fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Zamieszanie z rekrutacją do szkół i przedszkoli

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Niewielu rodziców pozwoli swoim dzieciom powtarzać pierwszą klasę. Wciąż nie wiadomo dla ilu trzylatków zabraknie miejsc.

Ostatnia nowelizacja ustawy o systemie oświaty wywołała ogromne zamieszanie. Problemem jest nie tylko brak miejsc w przedszkolach, ale też przeprowadzenie naboru do szkół. W efekcie trudno dokładnie powiedzieć, ile sześciolatków pójdzie do szkolnej zerówki lub pierwszej klasy, a ile zostanie w przedszkolu i zabierze miejsca trzylatkom. Z sondy „Rzeczpospolitej" wynika jednak, że zabraknie ich mniej, niż szacowały samorządy, oraz że niewielu rodziców chce, by ich dziecko powtarzało pierwszą klasę.

Trudno o dobry start

– Zdarza się, że dzieci sześcioletnie są zgłaszane jednocześnie do oddziału rocznego obowiązkowego przygotowania przedszkolnego i do oddziału klasy I. Niektórzy rodzice natomiast nie podjęli jeszcze decyzji i nie zgłosili dziecka ani do przedszkola, ani do szkoły – mówi Grażyna Burek z Urzędu Miasta w Katowicach. I dodaje, że część rodziców może wybrać prywatne szkoły czy przedszkola, a niektórzy nie zgłaszają dziecka, bo gmina i tak musi je przyjąć.

– Największym problemem związanym z cofnięciem reformy sześciolatkowej będzie zapewnienie miejsc w przedszkolach dla dzieci trzyletnich – mówi Łukasz Czech z Urzędu Miejskiego w Łomży.

Samorządy radzą sobie z nim w różnym stopniu. W Bydgoszczy rekrutacja zarówno do przedszkoli, jak i do szkół wciąż trwa.

– Na razie możemy mówić tylko o danych szacunkowych dotyczących trzylatków – mówi Elżbieta Wiewióra, dyrektor wydziału edukacji i sportu z bydgoskiego magistratu. Bydgoszcz w nowym roku szkolnym przygotowała 604 miejsca dla trzylatków. We wrześniu 2015 r. do miejskich przedszkoli przyjęto ich 1126.

– Oznacza to, że liczba przygotowanych miejsc zmalała po rozszerzeniu edukacji przedszkolnej o jeden rocznik – tłumaczy Elżbieta Wiewióra. – Nie dla wszystkich dzieci trzyletnich będą miejsca w przedszkolach – dodaje.

W krakowskich przedszkolach od września na dzieci będzie czekać 18,5 tys. miejsc.

– W pierwszej kolejności musimy zapewnić je dzieciom w wieku czterech, pięciu i sześciu lat. Dopiero po ogłoszeniu wyników rekrutacji możemy mówić o liczbie nieprzyjętych – mówi Jan Machowski z krakowskiego ratusza. Przypomina, że w lutym magistrat szacował, że zabraknie miejsc dla ok. 700 dzieci.

W Lublinie etap składania wniosków już się zakończył.

– W tej chwili nie możemy jeszcze powiedzieć, ilu rodziców trzylatków ubiega się o przyjęcie do placówek – mówi Olga Mazurek z lubelskiego ratusza. Według szacunków robionych przed rozpoczęciem rekrutacji może zabraknąć miejsc dla 300–400 dzieci. We wrześniu 2015 r. do przedszkoli uczęszczało 2,1 tys. dzieci w wieku trzech lat.

Zostają w przedszkolu

Choć w Warszawie przybędzie w nowym roku szkolnym ok. 2 tys. miejsc (teraz jest 41,6 tys.), to i tak zabraknie ich dla trzylatków. Na razie nie wiadomo dla jak wielu. Stołeczny ratusz potwierdził, że złożono wnioski o przyjęcie 12,5 tys. dzieci urodzonych w 2013 r. We wrześniu 2015 r. przyjęto zaś 12,9 tys. trzylatków.

– Teraz miejsc na pewno będzie mniej, bo w placówkach zostaje 20 proc. sześciolatków – tłumaczy Katarzyna Pienkowska ze stołecznego ratusza.

Drugoroczniaki

W tym roku dzieci, które poszły do szkoły jako sześciolatki, ale sobie nie poradziły, mogą ponownie pójść do pierwszej klasy. Rodzice mogli do końca marca zadeklarować chęć pozostawienia ich w pierwszej klasie. Dzieci w tym roku nie będą klasyfikowane i nie dostaną świadectwa.

Okazuje się, że chęć pozostawienia na drugi rok zadeklarowało niewielu rodziców. W Częstochowie 97 z 2629 będzie powtarzać pierwszą klasę. To 3,6 proc. W Gdańsku 177 z 5193 uczniów, czyli 3,4 proc. W Katowicach zaledwie 54 z 1972 (2,7 proc.), w Krakowie 86 z 4518 (1,9 proc.)., a w Olsztynie 1,3 proc. dzieci będzie kontynuować naukę w klasie pierwszej w roku szkolnym 2016/2017. Co ciekawe, w niewielkiej Łomży pierwsza klasę powtórzy aż 116 uczniów.

– Pozostawienie dziecka na drugi rok w pierwszej klasie może rzutować na jego dalszą edukację i poczucie własnej wartości. Lepiej więc popracować z nim więcej – ocenia Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorek, j.blikowska@rp.pl, k.wojcik@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA