Felietony

Równość czy może jednak różnorodność?

Marta Janowska, radca prawny w Kancelarii KOLS. Ekspertka Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej.
materiały prasowe
W ostatnich dniach ukazał się Raport „Women in Work Index 2018" przygotowany przez PwC. Przedmiotem analizy raportu jest sytuacja kobiet na rynku pracy oraz ich wpływ na gospodarkę w 33 krajach należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Jego efektem jest zestawienie osiągnięć poszczególnych krajów. To bardzo ciekawy materiał, który ukazuje zachodzące zmiany w niektórych obszarach zatrudnienia kobiet, także w naszym kraju. Nasuwa się jednak pytanie, o kierunek tych zmian a jednocześnie w tle o charakter współczesnego feminizmu w Polsce w tym aspekcie.

Polska od 2000 r. awansowała w zestawieniu z 19. na 9. miejsce. Awans jest, zdaniem autorów raportu, efektem szybko spadającej stopy bezrobocia wśród kobiet, która w 2016 r. kształtowała się na poziomie 6 proc., podczas gdy w 2000 r. odsetek ten stanowił aż 18 proc. Na uwagę zasługuje też zdaniem autorów raportu zdecydowana poprawa wskaźnika dotyczącego zatrudnienia kobiet na pełen etat. Wskaźnik ten wzrósł o 9 proc. aż do 91proc. zatrudnionych kobiet. Zdaniem autorów raportu to świetny wynik biorąc pod uwagę średnią dla krajów OECD, która wynosi 75 proc. zatrudnionych kobiet. Z kolei różnica w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn (tzw. pay gap) wynosi 7 proc., przy czym średnia w krajach OECD to 16proc. Indeks, czyli ostateczne 9 miejsce w rankingu, jest jednak średnią ważoną uwzględniającą także inne wskaźniki.

Analizując szczegółowo raport, „sukces", jakim jest wskaźnik zatrudnienia kobiet na pełen etat wynoszący 91 proc. kobiet zatrudnionych, blednie jednak, gdy zestawimy go ze wskaźnikiem 62 proc. kobiet w Polsce będących w ogóle aktywnych zawodowo. Dla porównania średnia kobiet aktywnych zawodowo w krajach OECD wynosi 69 proc. Najwyższe wskaźniki dotyczące aktywności zawodowej kobiet pojawiają się natomiast wśród krajów zajmujących w rankingu czołowe miejsca. Podobnie cieszymy się w Polsce z malejącego wskaźnika bezrobocia wśród kobiet spadającego do 6 proc., podczas gdy jednak 38 proc. kobiet nie jest aktywnych zawodowo w ogóle, w tym jak rozumiem, 30 proc. z innych przyczyn niż bezrobocie. Zakładając nawet, że w tym gronie znajdują się także emerytki, nadal odsetek ten jest wysoki.

Zestawienie powyższych wskaźników może w pewnym uproszczeniu prowadzić do wniosku, że w Polsce kobiety pracują albo na cały etat, albo nie pracują w ogóle.

Elastyczne formy zatrudnienia

Raport wskazuje, że gdyby Polska osiągnęła poziom zatrudniania taki, jak np. u jednego z liderów rankingu - w Szwecji, PKB w Polsce wzrosłoby o 10 proc. Czy wzrost PKB byłby jednak również możliwy, gdyby zaktywizować kobiety poprzez zatrudnienie ich na mniejszy etat lub w sposób elastyczny? Praca na pełen etat, czy pełnienie ról w zarządach czy radach nadzorczych bywa dużym wyzwaniem dla kobiet. Te wyzwania mogą mieć różny charakter np. finansowy, organizacyjny, emocjonalny. Czy nie warto zastanowić się nad rozwiązaniami, które popularyzowałyby i zachęcałyby w Polsce pracodawców do zatrudniania na mniejszy etat lub do elastycznego podejścia do godzin pracy. Z pewnością tym, co zniechęca do pracy na mniejszy etat w Polsce jest poziom wynagrodzenia. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że różnice w zarobkach między mężczyznami, a kobietami istnieją (wg Raportu PwC 7proc.), to zmniejszając etat wydaje się, że kobieta zarabia podwójnie mniej.

Przykłady Islandii, Norwegii czy Szwecji, które zajmują pierwsze miejsca w raporcie (jako średnia ważona indeksów) pokazują, że można zaktywizować kobiety właśnie poprzez zaoferowanie im pracy w mniejszym wymiarze. Wskaźniki zatrudnienia kobiet na cały etat w tych krajach są paradoksalnie sporo niższe niż w Polsce. Co więcej, różnice w wynagrodzeniach w tych krajach są także większe niż u nas. Za to znacznie większy od polskiego jest wskaźnik kobiet zatrudnionych w ogóle w tych krajach. Oznacza to, że większa część kobiet pracuje tam w mniejszym wymiarze. Taki stan rzeczy pozwala tym państwom na budowanie PKB, pracodawcom na realizowanie założeń biznesowych, a kobietom i ich rodzinom daje możliwość łączenia pracy zawodowej i rodzinnej z pełnieniem innych ról społecznych. Może właśnie to jest klucz do sukcesu współczesnych kobiet? Warto, aby ekonomiści, socjologowie, psychologowie i politycy zastanowili się nad wnioskami płynącymi z raportu, których źródeł dopatrzeć można także w rozmowach z wieloma kobietami. Zarówno tymi aspirującymi do pełnienia ról managerskich jak i tymi, które „po prostu" godzą pracę z dbaniem o rodzinę. Zdarza się, że kobiety chciałyby pracować, ale nie mogą lub nie chcą, gdyż cały etat jest dla nich zbyt dużym obciążeniem lub im się to po prostu nie opłaca także w kontekście 500+ czy kosztów dodatkowej opieki nad dzieckiem tych finansowych ale także emocjonalnych. Niestety z doniesień prasowych wynika, że efektem ubocznym programu 500+ jest niestety także rezygnacja kobiet z pracy.

Zdaniem Anny Sieńko, partnera w PwC, lidera zespołu Digital & Technology, wszystkie dobre informacje płynące z raportu i wysokie miejsce w ogólnym rankingu nie oznaczają, że nie mamy już nic do zrobienia. Dodaje także, że powinniśmy nadal wzmacniać przedsiębiorczość kobiet, pracować nad zwiększeniem ich udziału w zarządach i radach nadzorczych firm, a także budować stabilną i odpowiedzialną politykę prorodzinną, która nie wyklucza kobiet z rynku pracy z powodu macierzyństwa. Wskazuje ona także nie tylko na ogromną rolę państwa, ale też pracodawców, z czym absolutnie należy się zgodzić.

Życie rodzinne i społeczne

Kluczowe zagadnienie, stanowiące dla nas wszystkich wyzwanie jest jednak, moim zdaniem to, w jakim kierunku powinny zmierzać zmiany w polityce prorodzinnej, prawie a następnie praktyce stosowania przez pracodawców zapewnianych przez państwo rozwiązań. Jak spowodować zwiększenie zaangażowania kobiet w życie zawodowe w ogóle, ale także zaangażowanie w prace zarządów czy rad nadzorczych, bez jednoczesnych ogromnych strat w ich zaangażowaniu w życie rodzinne czy społeczne. Problem równości płci dotyczy wszystkich kobiet, nie tylko tych pracujących na wysokich stanowiskach i aspirujących do zarządów i rad nadzorczych. Dotyczy też mężczyzn. Problem równości płci jest wyzwaniem dla państwa, ale także dla pracodawców, dla których zatrudnienie na mniejszy etat nie jest najbardziej korzystną formułą zatrudnienia ze względu choćby na koszty stałe zatrudnienia. Czyż nie byłby to jednak najczystszy CSR z możliwych?

W roku 100-lecia uzyskania przez kobiety praw wyborczych warto zatrzymać się, zastanowić i zdefiniować, czym jest sukces współczesnej kobiety. Może warto zastanowić się, czym jest współczesny feminizm i zapytać o to, przede wszystkim, samych kobiet? Co jest kluczem do sukcesu kobiet, zrównoważonego rozwoju i perspektywy równych szans? Nie wydaje się, aby był to wskaźnik zatrudnienia na pełen etat, który choć w założeniu jest emanacją zasady równości, to jednak z natury eliminuje szanse wielu kobiet na szybki powrót do pracy zawodowej po urodzeniu dzieci, a także możliwość godzenia wielu ról społecznych, w których się realizują (praca, dom, szkoła, wychowanie dzieci, działalność w społecznościach lokalnych, budowanie więzi społecznych itp.). Oczywiście nie ma także jednego rozwiązania, które zadowoli wszystkie kobiety. Część z kobiet z pewnością pozostanie w domach zajmując się dziećmi, i o nich też nie należy zapominać tworząc politykę prorodzinną. Czy istnieją jednak rozwiązania, które wyjdą naprzeciw różnym kobietom, w tym które zaktywizują choćby część z tych 38 proc. nieaktywnych zawodowo kobiet? Mimo bowiem, że kobiety są jednorodną grupą, to jednak także różnią się od siebie pod względem oczekiwań życiowych, zawodowych czy poziomu zaangażowania w życie społeczne. Z myślą o przyszłości tych kobiet, ale także i przyszłych pokoleń, warto przemyśleć i komplementarnie podejść do założeń programu 500 plus, systemu „matczynych" emerytur, czy rozwiązań dla pracodawców zachęcających do zatrudniania kobiet na mniejszy etat czy zachęcających do powrotu do pracy po okresie urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego. Myślę, że 100 lecie uzyskania praw wyborczych przez kobiety będzie dobrym momentem do podjęcia szerszej dyskusji społecznej w tym temacie i próby poszukania dalszych odpowiedzi w słowie „różnorodność".

- Marta Janowska, radca prawny w Kancelarii KOLS. Ekspertka Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL