fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Reforma PAN dopiero w przyszłej kadencji

Pałac Staszica, siedziba Polskiej Akademii Nauk
Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozważa odłożenie w czasie tzw. małej nowelizacji ustawy o Polskiej Akademii Nauk.

Skierowanie do konsultacji pod koniec kwietnia ustawy o zmianie ustawy o PAN wywołało niepokój w środowisku naukowym. W krytycznych opiniach zwraca się uwagę, że jeśli proponowane regulacje weszłyby w życie, mogłoby to doprowadzić do upolitycznia Akademii, a kierunek prowadzonych badań wyznaczany byłby przez prezesa PAN i, być może, rządzącą partię. Nowelizacja ustawy to realizacja zaleceń zawartych w raporcie Najwyższej Izby Kontroli z lipca ubiegłego roku. Wykazano w nim, że w pięciu skontrolowanych instytutach w latach 2014–2017 wypłacono pracownikom nienależne świadczenia w wysokości 2,7 mln zł. Wskazano też na brak mechanizmów kontroli prezesa PAN nad instytutami.

Naukowcy zgadzają się, że należy poprawić nadzór nad instytutami, ale uważają, że zaproponowano zbyt daleko idące zmiany.

– Tak zwana mała nowelizacja ustawy o PAN proponuje radziecki model działania, kiedy kierunki prowadzonych przez instytuty badań narzucane były centralnie i odgórnie – mówi prof. Mikołaj Sokołowski, szef Instytutu Badań Literackich PAN.

Chodzi o to, że w projekcie nowelizacji zdecydowano o rozszerzeniu kompetencji prezesa PAN nie tylko w obszarze gospodarczym, ale także w kontekście badań naukowych. Równocześnie nie zdefiniowano zakresu nadzoru. „Brak zdefiniowania na poziomie ustawowym kryteriów nadzoru może stwarzać bardzo daleko idące możliwości ingerencji w samodzielność badawczą instytutów i zewnętrznego określenia ich agendy badawczej" – napisała w opinii do projektu dr hab. Celina Nowak, dyrektor Instytutu Nauk Prawnych PAN.

Opinie o projekcie oburzają ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina. – Stawianie mi zarzutu, że chcę upolityczniać PAN, jest nieuczciwe. Zresztą cały spór to burza w szklance wody. Akademia wymaga gruntownej reformy. To zadanie na przyszłą kadencję. Dlatego nie wykluczam, że obecną nowelizację zdecydujemy się jednak odłożyć w czasie – mówi „Rz". Szef MNiSW podkreśla, że ustawa nie daje politykom żadnych instrumentów, żeby wpływać na wybór prezesa ani ingerować w funkcjonowanie instytutów. Pozwala jedynie, aby w wąskim zakresie dotyczącym polityki finansowej i spraw organizacyjnych zwiększyły się kompetencje prezesa PAN.

– Tych, którzy formułują zarzuty o rzekomym upolitycznieniu, chcę zapytać: kto stoi na czele NIK? Krzysztof Kwiatkowski wywodzący się z PO. Czy naprawdę ktokolwiek sądzi, że prezes Kwiatkowski chce ułatwiać naszemu rządowi rzekome ingerencje polityczne? – podsumowuje wicepremier Gowin.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA