fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca DVD

Kadr z filmu "Zupełnie Nowy Testament"
materiały prasowe
Święta Bożego Narodzenia to czas rodzinnych spotkań, ale też wyciszenia i refleksji. Wydany przez firmę Gutek Film „Zupełnie Nowy Testament” Jaco van Dormaela może więc wydawać się prowokacją i herezją. Ale tylko na pierwszy rzut oka.

– Zostałem wychowany w duchu chrześcijańskim, wśród katolików — mówił mi w wywiadzie van Dormael. – Znam Biblię i uważam ją za bardzo ciekawą lekturę. Ale to nie oznacza, że nie miałem wątpliwości i że nie nurtowała mnie kwestia, skąd się wzięliśmy. Do dzisiaj mnie to intryguje. Skoro jednak i tak niczego przekonującego ludzkość dotąd nie wymyśliła, postanowiłem podejść do sprawy z humorem i zadać pytania: A gdyby Bóg naprawdę istniał? A gdyby żył w Brukseli? A gdyby był koszmarnym facetem? A gdyby miał nie tylko syna, lecz również córkę? A gdyby ta córka nie znosiła jego charakteru tyrana? Te same pytania miał ochotę zadać Thomas Gunzig. Napisaliśmy razem pierwsze zdanie: Bóg istnieje i mieszka w Brukseli... i tak się zaczęło.

To zdanie dzisiaj, po aktach terrorystycznych, jakie dotknęły Brukselę brzmi szczególnie mocno. W filmie wypowiada je mała Ea, po czym oddaje: „Jest podłym draniem, obrzydliwym dla swojej żony i córki”. Dziewczynka wie, co mówi, bo to ona jest tą tyranizowaną córką. A jej ojciec to psychopatyczny, złośliwy facet, który z nudów zbudował świat, a ze złośliwości zaczął wymyślać, jak ten świat gnębić. Nasyła dziesiątki kataklizmów, wymyśla setki praw w rodzaju: „W sklepie kolejka obok zawsze posuwa się szybciej. Kanapka z dżemem spada dżemem do dołu. Kiedy zanurzysz się w wannie zawsze dzwoni telefon”. Resztę – wojny, nienawiść – załatwiają już sami ludzie.

Bóg z „Zupełnie Nowego Testamentu” ma mało atrakcyjną, grubą żonę, która stale sprząta urządzone bez pomysłu mieszkanie. Ma też syna zwanego tu JC. Ale to jego dziesięcioletnia córka jest główną bohaterką filmu. Buntuje się i ucieka w świat. A przedtem wykrada ojcu dane – wszystkie informacje o dacie śmierci Ziemian. I rozsyła je sms-ami. Jak będą żyli ludzie, wiedząc ile czasu im pozostało?

Jaco Van Dormael bawi się opowieściami o tworzeniu świata, o apostołach, ale i o ludziach. Na ekranie obok pogrążonego w depresji urzędnika i pięknej, okaleczonej dziewczyny czekającej na miłość pojawi się Catherine Deneuve, która po latach nudnego małżeństwa odnajdzie namiętność, zakochując się w gorylu. Wszystko jest tu możliwe, wszystko jest tu szalone. Mała Ea — niszcząc tajemnicę życia i śmierci – niszczy i tak kruchy porządek świata.
A wrażenie herezji? Czy Van Dormael nie zadaje pytań, które zadajemy sobie wszyscy? Od tych: Kim jest Bóg? - aż po - Jak żyć? Zwariowany film Belga zmusza do refleksji. A żart tylko rozładowuje napięcie.

Podczas rozmowy zapytałam Jaco van Dormaela, czy nie obrażając niczyich uczuć można śmiać się z wiary. – W mądrych, demokratycznych społeczeństwach ludzie potrafią śmiać się ze wszystkiego – odpowiedział. – A czy dojrzeliśmy do takiego śmiechu? Oczywiście, że nie. Nie potrafimy śmiać się tam, gdzie zwyciężają zapiekłość, brak wiary w człowieka i szacunku dla jego wolności. Ale próbować trzeba.

Mądry ksiądz Andrzej Luter potwierdza tę opinię. – Z rzeczy świętych trzeba umieć się śmiać – przyznaje. — Śmiech mądry, czasami podszyty smutkiem, a może nawet rozpaczą, jest ozdrowieńczy.

A o „Zupełnie Nowym Testamencie” mówi: – Van Dormael nikogo nie obraża, no, chyba tylko ludzi bez poczucia humoru.

Nic dodać, nic ująć.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA