fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Kornel Morawiecki: Program PiSu nie wymaga niczego od ludzi

tv.rp.pl
W solidaryzmie powinniśmy pomagać i wymagać od siebie nawzajem – mówi Kornel Morawiecki, marszałek senior i przewodniczący partii Wolni i Solidarni, gość programu Pawła Rożyńskiego.

<iframe src="https://get.x-link.pl/91b61912-f0d3-8844-3f53-2fbad32aa751,92becd98-98d4-5523-0964-653b9d075466,embed.html" width="650" height="365" frameborder="0" webkitallowfullscreen="" mozallowfullscreen="" allowfullscreen="" allow="autoplay; fullscreen" scrolling="no"></iframe>

Co się Panu nie podoba w gospodarczych działaniach rządu?

Cały socjalny program PiS-u ma jedną wadę. Ten program nie wymaga niczego od ludzi, od tych, których wspomaga. W solidaryzmie powinniśmy pomagać i wymagać od siebie nawzajem. To nie jest tylko jeden kierunek, od silniejszych do słabszych.

Czyli nie tylko np. dać 500 plus?

500 plus to inwestycja w polską przyszłość. Chodzi o to, żeby dzieci były zdrowsze, lepiej wykształcone, nie czuły się jak dzieci drugiego sortu.

Powinno się rozliczać z tego, ile się naprawdę wydaje na dzieci?

Tak, powinien być jakiś wymóg edukacyjny czy wychowawczy w stosunku do dzieci. Żeby wszystko nie poszło na konsumpcję, ale na rozwój.

Ale okazało się, że podstawowy cel, zwiększenie dzietności, nie do końca się spełnia.

Nad polskim morzem wyraźnie widać więcej matek z dziećmi, większe zróżnicowanie wczasowiczów. Są bogaci i biedniejsi. Teraz stać na luksus wakacji normalnych ludzi.

Co jeszcze w działaniach rządu budzi Pana wątpliwości?

Źle budujemy potencjał obronny Polski. Praktycznie tylko kupujemy nowoczesne uzbrojenie. To jest błąd. Kupiliśmy F-16, czy to jest nasza siła odstraszająca? Kody dostępu do tych maszyn do rakiet do mają Amerykanie. Nie polski prezydent, polscy generałowie. Jeśli coś będzie nie pomyśli naszych sojuszników, to mamy tylko latającą blachę.

Chodzi o to, żeby przemysł obronny ciągnął naszą gospodarkę. Żeby nasi inżynierowie i naukowcy się wykazali, a mają zdolności i fachowe podstawy. Zamiast kupować, powinniśmy robić sprzęt, nawet jeśli trochę gorszy, to wtedy kształcimy kadry. Na początku nie wygramy jakością, ale masowością i powszechnością obrony.

Jednak jak się patrzy na naszą zbrojeniówkę widać, że nie zawsze przemysł jest w stanie sprostać zadaniom. Pokazuje to np. budowa korwety Gawron (obecnie Ślązak), której końca nie widać.

To zależy w dużym stopniu od wojskowych. Generałom jest wygodniej robić kontrakty i wyjeżdżać, bo tam kupują sobie cacka. Trudniej jest wdrażać takie rozwiązania i prowadzić cały proces od zera.

Przecież w technologiach jesteśmy na topie. Nasi młodzi ludzie mają wielkie sukcesy w programowaniu. Trzeba zaangażować ten cały potencjał intelektualny i duchowy Polaków. Wtedy zrobilibyśmy to lepiej niż inni. A tak, uzależniamy się, wydajemy olbrzymie pieniądze i ze środków podatników wspomagamy przemysł obronny Ameryki czy Francji.

A co się podoba Panu w polityce gospodarczej?

Jest to polityka bardziej solidarna, która wyrównuje możliwości. Nie może być takich rozpiętości majątkowych do których zmierza świat. 8 rodzin ma majątek porównywalny z 3,5 mld najbiedniejszych ludzi. Równowaga w dochodach przekłada się na rozwój, lepsze samopoczucie ludzi.

Często PiS-owi zarzuca się, że jego poglądy gospodarcze są socjalistyczne, dalekie od idolki prawicy Margaret Thatcher.

Są bardziej solidarystyczne. Jak patrzę na dyskusję z synem w ciągu ostatnich 20 lat, to widzę u niego dryf od liberalizmu do bardziej społecznego spojrzenia na gospodarkę. Podejście liberalne ma to do siebie, że ci, którzy wygrywają myślą, że to tylko dzięki sobie. Jednak całe otoczenie, ład państwowy, bezpieczeństwo, możliwości komunikacyjne i infrastruktura ułatwia biznes. Jeśli pojemność ekonomiczna rynku rośnie, to ktoś ma większe możliwości rozwoju. Jeśli ta pojemność kurczy się tylko do wybranych, bogatych grup, to i rozwój jest mniejszy.

Mateusz Morawiecki przyjmuje czasem jakieś pana sugestie?

Czasem mówię mu, że nie musi być aż taki perfekcyjny. On wymaga od siebie i innych. Powinien traktować się bardziej na luzie i pokazać ten luz ludziom. Jak przygotowuje się do wystąpień, robi to ze swadą, jednak powinien być bardziej prosty w przekazie. To pomalutku do niego trafia.

Czym właściwie różnią się panów poglądy na sprawy gospodarcze?

Nie śmiem powiedzieć, bo syn jest w gospodarce doświadczony i zna się na tym. Ja jestem trochę amatorem.

Myślę, że dochodzi do niego to, co mówiłem o wymaganiu. Nawet się zgadza. Np. koncepcja, żeby środki, które Polska odzyskała z podatków poszły bardziej na edukację.

Powinno być nowe otwarcie edukacyjne w Polsce?

Tak. Powinno być więcej środków, a edukacja bardziej zróżnicowana. Obecna szkoła ma już 400 lat. Teraz mamy internet, a nie widzimy nowych pomysłów na edukację. Nawet ustawa o szkolnictwie wyższym wicepremiera Gowina nie ma wychylenia na nowe kierunki edukacyjne. A to jest przyszłość dla narodu.

Nie ma pan wrażenia, że za dużo jest państwa w gospodarce?

W dużych opracowaniach ekonomicznych piszą, że kapitał wygrywa nad państwem. Moim zdaniem projekt solidaryzmu, to ma być równowaga, nie tylko między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, ale też między władzą pieniądza, mediów i polityki. Państwo to polityka, a gospodarka to kapitał. Rozwijający się świat kapitalistyczny zmierza do tego, że dominacja kapitału jest coraz większa. To nie jest wyjście. Jedna skrajność była za komuny, polityka wyznaczała gospodarkę, a teraz gospodarka wyznacza politykę. Jest słynne powiedzenie Clintona „gospodarka głupcze". Ja myślę, że lepiej solidarka, a nie gospodarka. Gospodarka jest bardzo ważna, ale nie całego spektrum potrzeb i możliwości ludzkich.

W programie Wolnych i Solidarnych jest mowa o ultraszybkich kolejach próżniowych.

Mamy żyć w atmosferze, a podróżować w próżni. Powinniśmy zrobić to lepiej niż Musk. Puścić tunel, gdzie pociąg porusza się z prędkością 500-600 km/h. Wrocław-Warszawa to pół godziny, do Łodzi 15 min. Potrzebne są takie nowe projekty infrastrukturalne. Nie tylko trzymać się autostrad i samochodów.

Powinniśmy wprowadzić euro?

Nie. To jest bardzo ryzykowne. Z euro już nie bylibyśmy w latach kryzysu zieloną wyspą, bo dewaluacja złotówki pozwalała nam na rozwój. Nie śpieszyłbym się z euro.

Dalej powinniśmy zabiegać o kapitał zagraniczny?

Tak, jeżeli ten kapitał buduje nam lepsze technologie i nas uczy.

W czasie po Okrągłym Stole ten kapitał za grosze kupował nasze perły. Nie chodzi o takie wspieranie, że oni wykupują i tym kapitałem trzymają nas i duszą, bo w dywidendach wyprowadzają olbrzymie sumy.

Z drugiej strony kapitał zagraniczny przyniósł know-how i postawił wiele firm na nogi. Bez niego byśmy sobie nie poradzili.

Ale trzeba było robić inaczej. Trzeba było ten kapitał wykorzystać do modernizowania naszego potencjału, który był zbudowany za komuny i został roztrwoniony. To dotyczy tym bardziej Ukrainy czy Rosji. Po transformacji zmieniła się rzeczywistość ustrojowa na tym całym obszarze. Wszedł pomysł ściśle kapitalistyczny. Nie wszedł pomysł polskiej solidarności. Myśmy nic oryginalnego, własnego nie zaproponowali. To była nasza słabość. Nie chciałbym powtórki z tego.

Fabryki motoryzacyjne są mile widziane, ale w przypadku kopalń widać blokadę.

To źle. Kiedyś w górnictwie byliśmy potęgą technologiczną. Ostatnie 25 lat nas cofnęły. W tej chwili Chińczycy czy Australijczycy budują kopalnie dużo mniejszym kosztem, zatrudnieniem i mają lepsze technologie. Chociaż są też polskie firmy, które dobrze sobie radzą na tym rynku. Co do budowy kopalń, nie jestem przeciwny, żeby kapitał obcy je tworzył. Lepsze to niż importować węgiel z Australii czy Rosji.

Mateusz Morawiecki ma łatwe zadanie prowadzenia spraw gospodarczych, mając poparcie prezesa Kaczyńskiego, ale nie mając zaplecza politycznego, grupy ludzi, którzy by go wspierali w partii?

To jest trudne. On sobie wyrabia pozycję, nie tylko w Polsce jako premier. Jego pozycja w partii też robi się coraz bardziej znacząca. Przyszedł trochę z zewnątrz, ale jego pozycja rośnie.

Obecnie największym problemem przedsiębiorstw jest brak pracowników. Powinniśmy postawić na emigrantów?

Bierzmy imigrantów, ale jeszcze bardziej powinniśmy postawić na nowe technologie. Materialna produkcja ma być wykonywana przez ciągi technologiczne, roboty. Powinniśmy dawać wsparcie naszym przedsiębiorcom, żeby poprawiali swoje zdolności produkcyjne, doskonalili park maszynowy. To jest tak samo ważne jak infrastruktura.

Polska jest przyjaznym miejscem dla przedsiębiorców?

Bardzo przyjaznym miejscem dla Polaków. To piękny kraj, miejsce do wszystkiego. Powinniśmy korzystać z miejsca między wschodem a zachodem. Powinniśmy być pomostem dla Europy. Pomostem, gdzie dzieją się ważne rzeczy. Niestety w jakimś sensie odcinamy się kompletnie od wschodu i to jest nasza polityczna i gospodarcza słabość.

Może się wydawać, że z Niemcami też nie za bardzo nam teraz po drodze.

Też. Niemcy czują to i chcą się z Rosją dogadać, więc nas objeżdżają, patrz Nord Stream. Pierwsza propozycja drugiej nitki gazociągu Jamał była przez Polskę, myśmy nie chcieli. To było niepoważne. W dalszym ciągu sposób gospodarowania nie uwzględnia naszego wyjątkowego miejsca w Europie.

PiS wdrożył zakaz handlu w niedzielę. Nie uważa pan, że w tej sprawie i innych rząd za bardzo ulega związkom zawodowym?

Związki zawodowe nie są wielką siłą w Polsce.

Ale mają duży wpływ na rząd.

Nie do końca. W przypadku wieku emerytalnego chcieli, aby same przepracowane lata uprawniały do emerytury. Tego rozwiązania nie poparli ani prezydent ani rząd.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA