fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Kto jest nr 1 na rynku fuzji?

Pozycją lidera w doradzaniu firmom podczas transakcji fuzji i przejęć po pierwszym kwartale chwalą się Goldman Sachs, Morgan Stanley i JPMorgan Chase.
To bardzo lukratywny biznes i opłaca się być liderem, dlatego być może nikogo nie dziwi, że przy okazji publikacji swoich raportach kwartalnych Goldman Sachs, Morgan Stanley i JPMorgan Chase pochwalili się pozycją na szczycie rankingu.
- Wszyscy szukają powodów do chwalenia się - twierdzi Charels Peabody, analityk firmy Portales Partners. Podkreśla, iż jest to bardzo ważne z marketingowego punktu widzenia, kiedy trzeba przekonać prezesa jakiejś firmy do swoich kompetencji w sferze fuzji i przejęć. Wówczas bardzo się przydaje wiarygodna historia transakcji. Banki inwestycyjne od dawna żonglują rankingami by pokazać się w najbardziej korzystnym świetle, przekonać, iż stanowią pierwszy wybór w perspektywie krojącej się transakcji. A zachęty takie jak w tym roku zdarzają się rzadko, wszak zyski z doradztwa w przejęciach wypadły względnie korzystanie na tle spadających zarobków z handlu papierami na własny rachunek, czy gwarantowania emisji akcji i obligacji.
W minionym kwartale dochody z doradztwa zmniejszyły się o 6,6 proc., zaś z transakcji handlowych zanurkowały o 22 proc. , wskazują dane z pięciu największych graczy z Wall Street. Goldman Sachs został liderem pod względem liczby transakcji fuzji i przejęć ogłoszonych w okresie pierwszych trzech miesięcy 2016 roku, informuje ten nowojorski gigant inwestycyjny. Jednak wiadomo, że nie wszystkie zapowiedziane transakcje dochodzą do skutku, a w minionym kwartale poległ planowany alians Pfizera z Allerganem za 160 miliardów dolarów, a Goldman doradzał tej pierwszej firmie. Z kolei Morgan Stanley zarezerwował sobie pierwszą lokatę pod względem sfinalizowanych transakcji, a JPMorgan pochwalił się, że miał największy (około 11 proc.) udział w globalnych przychodach z doradztwa na rynku fuzji i przejęć. Analitycy zwykle największą wagę przywiązują do ogłoszonych fuzji, ponieważ odnoszą się one do przyszłych przychodów, przekonuje Charles Peabody. Pod tym względem, jak wskazują dane Bloomberga, nawet po wyłączeniu anulowanych transakcji pozycja lidera należy się Goldmanowi.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA