fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Sprzedawaj w maju?

Bloomberg
Początek miesiąca okazał się kiepski dla wielu giełd.

Pierwszy tydzień maja był dosyć trudny dla wielu rynków wschodzących. Na znacznej większości z tych giełd handlowano tylko przez cztery dni (ze względu na święto 1 maja, które, jak widać, obejmuje też finansistów z wielu krajów), na niektórych przez trzy dni. Obroty były więc mniejsze niż zwykle i brakowało też impulsów mogących pociągnąć indeksy giełdowe w górę. Wielu inwestorów realizowało więc zyski po mocnych zwyżkach z ostatnich tygodni. Bardzo wiele indeksów giełdowych traciło więc w ciągu tygodnia. Były to jednak dosyć umiarkowane straty. Miniony tydzień można by więc uznać za dosyć nudny dla rynków wschodzących.

Żadnego dużego wstrząsu nie zapewnił inwestorom Fed – wygląda na to, że kolejnej podwyżki stóp procentowych dokona dopiero w czerwcu i jest już ona od dawna zdyskontowana przez rynki. O ile dane ekonomiczne napływające z Europy podsycały optymizm, to dane z USA i Chin go zmniejszały. (Szczególnie źle inwestorzy zareagowali na nieco rozczarowujące odczyty indeksów PMI z Chin). Nade wszystko rynkom wschodzącym ciążyła jednak przecena na rynkach surowcowych. Wszak spółki wydobywające i handlujące surowcami należą do największych firm na takich giełdach jak rosyjska czy brazylijska. O ile jednak rynki surowcowe dotknęła ostra wyprzedaż, to jej pokłosie na giełdach było dosyć ograniczone. Moskiewski indeks Micex stracił w ciągu tygodnia tylko nieco ponad 1 proc. Co prawda ostatnie miesiące były dla niego kiepskie, ale przy spadku cen ropy do poziomu z listopada można by się spodziewać większej przeceny.

– Są wyraźne oznaki osłabienia światowego cyklu biznesowego, zwłaszcza w USA i w Chinach. Zwykle, gdy wchodzimy w słabszą fazę cyklu, ryzykowne aktywa, takie jak aktywa z rynków wschodzących, zachowują się słabiej, a zmienność na rynkach wzrasta – twierdzi Jakob Christensen, szef działu analiz rynków wschodzących w Danske Banku.

Może więc nadszedł czas na chwilę „oddechu" na rynkach po wielu tygodniach solidnych zwyżek? WIG20 zyskał od początku roku aż 21 proc., turecki BIST 100 prawie 20 proc., a główny indeks giełdy w Bukareszcie wzrósł w tym czasie o prawie 17 proc. Osiągnięcie przez nieco ponad cztery miesiące takich stóp zwrotu to rzadkość.

Gdy patrzymy na sytuację od początku roku, to spośród rynków wschodzących naszego regionu zwraca na siebie też indeks czeskiej giełdy – PX. Zyskał on w tym czasie 9 proc. Owszem, giełda w Pradze to mały i mało płynny rynek, ale mogła korzystać z napływu kapitału spekulacyjnego, który płynął do Czech przed tym, jak bank centralny zniósł limit kursowy korony czeskiej do euro. Wielkość pozycji spekulacyjnej na koronie szacowano od 30 mld do 60 mld euro – dla takiej małej gospodarki to ogromna suma. Wielu analityków spodziewa się teraz, że korona czeska powinna się umacniać wobec euro w nadchodzących miesiącach. Czy inwestorów zainteresuje również czeska giełda? Czas pokaże.

Wiadomo, że Czechy czekają w tym roku wybory parlamentarne (mają się odbyć w październiku, ale nie można wykluczyć, że zostaną rozpisane wcześniej). Nie powinny one jednak przynieść większych wstrząsów na rynkach. Wygląda na to, że wygra je ruch ANO obecnego ministra finansów, miliardera Andreja Babisa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA