fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

EnergaCAMERIMAGE 2019: Parada osobowości

materiały prasowe
Po dwudziestu latach festiwal sztuki autorow zdjęć filmowych Camerimage wrócił do Torunia, gdzie 27 lat temu odbyła się jego pierwsza edycja. Uroczysta gala otwarcia zamieniła się w paradę wielkich osobowości kina.

Zaczęło się od pozdrowień Davida Lyncha z Nowego Jorku. Autor „Miasteczka Twin Peaks”, „Dzikości serca” czy „Prostej historii” jest przyjacielem tego festiwalu i jego twórców od lat. Skończył więc swoje pozdrowienia: „Do szybkiego zobaczenia”.

Sam dyrektor EnergaCAMERIMAGE Marek Żydowicz przeprowadzki do Łodzi i Bydgoszczy skwitował krótko:

— Trzecia zasada dynamiki Newtona brzmi: „Żeby dokądś dojść trzeba coś zostawić za sobą”.

W Toruniu festiwal może wreszcie znaleźć swoje stałe miejsce. Niespełna dwa miesiące temu między Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, miastem Toruń i Fundacją Tumult podpisana została umowa w sprawie wybudowania w tym mieście nowoczesnego Europejskiego Centrum Filmowego Camerimage.

— Umowa została podpisana na kilkadziesiąt lat i mam nadzieję, że Toruń stanie się już stałym miejscem na kulturalnej mapie świata — mówił na scenie wiceminister kultury Paweł Lewandowski.

Zaproszenie potwierdzili: gospodarz miasta, prezydent Michał Zaleski i marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki.

A potem zaczęła się prezentacja programu 27. edycji festiwalu. Bardzo bogatego programu, bo w ciągu tygodnia odbędzie się tu dziesięć konkursów. Będą pokazy specjalne, warsztaty, dyskusje, wystawy.

I już, od pierwszego dnia zaczęła się parada gwiazd. Marek Żydowicz i jego współpracownicy uhonorowali American Society of Cinematographers, które w tym roku obchodzi stulecie istnienia.

— Przez 27 lat festiwal stał na straży zachowania wartości najważniejszych dla sztuki operatorów filmowych. Zostać uhonorowanym przez Was to wielki zaszczyt. Cieszę się, że po wszystkich zawirowaniach, o jakich słyszeliśmy w zeszłym roku, festiwalowi udało się przezwyciężyć trudności. Życzę wam 100 lat sukcesów takich, jakie były waszym udziałem przez ostatnie 27 lat — mówił przewodniczący ASC Kees Van Oostrum.

Laudację dla nagrodzonej Złotą Żabą Ewy Dałkowskiej wygłosił reżyser Andrzej Barański.

— 35 lat temu zrobiłem „Kobietę z prowincji”, w której pani Ewa stworzyła wybitną kreację. Spodziewaliśmy się, że spadnie na nią gradu nagród. Nie spadła ani kropla. Był stan wojenny, a pani Ewa krytykowała politykę rządu.

Barański dodał, że aktorstwo Dałkowskiej jest ciekawe i głębokie. Aktorka rzeźbi swoje role wnikając w psychikę postaci i nie zapomina jednocześnie o kontekstach społecznych.

— Gdyby zmontować jej role w kolejności kalendarzowej, powstałby wspaniały portret Polki na przestrzeni XX wieku.

A Ewa Dałkowska, trzymając w rękach Złotą Żabę dziękowała operatorom:

— Moja przyjaciółka Joanna Krauze, nauczycielka młodych filmowców, żona świętej pamięci Antoniego Krauze, jak dowiedziała się o mojej nagrodzie spytała: „A co to? Ona jest operatorem?” Nie jestem operatorem, ale coś jest na rzeczy. Bo filmowy obraz mojej postaci jest przede wszystkim dziełem operatora. W teatrze aktorzy sami kształtują swoją rolę. W kinie nigdy nie wiadomo, co z twoją grą zrobią. Jak skadrują, co pokażą. Więc tak jak kiedyś w wojsku byli synowie pułku, tak ja się czuję dziełem operatorów.

Nagrodę dla reżysera o szczególnej wrażliwości wizualnej dostał Peter Greenaway, autor m.in. „Ksiąg Prospera”, „Kontraktu rysownika”„Dzieciątka z Macon”, „Brzucha architekta”, „Nightwatching”.

— Zabiegałem o to 20 lat — przyznał Żydowicz. — Bo to jest największy malarz współczesnego kina. Każdy, kto zajmuje się historią sztuki, kto maluje obraz, wie o czym mówię. To jest kontynuator sztuki Vermeera, Rembrandta w kinie światowym.

— Słyszę aplauz widowni, ale nie jestem do końca pewny, że zasłużyłem sobie na tę nagrodę — odpowiedział mu Greenaway. — Kiedy mówię o kinie, zawsze wspominam o przygodzie, podnieceniu i szczęściu, z jakim zajmuję się realizacją filmów. Ale jestem chyba jeszcze bardziej szczęśliwy, że maluję. Bo historia malarstwa trwa 8 tysięcy lat. Kino 124 lata, więc jeszcze dużo musi się uczyć. Uważam, że kino wciąż jest w zbyt dużym stopniu związane z tekstem, za mało z obrazem. Życzyłbym sobie, żeby istniało kino czysto malarskie, choć wiem, że do tego nie dojdzie. Tymczasem kino jest idealnym miejscem, gdzie można nauczyć się, jak obraz do nas przemawia. Takim miejscem jest też festiwal poświęcony sztuce operatorskiej.

Peter Greenaway opowiedział też, że przed laty właśnie w Polsce po raz pierwszy podjął wysiłek, żeby zostać reżyserem.

— W latach 50. złożyłem aplikację do waszej słynnej szkoły w Łodzi — opowiadał. — I zostałem odrzucony. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem, ale pomyślałem, że w Polsce, stojąc tutaj na scenie, podzielę się z wami tą anegdotą.

Złota Żaba dla najlepszego dokumentalisty powędrowała do Heleny Trestikovej.

— Ta nagroda jest wielkim zaszczytem — stwierdziła reżyserka. — Wszystkie swoje filmy robię po 30, 40 lat. Ale tu, na scenie, powiem krótko: „Dziękuję!”

Prawdziwy show dał Danny DeVito uhonorowany nagrodą aktorską.

— Jestem tu wśród przyjaciół. I naprawdę chciałem podziękować wszystkim operatorom, z którymi pracowałem. Oni mi mówili: kilka kroków w lewo, kilka kroków w prawo, teraz odwróć się. Naprawdę, nie pracowało mi się z nimi ciężko. Kochałem kino od najwcześniejszych lat życia. Urodziłem się w New Jersey. Teraz mogę wyglądać jak taki facet cool z wąsikiem, ale wtedy wyglądałem inaczej. Gram przez całe życie, od ponad pięćdziesięciu lat. W Nowym Jorku i nie tylko. Ale kiedy zobaczyłem „Walkę o Algier” to zrozumiałem, że chcę również reżyserować. I muszę powiedzieć, że jako aktor lubię dialogi, jednak bardzo też doceniam obraz.

Po części oficjalnej zaczęła się pierwsza festiwalowa produkcja – „Oficera i szpiega”.

EnergaCAMERIMAGE potrwa do 16 listopada.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA