fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Zatrudnienie na uczelni po doktoracie dopiero z dwuletnim stażem

Fotolia.com
Zatrudnienie na stanowisku naukowo-dydaktycznym po doktoracie dopiero po dwuletnim stażu, najlepiej poza Polską – postuluje Komitet Polityki Naukowej.

Szykuje się rewolucja w szkolnictwie wyższym. Trzy zespoły wyłonione w konkursie przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego opracowały osobne projekty założeń. Po dyskusji na ich podstawie powstanie ostateczny projekt nowej ustawy. Zostanie zaprezentowany na wrześniowym Narodowym Kongresie Nauki w Krakowie.

Komitet Polityki Naukowej, ciało doradcze Jarosława Gowina, wyraził swoją opinię o projektach. Zdaniem zasiadających w komitecie ekspertów habilitacja, negowana w projekcie Instytutu Allerhanda, powinna zostać, ale nie jako warunek zatrudnienia na uczelni wyższej na stanowisku naukowo-dydaktycznym.

Złym pomysłem jest natomiast postulowana przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego tzw. habilitacja wdrożeniowa. Zdaniem Komitetu, by podnieść jakość nauki, jednostek uprawnionych do nadawania stopni powinno być znacznie mniej. Na przykład prawo do nadawania stopnia doktora habilitowanego powinno przysługiwać jedynie jednostkom kategorii A oraz A+.

Komitet ma też pomysł na zwiększenie mobilności naukowców. Stałe zatrudnienie na stanowisku naukowo-dydaktycznym po doktoracie powinno wymagać co najmniej dwuletniego stażu na innej uczelni bądź w jednostce badawczej w innym województwie, a najlepiej poza Polską. Mobilność pracowników powinna być wysoko premiowana w ocenie parametrycznej.

Podział uczelni na licencjackie (zawodowe), magisterskie i flagowe wydaje się już przesądzony. Komitet przychyla się do tego pomysłu. Zdaniem jego członków na uczelniach zawodowych nie powinno być obowiązku prowadzenia badań naukowych, a w ich ocenie parametrycznej nie powinno się uwzględniać takich osiągnięć.

Uczelnie flagowe powinny zaś otrzymać znacząco większe wsparcie finansowe z budżetu. Zakwalifikowanie do tej kategorii powinno wymagać spełnienia warunków liczby jednostek podstawowych kategorii A i A+, mobilności zatrudnianych pracowników, umiędzynarodowienia kadry i wąskiego grona studentów. Uczelnie flagowe należy dofinansowywać na zasadzie wieloletnich grantów, przyznawanych w konkursach i rozliczanych za osiągnięcia deklarowanych celów.

– Liczba uczelni flagowych musi być dostosowana do możliwości finansowych państwa – podkreśla prof. dr hab. inż. Andrzej Jajszczyk, przewodniczący Komitetu Polityki Naukowej. Zastrzega jednak, że należy znacząco zwiększyć finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wojcik@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA