fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Aktywa OFE trafią na konta Polaków

Adobe Stock
W najbliższych miesiącach, jeszcze przed jesiennymi wyborami, mają się rozstrzygnąć losy otwartych funduszy emerytalnych – zapowiada premier.

– W przeciwieństwie do polityków PO nie chcemy zawłaszczać OFE. Pracujemy nad koncepcją, którą chcemy przedstawić w najbliższych miesiącach, dotyczącą przekazania Polakom aktywów zarządzanych przez OFE – powiedział „Rzeczpospolitej" premier Mateusz Morawiecki. – 25 proc. aktywów OFE, w tym aktywa ulokowane w zagranicznych akcjach i obligacjach, trafiłoby do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Pozostałe 75 proc. trafiłoby na specjalne, prywatne konta emerytalne obywateli – zapowiedział.

O takim pomyśle w sprawie przyszłości OFE premier mówił już trzy lata temu. Żadne decyzje dotąd nie zapadły.

Zabierają 25 proc. czy oddają 75?

Dwa pomysły na OFE

W rządzie ścierały się dwie koncepcje zagospodarowania aktywów, głównie akcyjnych. Obok pomysłu, do którego wraca teraz premier, był też scenariusz przerzucenia wszystkich aktywów OFE do ZUS. Zdaniem ekspertów rynku kapitałowego sparaliżowałoby to spółki giełdowe i całą giełdę. Już sama informacja o wyborze tego scenariusza obniżyłaby wyceny spółek o kilkadziesiąt procent.

OFE mają dziś prawie 15,9 mln klientów. Wartość zgromadzonych przez nich aktywów przekracza 162,3 mld zł. Na jednego członka funduszu przypada średnie przeszło 10 tys. zł. W OFE są więc ciągle ogromne pieniądze.

Były większe, ale za czasów rządów PO–PSL połowę aktywów OFE, obligacyjną, wartą ponad 150 mld zł przeniesiono do ZUS. Rząd tłumaczył wtedy, że ponieważ do OFE trafiała część składki emerytalnej, to były to pieniądze publiczne, po które mógł sięgnąć. Choć stanowisko to podzielił potem Trybunał Konstytucyjny, część osób uważa, że był to skok na oszczędności obywateli.

Tak czy inaczej od tamtej pory los OFE wydawał się być przesądzony. Decyzja ciągle się jednak odwlekała. Eksperci rynku kapitałowego i emerytalnego mają nadzieję, że teraz sprawa być nabierze przyspieszenia.

OFE pod presją PPK

– Byłoby dobrze dla rynku, jeśli sytuacja otwartych funduszy emerytalnych zostałaby wyjaśniona przed uruchomieniem pracowniczych planów kapitałowych – mówił nam niedawno Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, odpowiedzialnego za wdrożenie PPK. – Plan premiera Morawieckiego, aby środki z OFE przenieść na indywidualne konta emerytalne, to najlepsze rozwiązanie. Zniknie niepewność, powstanie zreformowany filar emerytalny, który będzie korzystny dla gospodarki – ocenił.

– Pomysł znamy od kilku lat. Kilka miesięcy to dość odległa perspektywa. Oczekiwałbym, że decyzje zapadną w ciągu kilku najbliższych tygodni – mówi Wiesław Rozłucki, współzałożyciel i pierwszy prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Przekonuje, że czas odgrywa tu bardzo istotną rolę. – Z początkiem lipca ruszą pierwsze PPK. Ich sukces w duże mierze zależy od tego, co stanie się z OFE. Premierowi też – zdaje się – zależy na powodzeniu tego programu, dlatego nie powinien zwlekać z decyzjami – mówi Rozłucki. Jego zdaniem, jeśli 75 proc. dzisiejszych aktywów OFE stanie się na pewno prywatnymi oszczędnościami obywateli, to będzie to w miarę dobre rozwiązanie. – Wiele osób uważa, że to, co stało się z OFE, było zabraniem prywatnych pieniędzy. Dopóki nie zapadnie decyzja, co z resztą OFE, będą się obawiali, że PPK podzielą ich los. Nic tu nie pomogą tłumaczenia, że PPK to nie OFE – mówi były szef GPW. – Ludzie wiedzą, że rząd będzie szukał pieniędzy na sfinansowanie swoich nowych obietnic. Dlatego tak istotne jest szybkie rozwiązanie problemu OFE po myśli oszczędzających – dodaje. Jego zdaniem jeśli niepewność wokół OFE będzie się przeciągała, sukces PPK stanie pod znakiem zapytania. – Z PPK łatwo się wypisać. Skala rezygnacji może być w takim przypadku duża – mówi Rozłucki.

Podobnego zdania są też inni eksperci. – To pomysł, o którym premier mówił już trzy lata temu. Gdyby został zrealizowany, byłaby to korzystna informacja, bo zakończyłby się okres niepewności co do pieniędzy zgromadzonych w OFE – mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Jego zdaniem skorzystałyby też PPK. – Więcej osób uwierzyłoby, że pieniądze, które będą gromadzić w PPK, nie przepadną – tłumaczy Sebastian Buczek. – Dobrze byłoby więc, gdyby decyzja w spawie przyszłości OFE zapadła przed startem PPK – dodaje.

Zdaniem Marcina Wojewódki, wiceprezesa Instytutu Emerytalnego, z komentarzami trzeba poczekać na projekt aktu prawnego w sprawie przyszłości OFE. – Decyzje rządu w tym zakresie mogą mieć istotne znaczenie dla uruchamianych PPK. Pytanie, czy dotykanie kwestii OFE właśnie w tym czasie to najlepszy pomysł – mówi Marcin Wojewódka. – PPK będzie dużym wyzwaniem i samo w sobie dosyć dużą zmianą krajobrazu. Czy dokładanie teraz kolejnego elementu ułatwi, czy raczej skomplikuje odbiór PPK – zastanawia się. Jego zdaniem kluczowa będzie także odpowiednia komunikacja ze strony rządu na ten temat. – Inna ważna sprawa to zaufanie, które buduje się latami, a można je stracić jedną nieprzemyślaną albo w nieodpowiednim czasie podjętą decyzją. Dlatego też trzeba się nad tą propozycją dobrze zastanowić – mówi Marcin Wojewódka.

MF: najpierw PPK

Nadzieje na szybkie decyzje w sprawie przyszłości OFE zdaje się studzić jednak Ministerstwo Finansów.

– Trwają prace nad przygotowaniem aktów wykonawczych do PPK i wdrożeniem systemu. Po zakończeniu tych prac będą podjęte decyzje co do zmian w zakresie OFE – odpowiedziało na nasze pytania o decyzje w sprawie OFE biuro prasowe resortu finansów.

Zapis z automatu

PPK mają nas zachęcić do dodatkowego oszczędzania na emerytury. Pierwsze PPK ruszą w połowie roku w firmach, które zatrudniają co najmniej 250 osób. Pracownicy będą w nich odkładać co miesiąc od 2 do 4 proc. pensji brutto. Pracodawca dołoży im do tego od 1,5 do 4 proc. pensji. Osoby z niskimi zarobkami zamiast 2 proc. odkładać będą 0,5 proc. pensji. Swoje trzy grosze dorzuci też państwo. Z budżetu wpłaci każdemu oszczędzającemu 250 zł opłaty powitalnej oraz dodatkowo co roku 240 zł. Taki mechanizm oznacza, że pensje pracowników, którzy przystąpią do PPK, będą nieco niższe, a koszty ich zatrudnienia po stronie pracodawców nieco wzrosną. Pieniędzmi odkładanymi w PPK zarządzać będą instytucje finansowe: TFI, zakłady ubezpieczeń i PTE. Będą je inwestować w obligacje i akcje, także za granicą. Stopniowo do programu dołączać będą mniejsze firmy i instytucje. Docelowo PPK będą mieli obowiązek utworzyć wszyscy pracodawcy. Automatycznie zostaną do nich zapisani wszyscy pracownicy. Każdy będzie mógł jednak zrezygnować z udziału w PPK. Jeśli tak zrobi, pieniądze z jego pensji nie będą pobierane. Po czterech latach pracownicy, którzy nie uczestniczą w PPK, znów zostaną do nich zapisani. I znów będą mogli zrezygnować. Projekt zakłada, że po osiągnięciu wieku emerytalnego oszczędzający będzie mógł wypłacić swoje pieniądze z PPK. Jeśli od razu wypłaci 100 proc. zgromadzonej kwoty, zostanie ona obłożona podatkiem od zysków kapitałowych. Można też będzie jednak wypłacić jednorazowo 25 proc. zgromadzonych oszczędności, natomiast pozostałą kwotę wycofywać w ratach, np. przez 10 lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA