fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Konferencja irańska w Warszawie: Włochy przysyłają ministra

Enzo Moavero Milanesi, od 2018 minister spraw zagranicznych w gabinecie Giuseppe Contego.
AFP
Będzie co najmniej ośmiu szefów dyplomacji z UE. ?Do ostatniej chwili trwa gra, które kraje zachodnie reprezentowane będą na warszawskiej konferencji przez ministra, a które dyplomatę niższego rangą.

Jak się dowiedziała „Rzeczpospolita", swojego ministra spraw zagranicznych Enza Moavero Milanesiego przysyłają liderzy koalicji rządzącej w Rzymie, uważani dotąd za prorosyjskich. Zwłaszcza przywódca Ligi i wicepremier Matteo Salvini wsławił się jeszcze w czasach przed zasiadaniem w rządzie z paradowania na Placu Czerwonym w koszulce z Putinem.

Jeszcze w poniedziałek niektóre państwa UE nie były pewne, kto w ich imieniu się tu pojawi. Każde z nich, tak powiedział szef MSZ Jacek Czaputowicz dla PAP, przyjęło zaproszenie. Nie wdawał się w szczegóły. A ich zdobycie to żmudna praca.

„Rzeczpospolita" potwierdziła do poniedziałku, że będzie co najmniej ośmiu szefów dyplomacji z krajów członkowskich Unii, czyli całkiem sporo. Bo gdy sekretarz stanu USA Mike Pompeo miesiąc temu ogłosił – zanim uczynili to przedstawiciele kraju goszczącego – że taka konferencja odbędzie się w Warszawie, na podstawie reakcji partnerów unijnych można się było obawiać, że wystawią ambasadorów lub dyrektorów departamentów w MSZ.

Z dużych państw starej Unii szefów dyplomacji przysyłają: Wielka Brytania (Jeremy Hunt), o czym było już wiadomo wcześniej, oraz Włochy (wspomniany Milanesi).

Skomplikowała się natomiast sprawa przyjazdu austriackiej minister Karin Kneissl (znawczyni tematyki bliskowschodniej). Zapowiadała, że będzie na konferencji, ale w poniedziałek „Rz" nie udało się uzyskać jednoznacznego potwierdzenia.

Pierwsi gotowość przyjazdu zgłosili ministrowie spraw zagranicznych Litwy i Węgier, Linas Linkevičius i Péter Szijjártó, pisaliśmy już o tym 18 stycznia.

Nad rangą reprezentacji dłużej zastanawiały się inne kraje nowej Europy. Nie są jednomyślne, widać wyraźnie, że kraje najbardziej liczące na amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa przed zagrożeniem ze Wschodu zdecydowały się na wysłanie ministra. Z Łotwy przyjedzie Edgars Rinkevičš, z Estonii Sven Mikser, a z Rumunii Teodor-Viorel Melescanu.

Inne decyzje zapadły w Pradze, Bratysławie i Lublanie, Stamtąd, jak się dowiedziała „Rz", przyjadą nie ministrowie, lecz wiceministrowie. Czeski Aleš Chmelař, słowacki Lukáš Parízek, słoweński Dobran Božič.

Podobnej rangi dyplomatę przysyła Berlin – wiceministra Nielsa Annena.

Jeszcze szczebel niżej są wysłannicy z Francji i Hiszpanii – to dyrektorzy generalni ds. politycznych i bezpieczeństwa w MSZ.

Wychodząc poza Unię, warto podkreślić, że szefa dyplomacji wysyła Ukraina (Pawła Klimkina).

Jak wiadomo od paru tygodni, zaproszenia nie przyjęła Rosja. Turcja, inny ważny gracz na Bliskim Wschodzie, na dodatek nasz sojusznik z NATO, nikogo nie przyśle z centrali, prawdopodobnie jednak będzie reprezentowana przez ambasadora.

Z krajów szeroko pojętego Bliskiego Wschodu mają być ministrowie z krajów arabskich silnie powiązanych z Ameryką. Czaputowicz wyliczał w wypowiedzi dla PAP Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Oman, Bahrajn, Jordanię, Maroko.

Co do najważniejszego z nich nie jest to precyzyjne. Przyjeżdża nie szef dyplomacji, ale minister stanu ds. zagranicznych Adel bin Ahmed al-Dżubejr. To zapewne najbardziej doświadczony dyplomata w tym kraju, był szefem MSZ do grudnia 2018 r. (od 2015), a wcześniej ambasadorem w USA.

Wielkie zainteresowanie mediów światowych wzbudzi delegacja USA, w której są wiceprezydent Mike Pence i sekretarz stanu Mike Pompeo. Ich rywalem w tej konkurencji będzie premier Izraela Beniamin Netanjahu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA