fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Paweł Kowal: Nowa Sarmacja

Paweł Kowal
Fotorzepa/ Tomasz Jodłowski
Jesteśmy pępkiem globu, jesteśmy Europą pierwszej prędkości. U nas nie ma protestów „żółtych kamizelek” ani islamistów. Tylko nasi przedsiębiorcy mają dobrze, a ludzie z całego świata chcą się do nas przeprowadzić.

To nic, że wciąż zachorowanie na raka dla wielu Polaków oznacza wyrok, że do wielu procedur medycznych powszechnych na Zachodzie nie mamy dostępu. To nic, że Polacy jak wyjeżdżali z kraju, tak wyjeżdżają, szukać szczęścia na „zepsutym” Zachodzie.

Patrzymy z wyższością na Amerykanów, którzy nie radzą sobie z farmami trolli w internecie, i Brytyjczyków, którym obca propaganda próbowała ustawić wynik referendum, ale zapominamy, że przez kilka lat nie udało się ustalić genezy afery, która polegała na podsłuchiwaniu przy jednym stoliku w jednej restauracji grupy najważniejszych osób w państwie. Już nawet nikt nie próbuje badać i dociekać, co jeszcze zawierają czyjeś (pytanie: czyje?) piwniczki z nagraniami i kompromatami.

Będziemy ewangelizować Europę. To nic, że u nas, w chrześcijańskim kraju, powiedzenie nieprawdy, a nawet kłamstwo nie jest już grzechem ani żadnym problemem (bo w polityce można), że statystyki pokazują jeden z największych na świecie spadków praktyk religijnych, a polskie małżeństwa nie decydują się na dzieci i mamy wciąż jedną z największych zapaści demograficznych w Europie. Im głośniejszy słychać krzyk „Wielka Polska”, tym dłużej młodzi ludzie mieszkają u mamy i liczą na niebieskie migdały.

Są dwa światy. Świat aspiracji, byśmy zmieniali Polskę na lepsze i przestrzegali zasad, nawet jeśli ktoś je złamał w Paryżu czy Madrycie. I świat opowieści, że jesteśmy najlepsi we wszystkim, że tylko nasi dziadowie byli w 100 procentach waleczni i szlachetni, opowieści, w której każda krytyka własnych wad nazywana jest zdradą narodową. W tym świecie od młodego pokolenia nie wymaga się już niczego prócz tego, by bezkrytycznie wierzyło w nasze narodowe mity. Jest świat szacunku dla zachodnich wartości, bo dzięki nim nikt nas na siłę nie uczy rosyjskiego, i świat rechotu, że sąsiadom za zachodnią miedzą stodoła się hajcuje. Na naszych oczach powstają nowi Sarmaci, którzy są przekonani, że wykrzyczymy wreszcie wszystkim zachodniakom prosto w twarz, „jaką są mizerią, i pokażemy im ich nędzę”. Wystarczy tylko, że głos tego patriotycznego chóru wesprą media, a jakże, powtarzające nowosarmacką narrację władzy. Od momentu, gdy większość narodu w to uwierzy, do klęski droga krótka: tego nas nauczyła historia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA