fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Farmacja

Ostre zawirowania na rynku aptek

Fotorzepa, Radek Pasterski
W marcu Polacy rzucili się na zakupy, nabywając na zapas lekarstwa i środki dezynfekujące. W kwietniu i maju sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie jest pewne, czy cały 2020 r. branża zakończy wzrostem.

Epidemia nie odwróciła na razie wieloletniego trendu wzrostowego na rynku aptecznym, mierzonego wartością sprzedaży. Ale przyszłość tego trendu jest niepewna.

– Bardzo wiele zależy od wyników na rynku w czerwcu (do połowy czerwca nadal są dwucyfrowe spadki sprzedaży w porównaniu z tym samym okresem w zeszłym roku) i lipcu – komentuje Jarosław Frąckowiak, prezes firmy konsultingowo-badawczej PEX PharmaSequence.

Czytaj także: Wirus zainfekował apteki. Co czwarta może zniknąć

Górka topnieje

Pandemia spowodowała w marcu panikę zakupową. Przełożyło się to na znaczący wzrost obrotu aptek (i niewielki marży na sprzedaży), ale ten stan nie utrzymał się długo. Przymusowe odosobnienie sprzyjało spadkowi także innych niż Covid-19 infekcji, zmniejszeniem poziomu alergii, liczby wypadków, zawieszeniem zabiegów medycznych i drastycznym zmniejszeniem liczby rozpoczynanych terapii i diagnostyki.

– Nie było zatem tak dużej potrzeby zakupu leków i innych produktów sprzedawanych w aptekach. Kwiecień i maj to gwałtowny spadek obrotów i spadki marżowości – informuje Frąckowiak. Wskazuje, że w maju obrót przeciętnej apteki wyniósł 180 tys. zł. To prawie o 12 proc. mniej niż w kwietniu i o 13,5 proc. mniej niż w zeszłym roku. Spadła też marża. Warto przy tym odnotować, że marże apteczne maleją systematycznie od 2011 r. Wprawdzie ostatni okres, związany z ubywaniem liczby aptek, zahamował w pewnym stopniu ten trend, ale w długim okresie jest on bardzo wyraźny.

Co ciekawe, w ujęciu narastającym pięć pierwszych miesięcy w aptekach wygląda na razie stosunkowo pozytywnie. Obrót w statystycznej placówce wzrósł o 9,9 proc. w porównaniu z takim samym okresem 2019 r.

– Ale ta „górka epidemiczna" szybko topnieje w związku ze słabymi wynikami w kwietniu i maju. Czy będzie inaczej? Możliwe. Są pierwsze jaskółki. Liczba pacjentów w aptekach rośnie, nadal to kilkaset tysięcy mniej niż przed epidemią, ale dziennie – w dniu roboczym – już prawie 2 miliony – wskazuje Frąckowiak. Szacuje, że jeżeli liczba pacjentów wzrośnie jeszcze średnio o 300–400 tysięcy, koszyk zakupowy stanie się podobny ilościowo (trzy produkty średnio w trakcie transakcji) i wartościowo (prawie 60 zł za koszyk), to sytuacja może się normalizować. I to mimo zapasów leków, które Polacy zgromadzili.

– Aktualnie za sukces warto uznać każdy wzrost rynku wartościowo i wzrost obrotu aptek – mierząc rok do roku – który osiągnie dynamikę dodatnią – podsumowuje prezes PEX PharmaSequence.

Ruch w przychodniach

Zawirowania na rynku aptecznym potwierdzają też reprezentanci branży, tacy jak Neuca.

– Już w lutym, w wyniku pojawiających się pierwszych sygnałów o zagrożeniu koronawirusem w Polsce, rynek zanotował wzrost o prawie 9 proc. W marcu wzrost wartości sprzedaży rok do roku przekroczył 40 proc. W efekcie w całym kwartale rynek wzrósł o kilkanaście procent – mówi Piotr Sucharski, prezes grupy Neuca. Dodaje, że to dynamika niespotykana w historii pomiarów rynku, szczególnie biorąc pod uwagę, że roczne tempo wzrostu od wielu lat waha się w przedziale 3–5 proc.

– Zjawisko masowych zakupów Polaków w aptekach zaczęło wygasać kwietniu, co w połączeniu z dużym poziomem zatowarowania aptek i wysokiej bazy z ubiegłego roku doprowadziło do dwucyfrowej dynamiki spadku wartość rynku. Z istotną obniżką w relacji rok do roku mieliśmy również do czynienia w maju – potwierdza prezes Neuki. Dodaje, że w czerwcu widać pewne oznaki stabilizacji, ale nie zmieni to faktu, że w całym drugim kwartale należy oczekiwać znaczącego spadku wartości rynku. Z kolei w całym półroczu firma oczekuje niewielkiej obniżki rynku w relacji rok do roku.

Na spadki w kwietniu i maju duży wpływ miało ograniczenie wizyt pacjentów w przychodniach, co wpłynęło na spadek sprzedaży leków na receptę.

– W należących do grupy Neuca przychodniach Świat Zdrowia widzimy powrót pacjentów, którzy wcześniej ograniczali wychodzenie z domu ze względu na zagrożenie koronawirusem. Podobnie jest w innych placówkach – mówi szef Neuki. Zaznacza jednak, że przewidywanie sytuacji na rynku w perspektywie kilku miesięcy jest mocno utrudnione, gdyż wiele zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej, szczególnie jesienią, kiedy zwyczajowo pojawia się sezon grypowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA