fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Inteligentny śmietnik wyliczy, ile zapłacisz za odpady

Adobe Stock
Mieszkańcy mogą płacić mniej, jak za segregowane odpady, ale ich samemu nie sortować. Pomoże inteligentny pojemnik.. Taki system działa w Nakle.

Niektóre miasta znalazły świetny patent na segregowanie śmieci przez mieszkańców. Potrafią też przypilnować, by odpady nie były podrzucane innym, a duże gabaryty nie walały się przy pojemnikach na segregowane śmieci. Tak robią w Nakle nad Notecią i Zamościu, a wkrótce też w Ciechanowie.

Czytaj także: Mały lokal, mniej za śmieci - pomysł spółdzielni

Płacą tylko za siebie

- Najwięcej kłopotów z mieliśmy w blokach. To już jednak przeszłość - przyznaje Sławomir Sobczak, prezes Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągi i Kanalizacji Sp z.o.o z Nakła nad Notecią.

Od 2013 r. w Nakle mają wybór: wyrzucają wszystkie śmieci zmieszane do altany przy bloku (wtedy płacą 33 zł za osobę), albo idą do punktu segregacji śmieci (tzw. miniPSZOK), znajdujących się na każdym osiedlu. Wówczas opłata wynosi 16,5 zł od osoby. Odpady mokre (resztki żywności) wyrzucają pod blokiem, a suche zanoszą do minipszoków.

- Oczywiście wszyscy wybierają minipszoki. Co ciekawe, coraz częściej korzystają z nich właściciele domów jednorodzinnych. Mieszkańcy otrzymali kartę, na której zakodowano adres lokalu. Po przyjściu do punktu ważą śmieci. W systemie pojawia się informacja, ile kilogramów zostawili. Później pracownicy punktu zatrudnieni przez miasto segregują śmieci. Robią to od godz. 10 do 18. Po tych godzinach można przyjść samemu, ale wtedy mieszkańcy sortują śmieci tylko na trzy frakcje. Jeżeli długo mieszkańca nie ma w minipszoku informujemy go, że jeżeli nie będzie przychodzić, zapłaci za śmieci 33 zł za osobę. I to dyscyplinuje - mówi Sławomir Sobczak.

System z Nakła podoba się Markowi Wójcikowi ze Związku Miast Polskich. - Dzięki niemu nikt nie płaci za sąsiada, który nie segreguje, a tylko za siebie. Polacy uczą się prawidłowych nawyków - ocenia Wójcik.

Podobny system jak w Nakle nad Notecią właśnie wdraża Ciechanów.

10 maja startuje tam pilotaż z użyciem inteligentnych pojemników. Mieszkańcy otrzymają naklejki z indywidualnymi kodami. Będą one otwierały pojemniki, a wewnątrz posegregowane odpady będą ważone. Szkoda, że nikt w ciechanowskim urzędzie nie chciał udzielić nam bliższych informacji na ten temat.

Nakło czy Ciechanów, z minipszokami i inteligentnymi pojemnikami, są na razie w mniejszości w Polsce.

- Mam nadzieję, że w ich ślad pójdą inni - mówi Marek Wójcik.

Wielki Brat patrzy

W miastach dużym problemem jest również podrzucanie śmieci, w tym wielkogabarytowych. W Zamościu postanowiono zacząć dyscyplinować krnąbrnych mieszkańców. Od lutego miasto korzysta z mobilnej kamery.

- Montujemy ją czasowo przy pojemnikach na szkło, papier i plastik, których mamy 1500, a punktów z nimi 300. Wiszą przez czas jakiś w tych punktach, gdzie mieszkańcy nagminnie podrzucają wielkie gabaryty m.in. gruz, stare meble, dywany. Taka kamera działa dyscyplinująco. Planujemy zakup kolejnych. Jest to koszt rzędu jedynie 1-1,5 tys. zł - opowiada Piotr Zając, wiceprezydent Zamościa.

Sprawca namierzony

- Kilka lat temu na próbę zamontowaliśmy też kamerę i zidentyfikowaliśmy po numerach rejestracyjnych samochodu osobę, która wyrzucała gruz. Natomiast niedawno zamontowana kamerka zrobiła zdjęcie osobie, która wyrzucała deski. Staramy się ją obecnie zidentyfikować. Czy się uda? Trudno jest przesądzać. Na pewno będzie to o wiele trudniejsze, aniżeli w wypadku zdjęcia samochodu z tablicą rejestracyjną - wyjaśnia wiceprezydent Zając.

Osobie ze zdjęcia za podrzucanie śmieci grozi mandat w wysokości 500 zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA