fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Dziennikarze „Rz” oceniają gospodarcze dokonania rządu

Fotorzepa, Michał Kolanko
Jeśli obraz mijających czterech lat odcedzić z wpływu fenomenalnej koniunktury, rząd chcący błyszczeć jako prymus okazuje się szkolnym przeciętniakiem.

Słaba trója – to średnia ocen za mijające cztery lata, wystawionych przez dziennikarzy działu ekonomicznego „Rz" rządom PiS w 11 kluczowych z punktu widzenia gospodarki obszarach.

Najlepiej poszło rządzącym w finansach państwa. Dzięki wzrostowi PKB, ale i uszczelnieniu podatków nie przewróciły się, mimo rekordowych w skali ćwierćwiecza transferów takich jak 500+ czy 13. emerytura.

Pieniądze te zapewniają PiS poparcie polityczne, ale trafiają bez ładu i składu, i do potrzebujących, i do bogatych. Dlatego źle adresowana, kosztowna polityka społeczna ciągnie ocenę w dół. Podobnie jak ślimacze tempo budowy dróg i jeszcze wolniejsze – lokali w ważnym dla rządu programie Mieszkanie+.

Nieco lepiej idzie PiS w cyfryzacji. Niestety, nie poprawiają ogólnego obrazu słabe dokonania tam, gdzie pole do popisu było największe – w ochronie środowiska czy energetyce.

Krzysztof Adam Kowalczyk, szef działu ekonomicznego „Rz"

Finanse publiczne

Mogło być jeszcze lepiej

Nasza ocena: 4+

Zamiast wieszczonego przez opozycję kryzysu, finanse publiczne pod rządami PiS okazały się być w wyjątkowo dobrej kondycji. Deficyt całego sektora spadł w 2018 r. do rekordowo niskiego poziomu 0,4 proc. PKB (choć w 2019 r. zapewne skoczy do 1,7 proc. PKB), a dług państwa ciągle spada w relacji do PKB. Ważne, że taką poprawę udało się uzyskać przy jednoczesnym wprowadzeniu bardzo kosztownych programów takich jak 500+ czy obniżeniu wieku emerytalnego. Pogodzenie wody z ogniem, czyli zwiększenie wydatków państwa i zmniejszenie budżetowej dziury w tym samym czasie, zasługiwałoby na „szóstkę", ale... Uszczelnienie systemu podatkowego, które niewątpliwie stało się faktem także dzięki działaniom rządu PiS, a które przyniosło duże wpływy do kasy państwa, miało też swoje negatywne efekty. To choćby wzrost fiskalizmu, restrykcyjności skarbówki i obciążeń administracyjnych dla firm. Poza tym rząd wprowadził kilka nowych danin (np. podatek bankowy, opłatę paliwową, daninę solidarnościową). W końcu – jak podkreślają eksperci – największym źródłem wzrostu dochodów budżetowych była poprawa koniunktury gospodarczej i rekordowo dobra sytuacja na rynku pracy, a to akurat nie jest zasługą rządu PiS.

Anna Cieślak-Wróblewska

Cyfryzacja

Nieznany koszt transformacji

Nasza ocena: 3+

W Indeksie DESI Komisji Europejskiej Polska jest na dalekim 25. miejscu w Unii Europejskiej pod względem stopnia cyfryzacji. Nie zmieniło się to za rządów PiS, mimo że stawia na informatyzację administracji, e-usługi dla obywateli i zamykanie obiegu pieniądza w systemach elektronicznych. Postępu nie widać, bo inne kraje idą do przodu szybciej. Choć u nas przybyło światłowodów (m.in. przy wsparciu środków UE), mamy jedne z najlepszych sieci komórkowych 4G w Europie i chętniej załatwiamy sprawy urzędowe zdalnie, to nadal około 25 proc. Polaków nie używa Internetu, a odsetek ucyfrowionych firm jest niższy niż średnia w UE. Problem z oceną Ministerstwa Cyfryzacji polega na tym, że cyfryzacja nie jest domeną jednego resortu. Idea pierwszej minister cyfryzacji PiS – Anny Streżyńskiej – by stworzyć jedną architekturę IT, spaliła na panewce. Jej następca – Marek Zagórski – zarzucił walkę z „silosami" na rzecz palących spraw, jak działanie CEPiK, czy wprowadzenie e-ID. Na razie, zamiast przynosić państwu oszczędności, cyfryzacja jest niepoliczonym kosztem. W sferze niedopowiedzianych planów pozostaje też budowa sieci 5G. Największym sukcesem resortu cyfryzacji jest Profil Zaufany – login obywatela do e-usług. Mają go ponad 4 mln osób.

Urszula Zielińska

Energetyka

Wymuszone nowe priorytety

Nasza ocena: 3+

Realnym priorytetem u progu rządów PiS było utrzymanie dominacji węgla w krajowej energetyce. Ówczesny trend do dziś jednak kładzie się cieniem na polityce energetycznej: przepisy przeforsowane w tamtym okresie (według branży pod naciskiem grupy polityków z PiS wrogo nastawionych do wiatraków), jak tzw. ustawa odległościowa, blokują do dziś realizację wielu projektów z zakresu OZE. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy uruchomiono system aukcji uprawnień do emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. Wkrótce ceny uprawnień niemal się podwoiły, sięgając w tym roku nawet 30 euro. W normalnych warunkach koncerny przerzucałyby koszty na klientów – jednak proces ten został zablokowany politycznymi decyzjami rządu Mateusza Morawieckiego. Dziś rząd wydaje się zmieniać kurs: informacje o „zielonej transformacji" państwowych koncernów albo nowych programach dopłat do fotowoltaiki można usłyszeć niemal codziennie. Jednak środki kierowane na ten cel przez firmy energetyczne to zaledwie kropla w morzu potrzeb, a finansowe brzemię „energetyki obywatelskiej" spoczywa przede wszystkim na barkach prosumentów. Poza retoryką nie zmienia się zatem zbyt wiele.

Mariusz Janik

Przedsiębiorczość

Innowacyjne Eldorado to mit

Nasza ocena: 3

Innowacyjność i rozwój przedsiębiorczości, w dużej mierze opartej o startupy, rząd odmienia przez wszystkie przypadki. Stworzenie warunków do rozwoju młodego, innowacyjnego biznesu było jednym z priorytetów, i – choć podjęto wiele działań, wprowadzając usprawnienia regulacyjne i systemy wsparcia – cała para poszła w gwizdek. Ulgi na badania i rozwój oraz zachęty do patentowania, jak np. IP Box, nie przyniosły oczekiwanych efektów. Choć ulga B+R obowiązuje od 2016 r., wielu przedsiębiorców nawet o niej nie słyszało. Od ub. r. firmy mogą odpisać 100 proc. kosztów kwalifikowanych, co oznacza, że złotówka wydana na B+R przynosi 2 zł odliczenia. Ale to nie napędziło innowacyjności. Zajmujemy miejsce w ogonach wszelkich rankingów: w Global Innovation Index mamy pozycję w czwartej dziesiątce państw. UNESCO wskazuje, że na działalność B+R wydajemy ok. 1 proc. PKB, dwa razy mniej niż Czesi. Za rządów PiS nasz kraj miał stać się startupowym Eldorado, do którego ciągną inwestorzy z całego świata. Tymczasem brakuje ciekawych pomysłów, w które fundusze VC mogłyby pompować pieniądze. W efekcie firmy venture capital omijają Polskę. Branżowa organizacja Startup Poland już sugeruje, że moda na startupy w naszym kraju przemija.

Michał Duszczyk

Ochrona środowiska

Zbiór pobożnych życzeń

Nasza ocena: 3

Wbrew pozorom to nie awantura o korniki w Białowieży definiuje politykę środowiskową PiS. Kluczowe znaczenie w retoryce partii odgrywają dziś zmiany klimatyczne oraz jakość powietrza. O ile w pierwszej z tych kwestii PiS trzyma się raczej poglądu, że globalne ocieplenie w znikomej mierze wynika z działań człowieka, to w drugiej sprawie wątpliwości co do sprawstwa nie ma. Kartę miał odwrócić program Czyste Powietrze – swego czasu prezentowany jako największy z programów modernizacyjnych PiS. Czyste Powietrze okazało się na razie mrzonką: UE w sporej mierze odcięła się od udziału w programie, do programu chłodno odnoszą się również samorządowcy, podkreślając, że większą popularnością cieszą się lokalne dopłaty do modernizacji pieców. W sierpniu br. ostatecznie przyjęto projekt Polityki ekologicznej państwa 2030. Siłą rzeczy jest to zbiór pobożnych życzeń w wymienionych kwestiach plus uzupełnienie polityki energetycznej – o dziwo, jak wytykano wcześniej autorom projektu – z pominięciem energetyki wiatrowej i fotowoltaicznej. Skądinąd trudno doszukać się w dokumencie ochrony przyrody, łatwo za to znaleźć „zarządzanie zasobami dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego".

Mariusz Janik

Gospodarka morska

Statków lepiej nie sklejać taśmą

Nasza ocena: 3

Marek Gróbarczyk, obejmując urząd, deklarował rozwój portów i przemysłu stoczniowego. W tych pierwszych sukces widać: przeładunki szybko rosną, wkrótce ma ruszyć budowa nowego Portu Centralnego w Gdańsku, choć niewiadomą pozostaje finansowanie inwestycji. Trwają także przymiarki do budowy terminala kontenerowego w Świnoujściu. Gorzej ze stoczniami, gdzie minister kojarzy się z przedsięwzięciami, które zamiast sukcesu przyniosły wizerunkową klęskę. To mająca zapowiadać odbudowę stoczni w Szczecinie słynna już stępka pod prom, położona przez premiera w 2017 r., którą teraz zżera rdza. Kolejne – odbiór kadłuba lodołamacza „Puma" wybudowanego w stoczni Gryfia. Puma poklejona była taśmą i pomalowana dla zakamuflowania niedoróbek, co wyszło na jaw podczas uroczystości. Ministrowi raczej nie przysłużyła się także Mierzeja Wiślana. Został bowiem zapamiętany, gdy u boku Jarosława Kaczyńskiego brał udział we wbijaniu palika geodezyjnego na plaży w Kątach Rybackich. Palik miał symbolicznie rozpoczynać przekop przez Mierzeję, choć nie było wówczas ani decyzji środowiskowej, ani pozwolenia na budowę, ani firmy mającej prowadzić roboty.

Adam Woźniak

Rolnictwo

Same obietnice nie przynoszą sukcesu

Nasza ocena: 3-

Sukcesy w skali mikro i brak dokonań w skali makro. Ministerstwo chwali się wprowadzeniem znakowania polskiej żywności czy umożliwieniem sprzedaży bezpośredniej przez rolników. Gorzej wygląda dotrzymanie obietnic rozwiązania prawdziwych problemów i wsparcie dla rolników w obliczu ogromnych wyzwań. Walkę z epidemią afrykańskiego pomoru świń nadzoruje polonista. Oficjalnej strategii, mimo piątego roku walki z tą chorobą, wciąż brak. Nadchodzi brexit, grozi nam więc utrata poważnego kupca naszej żywności. Straciliśmy już rynki azjatyckie dla eksportu wieprzowiny, a „podbój" Chin przez polskich drobiarzy zatrzymał się bez wsparcia państwa. W przyśpieszaniu negocjacji z Pekinem resort rolnictwa również nie ma się czym wykazać. Amerykanie skontrolowali organizację oraz pensje naszej kontroli weterynaryjnej i zagrozili wstrzymaniem eksportu wieprzowiny do USA. Minister zapowiadał zmianę organizacji pracy weterynarzy, ale ustawy jeszcze nikt nie widział, podobno jest w KPRM. Po dwóch latach obietnic weterynarze dostali niewielkie podwyżki... ale nie wszyscy. Minister Ardanowski chciał, by rolnictwo było innowacyjne, ale odebrał pieniądze instytutom badawczym. Próbą innowacji jest „Platforma Żywnościowa", która jest jednak w powijakach. Los stadniny w Janowie pozostaje smutnym symbolem „dobrej zmiany".

Aleksandra Ptak-Iglewska

Obronność

Sztuka wojennej pozoracji

Nasza ocena: 3-

Mimo gwarantowanych ustawą nakładów na obronę (185 mld zł w nowym planie do 2026 r.) kolejnym szefom MON nie udało się rozwiązać istotnych problemów armii. Wciąż nie działa parasol obrony przeciwrakietowej, nie przybyło śmigłowców uderzeniowych, brakuje nowoczesnej amunicji artyleryjskiej i decyzji w sprawie zakupu okrętów podwodnych nowej generacji. Nie sprawdził się model nadzorowania przez MON spółek państwowej zbrojeniówki. Miał uporządkować obronny biznes, ale nie poprawił słabych wyników większości firm. Uruchomił za to destrukcyjną karuzelę kadrową. Choć rosnące nakłady na armię to postęp, trudno nie odnieść wrażenia, że w utajniany, niepoddawany publicznej ocenie proces inwestycyjny wkradły się chaos i polityka doraźnych zakupów obliczana na efekt propagandowy. Na początku kadencji uruchamiano kolejne projekty, w większości przygotowane przez poprzedników, preferowano krajowy przemysł. Nowy minister Mariusz Błaszczak podtrzymał finansowe wsparcie dla wojsk terytorialnych. W sferze zamówień strategicznego sprzętu zielone światło dostały zakupy z amerykańskiej półki (rakietowe systemy Patriot, Himars, zapowiedź zamówienia F-35).

Zbigniew Lentowicz

Budownictwo

Mieszkanie minus i buble

Nasza ocena: 2+

Sztandarowy program PiS Mieszkanie+ zakładał budowę tanich lokali na gruntach Skarbu Państwa. Rząd zapewniał, że metr da się wybudować za 2,5 tys. zł, choć deweloperzy pukali się w czoło. W styczniu 2018 r. nadzór nad Mieszkaniem+ odebrano Andrzejowi Adamczykowi, szefowi ówczesnego resortu infrastruktury i budownictwa. Trafiło ono do nowego Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. A premier Morawiecki obiecał „100 tys. mieszkań". Powstało ich ponad... 800. Kamieniem milowym miało być przekształcenie prawa użytkowania wieczystego pod blokami i domami. Zabrakło jednak wyobraźni. Wyszło jak zwykle, czyli byle jak. Okazało się, że ustawa przekształceniowa roi się od absurdów. Właściciele mieszkań nie mogli się np. uwłaszczyć, jeżeli na tej samej działce co blok stały kiosk lub budka z pieczywem. Przepisy poprawiano już trzy razy. Ale wiele absurdów zostało. Wiadomo też, że samorządy nie zdążą do końca roku wydać wszystkim zaświadczeń o przekształceniu. Apelują do rządu, by przedłużył termin. Politycy udają, że nie słyszą.

Aneta Gawrońska, Renata Krupa-Dąbrowska

Polityka społeczna

Niebezpieczne rozdawnictwo

Nasza ocena: 2

Mamy tu sztandarowy program PiS, czyli 500+. Cel: zwiększenie dzietności. Nie udało się. Wskaźnik dzietności miał podskoczyć do 1,6, zatrzymał się na 1,45. Można mówić, że bez 500+ byłby gorszy, ale miał być lepszy. Początkowo liczba narodzin rosła, ale teraz spada. Krytycy zwracają uwagę na niewyobrażalne koszty programu. Przez pierwsze lata sięgały 23–25 mld zł rocznie. Teraz, po rozszerzeniu 500+ na pierwsze dziecko w rodzinie, aż 40 mld zł. Nie ma kryterium dochodowego, zasiłki na dzieci dostają też bogaci. Program wypchnął z rynku pracy część kobiet. Pomógł za to gospodarce. Transfer ogromnych pieniędzy do obywateli nakręca konsumpcję. Ta stała się najważniejszym motorem wzrostu gospodarczego w Polsce. Część ekonomistów przekonuje, że zamiast rozdawać ryby (500+), rząd powinien dawać wędki (tworzyć zachęty do pracy). Rząd tych głosów nie słucha, bo 500+ ma też wymiar polityczny: pomógł PiS zdobyć elektorat. A po rozszerzeniu ma mu pomóc utrzymać władzę. Poza 500+ resort rodziny i pracy pilotował m.in. program 300+ (wyprawka) oraz oczekiwane przez część wyborców, ale szkodliwe dla gospodarki, systemu emerytalnego i rynku pracy obniżenie wieku emerytalnego.

Piotr Skwirowski

Infrastruktura

Budowy drogie i spóźnione

Nasza ocena: 2

Andrzejowi Adamczykowi przyszło kierować Ministerstwem Infrastruktury w niełatwym okresie. Gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych i wynagrodzeń w firmach budowlanych doprowadził do radykalnego wzrostu kosztów inwestycji zarówno przy modernizacji torów kolejowych, jak i przy budowie dróg. Nie usprawiedliwia to jednak narastających problemów – potężnych opóźnień w realizacji inwestycji, m.in. wskutek powtarzania przetargów. W rezultacie ten rok będzie kolejnym z rzędu, w którym liczba oddawanych nowych dróg będzie znacząco niższa od planowanej. A na kolei przez przedłużające się remonty będą rosły opóźnienia pociągów. Ministerstwo przez długi czas nie mogło poradzić sobie także z problemem nierzetelnych wykonawców: przykładem są firmy włoskie, które dopiero po kilku miesiącach od zatrzymania robót wyrzucono z budów. Do tej pory nierozwiązana pozostaje sprawa firm, które realizują umowy sprzed 2–3 lat, zawarte jeszcze przed gwałtownym wzrostem kosztów. Dziś te kontrakty przynoszą straty, a brak chęci ze strony resortu na dogadanie się z wykonawcami w sprawie realnej waloryzacji umów może doprowadzić do takiej fali bankructw, jaka przetoczyła się przez branżę budowlaną w pierwszej połowie dekady.

Adam Woźniak

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA