fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Niemcy: Trudna misja Morawieckiego

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
W relacjach z Warszawą Berlin wybiera sprawdzoną strategię przeczekania w nadziei na lepsze czasy.

Premier Morawiecki będzie dzisiaj wyjaśniał w Berlinie polski punkt widzenia w sprawie Unii Europejskiej, przekonywał o niecelowości budowy Nord Stream 2. Mówił o tym w czwartkowym wywiadzie dla dziennika „Die Welt".

Wspomniał o reperacjach i tłumaczył, że druga nitka gazociągu przez Bałtyk tworzy całkiem niepotrzebne nowe ogniska konfliktu. Przede wszystkim dlatego, że Rosja będzie mogła wyłączyć gazociąg biegnący przez Ukrainę i następnie zaostrzać według własnego uznania konflikt z Kijowem. W jego ocenie wojna rosyjsko-ukraińska stałaby się bardziej prawdopodobna.

Mało prawdopodobne, aby takie argumenty wpłynęły na zmianę stanowiska Berlina, który twierdzi niezmiennie, że Nord Stream 2 jest projektem komercyjnym, a nie politycznym. Nie ma więc powodu do interwencji i jeżeli ktoś ma zastrzeżenia, powinien szukać zrozumienia w Brukseli. W zgodnej opinii niemieckich ekspertów sprawa jest przesądzona i tutaj premier Morawiecki nie może liczyć na sukcesy.

Polsko-niemiecka lista spraw spornych jest długa. Pocieszające jest, iż przestała się już wydłużać. Jeszcze nie tak dawno na Warszawa toczyła z Berlinem zacięte boje, domagając się oficjalnego przyznania Polakom w Niemczech statusu mniejszości narodowej oraz zwiększenia obecności języka polskiego w szkołach i przestrzeni publicznej. Niemcy ustąpili nieco w sprawie języka i temat zniknął z oficjalnej agendy.

Warszawa znacznie złagodziła ostatnio ton w sprawie reparacji wojennych od Niemiec. W czasie niedawnej wizyty ministra Jacka Czaputowicza uzgodniono w Berlinie, że tematem zajmie się komisja historyków. Bez względu na to, do jakich dojdzie wniosków raczej w dalszej niż bliższej przyszłości, o reparacjach będzie cicho we wzajemnych relacjach.

Podobnie było przed laty w sprawie upamiętnienia niemieckich wypędzonych i budowy w Berlinie ich muzeum. Erika Steinbach rozpalała wtedy wyobraźnie wielu polskich polityków. Kto dzisiaj o tym pamięta? Mimo że wielkie muzeum w Berlinie będzie niedługo gotowe.

Osłabły nieco emocje w sprawie imigracji i żądań kierowanych z Berlina do Polski do okazania solidarności poprzez przyjęcie imigrantów w kwocie zadeklarowanej przez poprzedni rząd.

Nie inaczej jest w sprawie oceny stanu praworządności w Polsce. Kilka miesięcy temu kanclerz Angela Merkel podkreślała, że nie można trzymać języka za zębami. Dzisiaj mówi, że docenia „intensywne rozmowy polskiego rządu z Brukselą". Berlin nie chce być stroną sporu w tej sprawie. W sumie zarówno Berlin, jak i Warszawa nie kryją, że obu stolicom zależy na poprawie mocno nadwyrężonych stosunków. Angela Merkel poświęciła tej sprawie kilka dni temu niemal w całości swój cotygodniowy podcast.

Potwierdziła wcześniejsze słowa szefa dyplomacji Sigmara Gabriela o niemieckiej odpowiedzialności za Holokaust, obozy i ludobójstwo, co zostało dobrze przyjęte w Warszawie, w niektórych kręgach jako sukces polskiej polityki. Mało ważne, że niemieccy politycy właśnie od podobnych deklaracji rozpoczynają od dawna każdą oficjalną wizytę w Polsce.

Zresztą o wadze partnerskich relacji z Polską mowa jest w zawartej właśnie umowie koalicyjnej rządu kanclerz Merkel. Po raz pierwszy tak obszernie w takim dokumencie. Zdaniem Dietera Bingena, szefa Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmsztadzie, zapisy w umowie są szansą na realizację budowy w Niemczech pomnika polskich ofiar II wojny.

Przy tym wszystkim nikt w Berlinie nie ma złudzeń, że naprawa relacji z Polską jest obecnie niemożliwa. – Rekonstrukcja polskiego rządu nie oznacza w żadnym stopniu zwrotu w kierunku swego rodzaju „soft PiS". Co więcej, nowa retoryka i pewna elastyczność służyć ma zapewnieniu ciągłości i dalszym reformom – pisze w najnowszym opracowaniu Kai-Olaf Lang, najbardziej znany niemiecki ekspert ds. polskich rządowej fundacji Wissenschaft und Politik.

Jego zdaniem premier Morawiecki nie działa na scenie międzynarodowej jak polityk, który uwolnił się od obowiązującej w Polsce ideologii. Szansę na polepszenie wzajemnych relacji widzi w zacieśnieniu współpracy w sprawach energetycznych z udziałem innych państw naszego regionu, a także współpracy w dziedzinie nowych technologii.

– To wszystko pobożne życzenia. Merkel i jej rząd stosować będzie sprawdzoną już w przeszłości strategię przeczekania – mówi „Rzeczpospolitej" anonimowo jeden z niemieckich polityków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA