fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nikt nie chce umierać za Rosję

AFP
Po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu przez Turcję Moskwa nie usłyszała słów poparcia od swoich sojuszników.

„Rosja ma tylko dwóch sojuszników – armię i flotę" – mówił w XIX wieku rosyjski car Aleksander III. Wiele wskazuje na to, że słowa przedostatniego rosyjskiego monarchy są i dziś bardzo aktualne. Gdy po upadku Związku Radzieckiego Rosja powoływała Organizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), w Moskwie liczyli na odbudowę dawnej potęgi militarnej oraz lojalność sojuszników. Po ponad 20 latach okazało się, że związek ten istnieje jedynie na papierze.

Gdy 24 listopada tureckie lotnictwo zestrzeliło rosyjski bombowiec Su-24, Kreml nazwał to „aktem agresji i ciosem w plecy ze strony Ankary". Turcja została wsparta przez swych sojuszników z NATO; Rosja spodziewała się podobnej reakcji partnerów z ODKB (Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgizja i Tadżykistan). Zgodnie z porozumieniem powinni oni byli natychmiast zareagować na „akt agresji" wobec Rosji. Jednak zamiast reakcji było milczenie. Nawet Białoruś, która jest częścią tak zwanego państwa związkow...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA