fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Nie żyje Bertrand Tavernier

AFP
Francuski reżyser i scenarzysta zmarł 25 marca 2021. Miał 79 lat

Urodził się 25 kwietnia 1941 roku w Lyonie, w inteligenckiej rodzinie. Jego ojciec Rene Tavernier był publicystą i pisarzem. Bertrand, który od wczesnego dzieciństwa kochał kino, też zaczynał od pisania. Miał 19 lat, gdy w 1960 roku zaczął współpracować jako krytyk filmowy z „Cahiers du Cinema”. To znane, francuskie pismo branżowe było wylęgarnią reżyserskich talentów. Tavernier też po skończeniu studiów prawniczych nie został adwokatem czy sędzią. Młodzieńcze zainteresowania okazały się silniejsze. Zaczął pracować jako asystent na planach filmowych, a w 1974 roku sam zadebiutował dramatem „Zegarmistrz od świętego Pawła”. I od razu odniósł sukces, zdobywając Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie. Ten film zapoczątkował też współpracę Taverniera z Philippem Noiretem, z którym potem nakręcili jeszcze 5 filmów. 

Poszedł za ciosem. Stawał za kamerą często, realizował kryminały, dramaty społeczne i obyczajowe, filmy kostiumowe, obrazy wojenne. Miał w swoim dorobku dramat science-fiction. Do jego najważniejszych filmów należą: „Niech się zacznie zabawa” (1975), „Sędzia i zabójca” (1976), „Śmierć na żywo” (1979), „Niedziela na wsi” (1984),„Około północy” (Oscar za muzykę 1986), „Życie i nic więcej” (1989), „L. 627” (1992), „Przynęta” (1994)) „Córka d’Artagnana”  (1995), „Kapitan Conan” ( 1996), „Przepustka” (2002), „Pościg we mgle” (2009), „Księżniczka Montpensier” (2010). Jego ostatni obraz fabularny, nakręcony w 2013 roku „Francuski minister” był polityczną satyrą, w której młody mężczyzna zaczyna pracować w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i odkrywa prowadzone tam zakulisowe gry. Cokolwiek jednak robił, nie chciał wpisywać się w kino Zadnego gatunku. Zawsze podkreślał, że chce w swoich filmach zamanifestować swój własny stosunek do świata.

W kolekcji swoich nagród Tavernier miał francuskie Cezary, brytyjską BAFTA, Europejską Nagrodę Filmową, Złotego Lwa weneckiego za całokształt twórczości. 

„Kręcąc film chcę pokazać nie tylko losy bohatera, lecz również świat, który go otacza. Wszelkie konteksty społeczne i polityczne, bo one wpływają na życie ludzi — mówił. Zawsze też podkreślał, że interesuje go kino historyczne, bo właśnie przeszłość uczy nas, co jest ważne. Nie chodzi o zapamiętywanie dat, lecz o ożywienie tego, co było. 

Informację o śmierci Bertranda Tavierniera podał Instytut Lumiere w Lyonie, którego był on przewodniczącym. Artysta miał 79 lat. Reżyser Robert Guediguian powiedział po jego śmierci: „Odszedł człowiek, który kochał kino, jak nikt inny we Francji”. 



Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA