Bielecki przekonuje, że dzisiejsze zaskoczenie Zachodu jest spóźnione: świat zmieniał się od lat, tylko jak mówi – nie wszyscy na to patrzyli wystarczająco analitycznie. Jako punkt zwrotny wskazuje wejście Chin do WTO i konsekwencje statusu kraju rozwijającego się.
– W 1999 r. administracja amerykańska nagięła przepisy, żeby Chiny mogły wstąpić do WTO – mówi. Dodaje, że przez kolejne dekady Europa i USA – w logice globalizacji – współuczestniczyły w budowie chińskiej potęgi.
Czytaj więcej
Prezydent USA Donald Trump ostrzegł zasiadających w Izbie Reprezentantów polityków republikańskic...
Nie ma mocarstwa bez stali i tytanu
W ocenie Bieleckiego Amerykanie doszli do wniosku, że dotychczasowy model jest dla nich nie do utrzymania: zbyt duże deficyty, zbyt duże uzależnienia i za mało własnej produkcji.
– Nie można prowadzić wojny, jak się nie zbuduje helikoptera czy czołgu. Do tego potrzeba trochę blachy, trochę tytanu – tłumaczy. To wprost prowadzi do wniosku, że „polityka siły” nie jest ideologią, tylko odpowiedzią na realne ograniczenia państwa.