fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

materiały prasowe
W Premium Collection ukazały się trzy filmy Clinta Eastwooda, oparte na autentycznych historiach: „Sully”, „15:17 do Paryża” i „Przemytnik”

Pochodzi z prostej rodziny. Będąc nastolatkiem zarabiał m. in. jako dostawca artykułów spożywczych, kopał rowy i baseny, pracował w tartaku. Był też instruktorem pływania w wojsku. Kiedy studiował administrację w Los Angeles, reżyser Arthur Lubin zaproponował mu zdjęcia próbne do filmu „Francis in the Navy”. Był rok 1955 r. Tak się zaczęło. Jako aktor Clint Eastwood zdobył sławę grając u włoskiego mistrza od spaghetti-westernów Sergia Leone. W Stanach występował m.in. w filmach Don Siegla, ale największy rozgłos przyniosła mu seria fabuł o „Brudnym Harry’m”, gdzie wcielił się w postać bezwzględnego i brutalnego policjanta Harry’ego Callahana. Grał go przez 17 lat. A od początku lat 70. zaczął reżyserować. Dziś ma w swoim dorobku ponad 40 filmów, m.in. „Bez przebaczenia”, „Doskonały świat”, Rzekę tajemnic”, „Za wszelką cenę”, „Sztandar chwały”, „Listy z Iwo Jimy”. W Premium Collection wyszły właśnie na płytach trzy obrazy, które powstały między 2016 a 2018 rokiem. Wszystkie zostały oparte na prawdziwych histroriach.

Tytułowy „Sully” to Chesley Sullenberger. Pilot, który 15 stycznia 2009 roku wystartował Airbusem A320 ze 155 osobami na pokładzie z nowojorskiego lotniska LaGuardia. Zanim maszyna osiągnęła przelotową wysokość, wleciało w nią stado gęsi, niszcząc oba silniki. Kapitan podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu na rzece. Amerykanie nazwali je potem „cudem na Hudson”.

Eastwood pokazuje ten wypadek i dramatyczną decyzję kapitana w retrospekcjach, ważniejsze jest dla niego to, co stało się potem. Śledztwo lotniczej komisji do spraw bezpieczeństwa, w którym biegli badają, czy Sully nie mógł wrócić na pas któregoś z nowojorskich lotnisk. Wynik przesłuchań i symulacji komputerowych ma zadecydować, czy pilot jest bohaterem czy zaślepionym pychą ryzykantem narażającym cudze życie, napiętnowanym, pozbawionym prawa do emerytury bankrutem. W tle tej rozgrywki są towarzystwa ubezpieczeniowe, próbujące udowodnić, że o katastrofie, w której zniszczony został Airbus zadecydował błąd pilota.

Można Clintowi, który jest jednym z nielicznych w środowisku filmowym zwolenników Trumpa zarzucić, że upraszcza wizję historii. Słusznie stoi murem za kapitanem, kompromitując prawo i demokratyczne instytucje. Ale jednocześnie nie niuansuje bohaterów, pokazuje świat, w którym zwyczajny człowiek wie lepiej niż eksperci. Bo ma czyste, jankeskie serce, a nie interesy i sieci powiązań. Czarno-biały obraz świata i populizm w czystej postaci. 90-letni Clint Eastwood, który zawsze widział złożoność świata, teraz o niej zapomniał. Ale wciąż „Sully” jest filmem bardzo ciekawym. Świetne rzemiosło, autentyczny bohater robią swoje. A atutem filmu jest też Tom Hanks w roli głównej.

Na autentycznej historii oparty jest również inny film Eastwooda „15:17 do Paryża”. 21 sierpnia 2015 roku trzej młodzi Amerykanie i Brytyjczyk udaremnili napad terrorystyczny, do jakiego miało dojść w pociągu do Paryża. Spencer Stone, Alek Skarlatos i Anthony Sadler oraz Brytyjczyk, Chris Norman obezwładnili dżihadystę, który w imię Allaha chciał wystrzelać pasażerów. Zostali później za to odznaczeni Legią Honorową przez prezydenta Francoisa Hollande. Eastwood stworzył portret ludzi, którzy przyjaźnili się od wczesnej młodości, a w głównych rolach wystąpili prawdziwi bohaterowie tej historii.

Ostatni film „Przemytnik” to opowieść o osiemdziesięciolatku, który chcąc ratować swoją zagrożoną przejęciem przez bank, zadłużoną firmę, podejmuje dobrze płatną pracę jako kierowca. I staje się kurierem meksykańskiego kartelu narkotykowego. Pierwowzorem tej postaci był Leo Earl Sharp Sr., znany również jako El Tata, zresztą amerykański weteran II wojny światowej. Ogrodnik i kurier narkotykowym dla oddziału kartelu narkotykowego Sinaloa. W roli tytułowej – sam reżyser.

Wielu krytyków zarzuca 90-letniemu Eastwoodowi, że stał się wyznawcą Trumpowej „wielkiej Ameryki”, co sprawiło, że sięga po nieco schematyczne scenariusze. Nikt nie może mu jednak zarzucić braku warsztatu. Ma też Eastwood nosa do ciekawych historii. Jego filmy wciągają i warto po nie sięgnąć.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA