 40 proc. wieprzowiny w Chinach produkowane jest w małych gospodarstwach na własne potrzeby, tych osób raczej nie będzie stać na zakup droższego mięsa z importu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA