fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka Obiegu Zamkniętego

Jak zarobić na biogospodarce?

Efektywna produkcja oparta na zrównoważonym rozwoju.

O tym jak idea gospodarki obiegu zamkniętego sprawdza się w praktyce i w jaki sposób przedsiębiorstwa mogą wzbogacić się na obiegu zamkniętym dyskutowano podczas kolejnej debaty z cyklu „Biogospodarka, efektywna produkcja oparta na zrównoważonym rozwoju, modele biznesowe".

Łukasz Sosnowski, sekretarz zespołu do spraw gospodarki o obiegu zamkniętym z Ministerstwa Rozwoju podjął próbę omówienia sposobów na zwiększenie wykorzystywania odpadów na liniach produkcyjnych przy jednoczesnym zminimalizowaniu wykorzystania surowców naturalnych. – Odpad i produkt to kluczowe zagadnienia w gospodarce o obiegu zamkniętym. Odpad kojarzy się negatywnie, trzeba się go pozbyć. Inaczej patrzymy na produkt, na którym należy zarabiać. Gospodarka o obiegu zamkniętym nie jest cały procesem, począwszy od pozyskania surowca przez projektowanie, konsumpcję, aż po zagospodarowanie odpadu. Myślę, że to jest najistotniejsza kwestia. Jakie narzędzia stworzyć, żeby gospodarka o biegu zamkniętym opłacała się, żebyśmy mieli wartość dodaną? – pytał Sosnowski.

Współpraca generuje zyski

Edyta Urbaniak-Konik, dyrektor marketingu i komunikacji SUEZ Polska wspomniała o modelach i doświadczeniu w przetwarzaniu odpadów w gotowe produkty.

– W Polsce sprawdza się model biznesowy PPP, czyli współpracy w projektach partnerstwa publiczno-prywatnego. Model ten pozwala na dialog między partnerem prywatnym, a publicznym. Przykładem jest nasza instalacja do termicznego przetwarzania odpadów komunalnych w Poznaniu. Z partnerem publicznym umówiliśmy się, że zaprojektujemy, wybudujemy, będziemy zarządzać i sfinansujemy funkcjonowanie instalacji do spalania odpadów. Z drugiej strony miasto zapewniło określony poziom dostawy odpadów, określiło miejsce działalności. Transparentność tego procesu otwiera drzwi do tego, jak zmienić nasze myślenie o gospodarce odpadów. W modelu PPP ważne jest, że jako partner prywatny otrzymujemy wynagrodzenie za wykonane usługi – powiedziała Urbaniak.

Dr hab. Bolesław Rok, z Katedry Przedsiębiorczości i Etyki w Biznesie Akademii Leona Koźmińskiego wyjaśnił, w jaki sposób zachęcić przedsiębiorstwa do szukania modelu monetyzacyjnego, aby gospodarka odpadami generowała zyski.

– To naturalna rola biznesu, aby szukać rozwiązań. Do tej pory godziliśmy się na wysoki poziom marnotrawstwa, za który płacili klienci. Kiedy świeżo upieczony prezes w firmie zarządza cięcie kosztów, zazwyczaj tnie się koszty ludzkie. Wyzwaniem są koszty materiałowe związane z wydajnością zasobów, a jest to element, który buduje efektywność finansową. Jest jeszcze wiele obszarów biznesu, gdzie można w tradycyjny sposób zarabiać, więc po co pchać się w coś, co nie podlega jeszcze konkretnym regulacjom prawnym? Najczęściej to postawa średniej wielkości firm. Mówimy o tym, że polski biznes jest mało innowacyjny, ale to oznacza, że nie stać go na ponoszenie wielkiego stopnia ryzyka, które jest niestety bardzo duże – zwrócił uwagę Rok,

– Firmy budują swoje wartości na tyle, na ile pozwala im na to rynek. Obecnie najciekawszym obszarem nauki jest materiałoznawstwo. To najbardziej wartościowa gałąź nauki. W łańcuchu dostaw branży odzieżowej koszty pozyskania różnych tkanin, farbowania i uprawy bawełny są coraz wyższe. Firmy rozglądają się za możliwością przerabiania części odzieży na nowe włókna. Pewnego dnia zabraknie surowców i staniemy pod ścianą. Stoimy zatem przed wielką rewolucją w materiałoznawstwie – dodał Rok.

Produkt jak perpetuum mobile

Daria Kulczycka, dyrektorka departamentu energii i zmian klimatu w Konfederacji Lewiatan, zastanawiała się, czy firmy stać na marnotrawstwo surowców i co zrobić, zanim przedsiębiorstwa staną pod ścianą.

– Nie chodzi o to, żeby zmniejszyć zużycie surowców, tylko wymyślić produkt w ten sposób, aby można go wielokrotnie wykorzystać. IKEA współpracuje ze swoimi dostawcami. Czy można zarabiać na gospodarce w obiegu zamkniętym? Uber, Skype, Facebook, Netflix w zasadzie nie mają aktywów fizycznych. Wymyśliły model biznesowy oparty na systemach IT i generują bardzo wysokie zyski dla udziałowców – powiedziała Kulczycka.

Moderujący debatę redaktor Michał Niewiadomski jako jeden z przykładów podał Veturilo Nextbike. – Nie trzeba mieć własnego roweru, żeby pojeździć jednośladem. Czy jednak model współdzielenia jest rozwiązaniem? Ile jesteśmy w stanie wyprodukować mając na uwadze fakt, że zasoby kiedyś się skończą, a odpadów będzie cała masa?

Na to pytanie odpowiedziała Katarzyna Dulko-Gaszyna, kierownik ds. zrównoważonego rozwoju z IKEA Retail. – Dobry biznes stara się być efektywny, to nie jest tak, że pojawiły się wytyczne Komisji Europejskiej i mamy zmierzać w kierunku biznesu zamkniętego i wcześniej nikt tego nie robił. Nawet na poziomie jednego centrum handlowego czy dużego sklepu typu IKEA, po wysortowaniu 30-40 frakcji w Polsce, nawet 95 proc. wysortowanych odpadów jesteśmy w stanie skomercjalizować na surowce wtórne. Nie jest to fikcja, dzieje się to już dzisiaj. To zależy od dobrej organizacji, efektywnego przemyślenia i ujrzenia w odpadach czegoś więcej – wyjaśnia Dulko-Gaszyna.

– Nie jest sztuką wyprodukować produkty z recyklingu, których nikt nie kupi. Lepiej skupiać się na produktach, które ludzie już kupują, które kochają i będą używać. To jest logika, którą przyjęliśmy. Mamy prawie 10 000 produktów, z czego 90 proc. wyprodukowano z surowca odnawialnego albo pochodzi z recyklingu lub – co ważne – nadaje się do recyklingu na większości rynków. Przykładem są nasze woreczki do przechowywania żywności, sprzedajemy ich miliard rocznie. Ludzie kochają te produkty, są funkcjonalne i do tej pory były produkowane z tworzywa sztucznego. Kilka lat nam zajęło wymyślenie produkcji tego produktu nie z tworzyw sztucznych, ropopochodnych produktów, ale z odpadów z trzciny cukrowej. Pojawiły się pytania czy to było tańsze, czy droższe. Cenę dla klientów musieliśmy pozostawić taką samą, konsument nie powinien mieć poczucia, że płaci więcej za coś, co jest bardziej zrównoważone. Koszt ponieśliśmy my, licząc na to, że to w pewien sposób zmieni branżę. Mamy produkt zarówno odnawialny, jak i zdatny do recyklingu – powiedziała Dulko-Gaszyna.

– Moim zdaniem to jest pewien kierunek dla dużego biznesu, jest to warte spojrzenia. Przez wiele lat koncentrowaliśmy się na tym, by pewne konkretne produkty robić z recyklingu, na przykład opakowania plastikowe z butelek PET. Wyzwaniem było coś bardziej skomplikowanego, by stworzyć fronty kuchenne sprzedawane w milionowych egzemplarzach. Klient nie kupi tego produktu, bo pochodzi z recyklingu, chce pięknej i funkcjonalnej kuchni. Da się jednak stworzyć pewne modele kuchni w 100 proc. z recyklingu. Obowiązkiem firmy jest szukanie możliwości, by zastąpić surowce odnawialne innego rodzaju surowcami – dodała Dulko-Gaszyna.

Wtórne czyli gorsze?

– Kupujemy samochód używany, bo jest taniej tańszy, kupujemy odzież w second-handzie, bo jest tańsza niż ta w sklepie – zwrócił uwagę dr Rok. Dulko-Gaszyna odpowiada: – To bardzo dobry przykład. Ludzie nie kupują z myślą o środowisku, ale dlatego, żeby mieć rzeczy ładne i tanie. Klient w Polsce z reguły uważa, że jeżeli coś jest z recyklingu, to jest gorszej jakości, więc powinno być tańsze. To nigdy nie jest tańsze, firma zaś nie może pozwolić sobie na to, by produkt był gorszej jakości.

Tę myśl kontynuował Rok. – Biznes nie polega tylko na zmniejszaniu kosztów, ale głównie na generowaniu przychodów. Jeżeli wprowadzamy na rynek innowacyjne produkty, które lepiej spełniają oczekiwania, bo są tańsze, ładniejsze, wygodniejsze w użyciu, to rzeczywiście ludzie chętniej je kupują. I w ten sposób wykazaliśmy fałszywość tezy, że to klienci będą napędzać tę zmianę w gospodarce o obiegu zamkniętym. Kto będzie napędzał tę regulację? Z jednej strony pewna powinność moralna połączona z poszukiwaniem naturalnej racjonalności gospodarowania, czyli do efektywności. Jeżeli szukamy rozwiązań, które opłacają się, to jasne, że firma przetrwa. Na polskim rynku oprócz regulacji, dużą rolę będą odgrywały duże korporacje, które narzucają swoim odbiorcom pewne zasady. Pewne wzorce i oczekiwania wobec dostawców dotyczą nie tylko ceny i jakości i terminu dostawy, ale także pewnego sposobu prowadzenia działalności. Rozwijający się rynek, presje społeczeństwa, media społecznościowe, moda czy bojkoty konsumenckie wszystko trafia na rynek lokalny w postaci oczekiwań dla różnych mniejszych firm, które dopasowują się do swoich odbiorców korporacyjnych – mówił Rok.

Edukacja i legislacja

Łukasz Sosnowski, sekretarz zespołu do spraw gospodarki o obiegu zamkniętym z Ministerstwa Rozwoju zaznaczył potrzebę zachęcania firm do wykorzystywania surowców do ponownego użycia.

– Nauczanie, promowanie zmian i zachowań jest niezwykle istotne. Legislacja to element bez którego gospodarki w obiegu zamkniętym nie wprowadzimy. Zachęcanie poprzez zmiany regulacyjne to też droga, którą musimy podążać. Gospodarka w obiegu zamkniętym jest elementem całościowej strategii państwa. Taka zachęta pokaże przedsiębiorcom, że to jest ścieżka, którą podąża administracja. Zachęty finansowe w programie operacyjnym, inteligentny rozwój w temacie gospodarki to jedna z zachęt, którą chcemy zaproponować przedsiębiorcom, aby nie musieli stawać pod ścianą i zdążyli zabezpieczyć środki na gospodarkę w obiegu zamkniętym – wytłumaczył Sosnowski.

Daria Kulczycka zauważyła, że instrumentarium musi być szerokie. Podstawowym materiałem wykorzystywanym do produkcji są tworzywa sztuczne.

– Trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie gospodarki bez tworzyw sztucznych, one są wszędzie. Są pewne kategorie tworzyw, które stanowią zagrożenie dla społeczeństwa. Dużym problemem są mikroplastiki. W ciągu dwóch lat sektor kosmetyczny znalazł rozwiązanie i wyeliminował 82 proc. plastikowych opakowań. Wierzę, że środowisko samo się nie obroni i ilość wszelkiego rodzaju folii zostanie zredukowana. Zbieramy butelki PET w celu przetworzenia ich na surowiec, ten system kosztuje, ale to bardzo cenny produkt, ponieważ można nadać mu obieg, wytworzyć z niego polary czy meble – zauważa Kulczycka

Edyta Urbaniak omówiła kwestię zarządzania produktem na przykładzie gospodarowania opakowaniem. Firmy sprzedają produkt w opakowaniu, klient zużywa produkt, a opakowanie powraca do producenta w celu przetworzenia.

– Klient kupuje kapsułki do kawy i zamawiając kolejne opakowanie, musi zwrócić zużyte, a producent ma dostęp do swojego opakowania i może o nim zadecydować. Najważniejsze w tym cyklu jest, żeby to wszystko się opłacało. Wszystko jest możliwe pod warunkiem wystąpienia dialogu publiczno-prywatnego. Zaskoczyła mnie odpowiedź jednej z firm farmaceutycznych, która chętnie wprowadziłaby opakowania na lekarstwa z tworzyw pochodzących z recyklingu, lecz przyznała, że to jest po prostu droższe – mówiła Urbaniak.

Czy cała nadzieja jest w milenialsach? – zapytał red. Niewiadomski. Na pytanie odpowiedziała Katarzyna Dulko-Gaszyna z IKEA, opisując politykę firmy w poszczególnych sektorach działalności sklepu.

– Młodzi ludzie tego pokolenia będą wymagać, by produkty gwarantowały oszczędność i zdrowie. Zdefiniowaliśmy trzy rynki, na których działamy: pierwszy rynek jest skoncentrowany na potrzebach człowieka. Przykładowo w Hiszpanii i Belgii klient nie chce mieć więcej rzeczy, personalizuje produkty poprzez modę na DYI. Przerabia stare meble na nowe przedmioty. Innym biegunem rynkowym jest Kanada, Szwajcaria, Norwegia, gdzie klienci mają doświadczenie w zakupie produktów certyfikowanych, zrównoważonych, fair trade. Wprowadziliśmy usługę leasingu mebli dla studentów. Trzeci typ rynku to na przykład Polska i Włochy, gdzie jest silna potrzeba działania zgodnie z środowiskiem. Nikt nie chce żyć w zanieczyszczonym kraju. Klienci patrzą na wygodę i finanse, lecz pragną mieć poczucie, że działają zgodnie z naturą – wyjaśniła Dulko-Gaszyna.

Edyta Urbaniak-Konik, dyrektor marketingu i komunikacji SUEZ Polska

Obserwujemy trendy globalne i próbujemy je adoptować do warunków polskich. W biznesie chodzi o to, aby zmiany opłacały się w spokojnym konsumowaniu codziennej aktywności biznesowej w długim okresie czasu. Czasami pozwólmy sobie na popełnianie błędów. Trzeba rozmawiać z partnerami o tym, jak być gotowym na rewolucję w ochronie zasobów nie tylko surowcowych – wody i energii, ale też umiejętnego zarządzania tymi surowcami. Transparentność procesów gospodarczych otwiera drzwi do zmiany myślenia o gospodarce odpadów. Czy rzeczywiście biznes zarobi na tym pieniądze? Jeżeli tak, to wszystko nam się uda.

Dr hab. Bolesław Rok, Katedra Przedsiębiorczości i Etyki w Biznesie Akademia L. Koźmińskiego

Szykują się zmiany i musimy nauczyć się z nimi żyć. Nie powinniśmy straszyć gospodarką o obiegu zamkniętym, lecz pokazywać, że to pewien proces. Mówi się o podążaniu w kierunku zamykania obiegu gospodarki. Warto pokazywać element powinności obywatelskiej. Trzeba lepiej widzieć trendy, być przygotowanym. Cała digitalizacja, gospodarka 4.0 spowoduje, że technologia nam w tym pomoże. Firmy zaawansowane już zaczynają liczyć koszty środowiskowe i społeczne, a przede wszystkim koszt pozyskania surowca. Rolą biznesu jest spowodowanie, aby podążanie w kierunku obiegu zamkniętego przełożyło się na tańsze produkty, które klienci chętnie kupią.

Katarzyna Dulko-Gaszyna, kierownik ds. zrównoważonego rozwoju, IKEA Retail

W biznesie gospodarkę obiegu zamkniętego należy zacząć od swojego własnego biznesu. Można zacząć od eliminacji marnotrawstwa. Bardzo dobrą koncepcją jest postawa zero waste, trzeba znaleźć wartość w każdym z odpadów. Moim zdaniem nie można mieć najbardziej idealnego biznesu, który przerabia odpady w nieskończoność, jeżeli jednocześnie korzysta się tylko z paliw kopalnych, a nie z odnawialnych źródeł energii. Lepsze życie, jakkolwiek byśmy go definiowali, zawsze sprowadza się do dobrego zdrowia, braku marnotrawstwa i satysfakcji życiowej w dobrym środowisku. I to jest coś, co napędza ludzi i z tego można czerpać inspirację dla biznesu.

Daria Kulczycka, dyrektorka departamentu energii i zmian klimatu w Konfederacji Lewiatan

Biznes zdaje sobie sprawę z tego, że pewne procesy są nieuchronne. Następuje robotyzacja, a biznes potrzebuje mądrego kierownika w tym wszystkim. Ilość regulacji środowiskowych jest niebywała i one często nie nadążają za rozwojem technologii. Przydadzą się przeglądy regulacji, które będą pozwalały na realizację gospodarki zielonej, zrównoważonej i o obiegu zamkniętym. Jeżeli będziemy tylko mnożyć cele, to będzie drogo i nieskutecznie. Rozwiązanie typu one size fits all byłoby najgorszym z możliwych, ponieważ każdy kraj ma swoją specyfikę. Wiele technologii już zaprojektowano, lecz taniej i prościej jest ich nie stosować.

Łukasz Sosnowski, sekretarz zespołu do spraw gospodarki o obiegu zamkniętym, Ministerstwo Rozwoju

Przedsiębiorcy nie powinni się bać, lecz iść w działania innowacyjne, wykorzystując na gospodarkę o obiegu zamkniętym dostępne środki finansowe. Ważne jest, aby producent miał większą władzę oraz odpowiedzialność nad produktem. Mam na myśli obowiązek zagospodarowania odpadami pochodzącymi z produktu, który wytworzył. Wypożyczanie, leasingowanie czy współdzielenie to są idealne modele biznesowe, w których producent może w trakcie użytkowania produktu naprawiać go lub ulepszać. Jest to sposób na podniesienie wydajności rozszerzonej odpowiedzialności producenta w temacie zagospodarowania odpadami.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA