fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2016

Lewandowski: Chciałem trafić w górny róg

Robert Lewandowski
AFP
Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski.

"Rzeczpospolita": Spodziewanie czy niespodziewanie trudny mecz?

Robert Lewandowski: Jak najbardziej spodziewanie. Ten, kto się nie spodziewał, musi się jeszcze trochę o piłce dowiedzieć. Wiedzieliśmy, że Ukraina to dobra drużyna, z ciekawymi zawodnikami.

Czymś szczególnie was Ukraińcy zaskoczyli?

Wiadomo było, że nie mają nic do stracenia. W drugiej połowie, już po strzeleniu bramki, wiedzieliśmy, że musimy się cofnąć do defensywy. Może nawet za bardzo im odpuściliśmy i już nie stworzyliśmy żadnej klarownej sytuacji do zdobycia gola. Atakowaliśmy zbyt małą liczbą zawodników.

Jak pan wytłumaczy tę sytuację z trzeciej minuty, gdy nie trafił pan, będąc sam na sam z bramkarzem?

Chciałem trafić w prawy górny róg, ale przestrzeliłem. To była moja pierwsza sytuacja, szkoda że miałem tylko tę jedną. Dobrze rozpoczęliśmy mecz, graliśmy ofensywnie, ale później oddaliśmy inicjatywę. Ciężko nam było utrzymać się przy piłce, gdybyśmy dłużej byli w jej posiadaniu, pewnie umielibyśmy stworzyć więcej okazji.

Czuje się pan nieco sfrustrowany? Wszyscy zaczęli już liczyć panu kolejne minuty bez gola...

Jak mam zdobywać gole, skoro w trzech meczach miałem tak naprawdę jedną dobrą sytuację? Szkoda, że nie mam klarownych okazji, ale się cieszę, że koledzy je mają.

Cieszy za to dobra gra w obronie. Nie straciliście gola w trzecim meczu...

Nie straciliśmy, zdobyliśmy siedem punktów, więcej niż na wszystkich poprzednich Euro. To spotkanie nie należało może do najlepszych w naszym wykonaniu, ale teraz liczy się już tylko sobotni mecz ze Szwajcarią.

W zespole Szwajcarii gra wielu zawodników z Bundesligi.

To zespół notowany wyżej od nas, to oni będą faworytem. Ich grę kreuje Granit Xhaka, ale mają więcej dobrych zawodników. Mają też jednak słabe punkty i czuję, że będziemy w stanie to wykorzystać.

Szwajcarzy będą mieli o dwa dni odpoczynku więcej...

Ale cztery dni przerwy dla nas, to też nie jest źle. Zresztą przeciwko Ukrainie nie pokonywaliśmy wielkich dystansów na dużej szybkości. Oczywiście nie jesteśmy wypoczęci i świeży, ale powinno być w porządku.

Celem minimum był dla was awans z grupy. Zatem cel już osiągnięty. Co teraz?

Już nie ma miejsca na pomyłkę i kalkulacje. Przegrywający odpadnie.

Notował w Marsylii Piotr Żelazny

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA