fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Ekonomiści radzą rządowi, jak pokonać kryzys

Społeczna izolacja to jedna ze skutecznych metod walki z pandemią. Obostrzenia mają jednak wpływ na nastroje społeczne
Fotorzepa, Robert Gardziński
Pakiety pomocowe dla gospodarek trzeba dziś finansować z długu. To nie jest czas na zaciskanie pasa i cięcie wydatków publicznych – uważa Polski Instytut Ekonomiczny.

Polski Instytut Ekonomiczny wylicza, że pandemia doprowadziła do ograniczenia aktywności 3 mld ludzi. Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje, że nawet 25 mln osób na całym świecie może zostać zwolnionych. Konsumpcja ma spaść o 33 proc., a każdy miesiąc hibernacji gospodarki odznacza się negatywnym wpływem na globalne PKB w wysokości 2 pkt proc. W raporcie „Pandenomics. Zestaw narzędzi fiskalnych i monetarnych w dobie kryzysów" analitycy PIE podsumowali pierwszy etap światowej walki z pandemią.

Gorzej niż przed dekadą

W ich ocenie kryzys gospodarczy wywołany walką ze skutkami pandemii koronawirusa to wydarzenie bez precedensu w ostatnich dekadach. Widać to m.in. w reakcjach i działaniach podjętych w poszczególnych krajach. Łącznie kraje G20 i Polska zaplanowały do tej pory przeznaczenie ponad 4 bln dol. na wsparcie firm i ochronę miejsc pracy. Polski pakiet fiskalny sięga 6,2 proc. PKB i – jak policzył PIE – jest o 5 pkt proc. wyższy niż w przypadku kryzysu finansowego lat 2007–2009. Wtedy pakiety fiskalne przygotowane przez kraje G20 na wsparcie gospodarek miały wartość 1643 mld dol. – Skala obecnych działań nie dziwi. Sytuacja wydaje się poważniejsza niż ta z czasu kryzysu sprzed dekady, bo dzisiejszy stopień ograniczenia aktywności gospodarczej jest charakterystyczny raczej dla warunków wojennych – mówił w czasie prezentacji raportu Piotr Arak, dyrektor PIE.

Instytut ocenia, że pandemia zaskoczyła nie tylko tempem rozprzestrzeniania się koronawirusa. Niespodziewane jest także to, że w nowoczesnym świecie jedynymi skutecznymi metodami zapobiegającymi dalszej ekspansji Covid-19 są społeczna izolacja i zahamowanie aktywności, także gospodarczej, ludności. – Mamy do czynienia z ograniczeniem podaży pracy z powodu zachorowań, kwarantanny i innych obostrzeń oraz brakiem komponentów do produkcji na skutek zerwania łańcuchów dostaw. Tym zjawiskom towarzyszy spadek konsumpcji i inwestycji prywatnych oraz silne załamanie w sektorach wrażliwych na skutki hibernacji, jak turystyka czy transport. Spada dostępność kredytów dla firm, obniża się stabilność sektora finansowego – wylicza PIE.

Koronawirus negatywnie oddziaływuje też na nastroje społeczne. – Wystarczy spojrzeć na dane zza oceanu, aby wiedzieć, że obecny kryzys dotknie sfery realnej gospodarki mocniej niż kryzys finansowy sprzed ponad dekady. Wówczas z amerykańskiego rynku pracy zniknęło 8,7 mln miejsc pracy. Teraz, tylko między 14 marca a 3 kwietnia, aż 16,6 mln Amerykanów złożyło wniosek o zasiłek dla bezrobotnych – wskazuje PIE.

Czytaj także: Czy po pandemii grozi nam kryzys finansowy

Instytut porównał wielkość programów (określoną w proc. PKB) ogłoszonych obecnie z tymi z 2009 r. Wyraźnie widać, że dziś na ratowanie gospodarek rządy przeznaczają znacznie więcej pieniędzy. Pakiet stymulacyjny USA ma wartość 2 bln dol. i dwukrotnie przewyższa kwoty przeznaczone na ochronę gospodarki w czasach kryzysu finansowego z lat 2007–2009. Gdyby dodatkowo uwzględnić wprowadzane mechanizmy gwarancyjne, wartości pakietów byłyby jeszcze znacząco większe. PIE szacuje, że dla Polski byłoby to 13,5 proc. PKB zamiast 6,2 proc., dla Niemiec 25 proc. PKB zamiast 4,9 proc.

– Poszczególne kraje starają się robić wszystko, co w ich mocy, aby uchronić gospodarkę przed długotrwałą recesją. Także Komisja Europejska podjęła takie działania. Przeznaczyła więc m.in. 100 mld euro na pożyczki dla krajów potrzebujących dofinansowania programów utrzymania zatrudnienia. Pozwolono także na czasowe odejście od reguł paktu stabilności i wzrostu, co oznacza zgodę na deficyty budżetowe przekraczające 3 proc. PKB. Europejski Bank Centralny zobowiązał się się do przeznaczenia 870 mld euro na zakup aktywów, w tym obligacji rządowych, do końca 2020 r. – wyliczał Ignacy Święcicki, kierownik zespołu gospodarki cyfrowej w PIE.

Zalecenia na przyszłość

Zdaniem PIE obecny kryzys można podzielić na pięć etapów: przerwanie łańcuchów produkcji, wprowadzenie pierwszych restrykcji, całkowity lockdown, stopniowe łagodzenie ograniczeń i „nową normalność". – Środki zaradcze należy dobierać zależnie od fazy, w której się znajdujemy i dlatego dzisiaj dominują działania radykalne, bo większość krajów znajduje się w trzecim etapie kryzysu – mówił Paweł Śliwowski, kierownik zespołu strategii w PIE.

Już dziś rządy muszą jednak myśleć o przyszłości. PIE, na podstawie doświadczeń kryzysów gospodarczych z poprzednich dekad, przygotował zestaw rekomendacji, których realizacja miałyby pomóc polskiemu rządowi sprawnie reaktywować naszą gospodarkę. Analitycy PIE twierdzą więc m.in., że należy dziś skupić się przede wszystkim na nowym podejściu do rezerw strategicznych i wzmacnianiu potencjału przemysłu. – Kraje, które dysponują silnymi koncernami przemysłowymi, mogły niemal natychmiast zaangażować je do produkcji na potrzeby sektora medycznego, w sytuacji ustania dostaw z Indii i Chin – tłumaczą.

Niezbędna jest znacząca poprawa w obszarze usług publicznych, przede wszystkim w ochronie zdrowia. – Trzeba usprawnić ją organizacyjnie, wzmocnić w sferze kadrowej i sprzętowej – radzi PIE.

Należy też wykorzystać szanse płynące z nowego otwarcia w handlu międzynarodowym. – Skoro utrzymujemy płynność finansową firm, to także po to, by cały region Europy Środkowej zaczął odgrywać większą rolę w globalnej gospodarce – przekonuje Instytut. Rekomenduje też utworzenie Funduszu Inwestycji Publicznych. Ma on finansować duże projekty infrastrukturalne, ale także transformację energetyczną, technologiczną modernizację szkół i szpitali, wzmocnienie potencjału biotechnologii i farmacji. Zdaniem PIE „trzeba też coś z umowami cywilnoprawnymi", bo osoby na nich zatrudnione należą do najbardziej dotkniętych skutkami koronawirusa.

Premier mówi o wzroście długu

– Będziemy zwiększać dług publiczny, bo dzisiaj budżet państwa i dług publiczny są głównym mechanizmem stymulowania gospodarki – powiedział w środę na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. Zapowiedział wzmacnianie programu Funduszu Dróg Samorządowych. Dodatkowe pieniądze na drogi samorządowe mają być impulsem rozwojowym. – To wielki program modernizacyjny, program aktywizacji gospodarczej, tworzenia nowych miejsc pracy, wsparcia małych i średnich firm, a także samorządów – wyliczał szef rządu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA