fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Jerzy Surdykowski: Stracony wiek XXI?

Jerzy Surdykowski
Fotorzepa, Piotr Guzik
Politycy zapominają, że w dzisiejszym świecie sztuczna inteligencja przerasta ich własną, a przemiany obyczajowe mogą służyć nie jakiejś wydumanej „ideologii gender", tylko wpasowaniu się w zeroemisyjną i ekologiczną przyszłość.

Wiek XIX był przełomowy dla gospodarki i organizacji państwa, tak jak poprzedni XVIII przyniósł przełom w nauce, aż nazwano go „oświeceniem". Podobnie wiek XIX pozostawił w naszej pamięci rewolucję naukowo-techniczną, uprzemysłowienie, parę i elektryczność, powstanie wielkich fortun. Polska go straciła, bo już w wieku oświecenia państwo upadało, a później zamiast udziału w rewolucji naukowo-technicznej pozostał nam tylko udział w przegrywanych za każdym razem rewolucjach niepodległościowych.

Dziś w podobny sposób zaczynamy przegrywać wiek XXI. Dla świata jest on okresem kolejnej rewolucji naukowo- -technicznej, tym razem świadomej własnych ograniczeń i stojących przed cywilizacją barier, z katastrofą klimatyczną na czele. Powstają nowe technologie, w których główną siłą produkcyjną jest nauka, fabryki zaczynają przypominać laboratoria, biologia jest równie ważna jak ropa i węgiel, a kwanty cenniejsze niż elektrony. U nas tymczasem trwa zacięta wojna polsko-polska, która bynajmniej nie zaczęła się w roku 2005 wraz z dojściem po raz pierwszy do władzy PiS; jej przesłanki tkwią w przeszłości jeszcze głębszej niż komunistyczna. Historyczny rok 1989 obudził uśpione demony, musiało jakiś czas potrwać, nim opętały umysły polityków. Dlatego zapominają oni, że w dzisiejszym świecie sztuczna inteligencja przerasta ich własną, a przemiany obyczajowe mogą służyć nie jakiejś wydumanej „ideologii gender", tylko wpasowaniu się w zeroemisyjną i ekologiczną przyszłość.

Aż prosi się tu o zbożne wezwania do zgody, ględźby o Polakach jako jednej rodzinie. A to kicz, który już dawno nam obrzydł. Dzisiaj żaden Polak mniej niż 50-letni nie pamięta komuny, nudzą go opowieści o Solidarności i sukcesie transformacji. Dotkliwie odczuwa natomiast niepewność śmieciówek i ciężar kredytu na mieszkanie. Przeraża go przyszłość kraju, który znowu osuwa się w zacofanie, boi się o swoje w nim miejsce i o to, że katastrofa ekologiczna będzie jego udziałem. Czy politycy potrafią porzucić licytację na „wartości katolickie" albo na „lewicową postępowość", stanąć wobec realnych zagrożeń i przedstawić programy, wobec których możliwy jest namysł i wybór?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA