fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Janusz Piechociński: Zamiast polityki gospodarczej mamy zaklinanie rzeczywistości

tv.rp.pl
Mamy jeszcze politykę gospodarczą? Nie. Mamy zaklinanie rzeczywistości. Premier coraz bardziej ucieka w stronę sloganów, happeningów, ideologii i idei - mówi Janusz Piechociński, prezes Izby Polska-Azja, były wicepremier i przewodniczący PSL, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Grozi nam kryzys gospodarczy przez koronawirusa?

Na razie mamy okruchy informacji z gospodarki Chin. Są pojedyncze sygnały, które wieszczą wielkie kłopoty w przyszłości. Zdrowotnie i sanitarnie to dotyka kilkudziesięciu tysięcy ludzi, a zagrożonych infekcją jest kilkaset tysięcy.

Chiny to pierwsza towarowa gospodarka świata, która zasila w wielu obszarach niektóre kraje w imporcie zaopatrzeniowym na poziomie 20-30 proc. Zakłada się, że nastąpi w dużym stopniu paraliż transportu lotniczego i samochodowego. A transport, logistyka i turystyka to 10 proc. chińskiego PKB.

Mocno uderzy to w fabryki motoryzacyjne. Ponad 50 proc. samochodów elektrycznych jest w Chinach. Sam Volkswagen w wyniku wydłużenia o 2 tygodnie przerwy w pracy swych fabryk w Chinach stracił 3 mld dol.

Koronawirus pojawił się, gdy mamy w końcu rozejm w 18-miesięcznej wojnie handlowej między Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Teraz Chiny otrzymały kolejny cios.

Na koniec roku 2018  Chiny miały 6,2 proc. wzrostu PKB. To naprawdę świetny wynik. Gospodarka o takim potencjale nie może się rozwijać z prędkością 10 proc. przez lata. To jest niemożliwe.

W 2019 ekipa prezydenta Chin zmniejszyła szczególnie  podatki dla małej i średniej przedsiębiorczości, przez co pozostało  w firmach ponad 220 mld dol. Do tego przyspiesza tempo ściągania kapitału chińskiego do kraju, a nawet ogranicza inwestycje na zewnątrz.

Kryzys jest przesądzony?

Największe firmy analityczne twierdzą, że nasz świat wytrzyma i będzie miał ponad 3 proc. wzrostu PKB. Ale pamiętajmy, kto robił te 3 proc. w skali całego globu, przede wszystkim Azja.

Chiny będą w stanie opanować zagrożenie wirusem lepiej niż rządy demokratyczne?

Społeczności Azji lepiej słuchają władzy. Nie dlatego, że są jakieś konsekwencje, po prostu tak jest. Taka wewnętrzna tradycja, dyscyplina.

Jak nas może dotknąć ta sytuacja? Bardzo liczyliśmy na wzrost eksportu do Chin.

Mieliśmy rekordowe rozjechanie się naszego eksportu w stosunku do importu. To już 1 do 12, a były czasy zę było  1 do 7. To było powodem kilku niepotrzebnych i nerwowych wystąpień premiera Morawieckiego. Niektóre słowa nie muszą padać.

Sporo importujemy elementów związanych z potrzebnym importem zaopatrzeniowym. Mało kto wie, że bardzo dużo substancji chemicznych wstępnej przeróbki sprowadzamy z Chin. To nie tylko odzież i towary powszechnego użytku.

Po drugie, Chiny wpływają na cenę ropy naftowej, paliw i miedzi. Co trzecia, złotówka naszego eksportu pochodzi z KGHM i miedzi. Jeśli w Londynie załamuje się cena miedzi, to uderza znacząco w naszą spółkę. Gdy spada cena ropy naftowej to zyskujemy, bo mamy olbrzymi import ropy i gazu. Jednak spada też wtedy cena węgla. Już wiemy jaką stratę wygenerowała PGG.

Volkswagen, który ma zakłady w Polsce, sprzedaje w Chinach ponad 50 proc. swojej światowej produkcji. Itd., możemy rozkładać to na drobne.

Jaka jest nasza sytuacja gospodarcza w kontekście zagrożeń?

Sygnały ze stycznia są porażające.

Jakie sygnały?

O polskim spowolnieniu i jego tempie. O stagnacji w Niemczech. Prawie o 10 proc. spadły zamówienia w tamtejszym przemyśle. To oznacza, że za kwartał powinny spadać w podobnym tempie zamówienia w polskim przemyśle.

Dalej nie mamy policzone, jakie będą koszty brexitu. Dwa najbardziej proeksportowe działy naszej gospodarki to automoto i spożywczy. Mamy mniejszą liczbę wyprodukowanych nowych samochodów w Polsce, mniejszą liczbę sprzedanych samochodów w Europie, kłopoty wielkich firm. W efekcie klaster sektora motoryzacyjnego który w Polsce zbudowaliśmy nie będzie miał tylu zamówień co dotąd.

Drugi istotny sektor w eksporcie, to szeroko pojęta żywność. Jeśli  2019 r. kończymy mniejszą produkcją drobiu, a w 9 województwach mamy ASF, to jest potężne wyzwanie, że te części eksportu nie dadzą już dobrego efektu.

Głównym motorem polskiej gospodarki jest konsumpcja. Płace wzrosły o 6,6 proc. Odejmujemy 82 tys. górników węgla kamiennego, którzy dostali średnią podwyżkę  w zeszłym roku 1 tys. zł, czyli ponad 10 proc. Odejmijmy jeszcze KGHM, Orlen i Lotos. Okaże się, że pozostali, poza naturalnym ruchem w handlu, kiedy zabrakło pracowników, nie mają wcale tych statystycznych 6,6 proc.

A inflacja jest niepokojąco wysoka.

Tak, już 4,4 proc. w skali roku, a jeszcze kolejny wzrost przed nami.

Dla rządu to niekoniecznie zły sygnał, bo będą większe wpływy z podatków.

Tak to określił wiceminister finansów .Dla oszczędności, cen , niestabilności funkcjonowania przedsiebiorstw i gospodarstw domowych to coraz większy problem.

Mamy rekordową liczbę upadłości firm, rekordową liczbę firm, które wchodzą w proces restrukturyzacji, rekordowe zatory płatnicze, historyczne minima spółek skarbu państwa na warszawskiej giełdzie, pesymizm przedsiębiorców. Kiedy oddzielimy inwestycje samorządowe i państwowe, to okazuje się, że inwestycji w przedsiębiorstwach nie ma. Ba, mieliśmy nawet  9 proc. spadek leasingu w styczniu.

Co się wydarzy w najbliższych miesiącach?

W lutym będziemy mieli w dalszym ciągu wzrost inflacji i potężne problemy z utrzymaniem wzrostu PKB na obecnym poziomie. Zużycie energii w styczniu spadło o 4,4 proc. Produkcja energii spadła o ponad 8 proc. Umocnił się jeszcze import energii, chociaż w styczniu mocno wiało. Były dni, kiedy 20 proc. energii zużywanej pochodziło z wiatru. A pamiętajmy że w grudniu mieliśmy historyczne 19 proc. importowanej energii elektrycznej w naszym zużyciu.

Ile może wynieść PKB w I kwartale?

W mojej ocenie będzie to o 0,3-0,4 p.p. mniej od styczniowego wyniku. PKB może spaść nawet do 2,7-2,8 proc. Zachwiane jest myślenie, że konsumpcja będzie kreowała PKB. Apetyty kreowane przy tym wzroście cen i kosztów funkcjonowania gospodarstw domowych transferami socjalnymi są coraz mniej odczuwalne. Statystyczny emeryt w Polsce ma 17 tys. kredytu komercyjnego. Do tego w grudniu zaciągnęliśmy 46 mld zł dodatkowych kredytów hipotecznych, mieszkanie zdrożało na rynku wtórnym mocniej niż na pierwotnym, średni hipoteczny kredyt to 258 tys. zł. Popatrzmy jak przejadamy naszą przyszłą konsumpcję, bo musimy obsługiwać te kredyty.

W sposób szczególny będzie nam rosła strefa biedy i skrajnego ubóstwa. Popatrzmy na strukturę wzrostu kosztów utrzymania. Żywność średnio stanowi w tym 25 proc., ale dla najsłabszych gospodarstw więcej. A żywność drożała średnio 7 proc. przy otwarciu polskiego rynku na importowana często niskiej jakości żywność i dramatycznym spadku cen w skupie od rolników.

Bank centralny nie odważy się na podniesienie stóp procentowych?

RPP nie odważy się, nie tylko dlatego, że to zapowiada, a większość gra w scenariuszu rządowym, przyjaznym Ministerstwu Finansów. Po Węgrzech jesteśmy drugim krajem na świecie o najniższych realnych stopach procentowych. Na lokacie 3-miesięcznej z 10 tys. zł zarobimy 98 zł.

Mimo, że mamy najniższe stopy procentowe, to banki w ostatnich latach podwoiły swoje narzuty. One wzrosły o drugie tyle w stosunku do 2014 r.

Jak pan ocenia politykę gospodarczą? Rząd reaguje na zjawiska, które się dzieją?

Mamy jeszcze politykę gospodarczą? Nie. Mamy zaklinanie rzeczywistości. Premier coraz bardziej ucieka w stronę sloganów, happeningów, ideologii i idei. Jest marksistowski przerost nadbudowy nad bazą, a w bazie jest dramatycznie trudno.

Po 4 latach zapytajmy premiera Morawieckiego, gdzie są efekty programu zrównoważonego rozwoju. Budowaliśmy na tym, że podkręcona konsumpcja da nam trwały rozwój gospodarczy. Okazało się, że te pieniądze rozmyły się. Różnymi kanałami trafiły nie zawsze do tych, którzy najbardziej na nie liczyli. Gdzie deklarowany i potrzebny wzrost inwestycji w przedsiębiorstwach, gdzie przyjazne biznesowi otoczenie prawne i instytucjonalne?

Dzisiaj koncentrujemy się na 2 mld zł dotacji na telewizję publiczną. W odpowiedzi ktoś inny wskazuje potrzeby medyczne. W ubiegłym roku zadłużenie polskich szpitali to było 14,3 mld zł.

Po 5 latach tej władzy  trudno znaleźć poza samymi przedsiębiorcami i ich działaniem pozytywnych elementów których autorem, kreatorem i sprawcą jest polityka w tym ta gospodarcza.

Czym grozi nam konflikt z TSUE?

Skala dramatycznych w gospodarczym wymiarze konsekwencji dopiero przed nami. W wieczór, kiedy przegłosowano kagańcową miałem parę telefonów z Azji z pytaniem czy w Polsce jeszcze są sprawiedliwe sądy? Zdaje Pan sobie sprawę, co takie pytania oznaczają? Jaka ich będzie w konsekwencji siła rażenia?

Może chociaż PPK będą sukcesem?

Wie pan jakim fajnym sukcesem było znalezienie dodatkowych pieniędzy dla budżetu i ZUS poprzez podniesienie o 15 proc. kwoty minimalnej? Kto rozsądny nie chce, żeby Polacy zarabiali lepiej? Rządowi dało to oddech w budżecie, dodatkowe pieniądze kosztem przedsiębiorców i obywateli.

W PPK jest podobny zabieg. Rząd dostaje 15 proc.

Ludzie się do tego garną?

Garną się na poziomie niższym od oczekiwań. A przyjęte bardzo ciepło przez większość obywateli obniżenie wieku emerytalnego w świadomości społecznej nie jest powiązane z myśleniem o przyszłości i głodowych emeryturach.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA