fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Białorusini mówią o dywersyfikacji, Rosjanie niezadowoleni

123RF
Białorusko-rosyjskie relacje przeżywają kolejny kryzys. Mińsk szuka nowych partnerów, na razie handlowych.

Od lat obecność białoruskiego tematu w rosyjskich mediach oznacza, że w stosunkach pomiędzy Moskwą a Mińskiem znów poszło coś nie tak. Tym razem rosyjskich publicystów rozgniewał wywiad, którego szef białoruskiej dyplomacji Uładzimir Makiej udzielił niedawno stacji Euronews.

– Z gospodarczego punktu widzenia jesteśmy mocno uzależnieni od Rosji. Właśnie dlatego mamy za zadanie zdywersyfikować nasze relacje, w pierwszej kolejności gospodarcze. Chcielibyśmy mieć bliższe relacje z Unią Europejską. Jest to naszym celem i aktywnie pracujemy nad tym – sugerował szef białoruskiego MSZ.

Podkreślał, że „Białoruś nie jest częścią Rosji” i że „Mińsk prowadzi niezależną politykę zagraniczną”.

Rosyjski popularny portal Lenta.ru stwierdził, że w ten sposób białoruskie władze sugerują Moskwie, że nie staną po stronie Rosji w konflikcie z Zachodem. Autor materiału pt. „Baćka już nie dyktator” zwrócił uwagę na to, że gdy zachodnie kraje wyrzucały rosyjskich dyplomatów, solidaryzując się z Wielką Brytanią, szef białoruskiej dyplomacji rozpoczynał swoją wizytę w Londynie. „Oficjalne komentarze białoruskiego MSZ w tej sprawie wyglądały bardzo neutralnie” – czytamy w artykule.

Rosyjskie media wytykają Białorusi, że nie uznała dotychczas niepodległości oderwanych w 2008 roku od Gruzji Abchazji i Osetii Południowej. Zarzucają władzom w Mińsku, że przyjaźnią się z „wrogą Ukrainą”.

Politykę zagraniczną Białorusi wyznacza rządzący od prawie ćwierćwiecza prezydent Aleksander Łukaszenko. Ostatnio nie wypowiada się zbyt dobrze o Rosji. Od tygodni Moskwa utrzymuje embargo na import białoruskiego mięsa i znacznej części produkcji mlecznej. Rosyjskie służby twierdzą, że w produktach mięsnych znaleziono wirusa afrykańskiego pomoru świń, a w mleku antybiotyki. Oliwy do ognia dolały groźby rosyjskiej Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Sanitarnego (Rossielchoznadzor), która na początku kwietnia zagroziła, że zabroni wwożenia do Rosji białoruskich ziemniaków.

– Jeżeli oni (chodzi o Rosjan – red.) postanowili ciągle wywierać na nas presję, będziemy szukali swojego szczęścia w innym miejscu. Szukajcie innych rynków – mówił niedawno Łukaszenko. Twierdzi, że nie chodzi o jakość białoruskiej produkcji, lecz o korupcję w Rosji. – Tam wszędzie łapówki – stwierdził.

Białoruscy analitycy wskazują, że uniezależnić się od Rosji nie będzie łatwo. – Prawie 45 proc. białoruskiego eksportu idzie do Rosji. Na europejskim rynku towary te nie są konkurencyjne. Gospodarka wymaga natychmiastowych reform, a na to nie ma woli politycznej – mówi „Rzeczpospolitej” białoruski politolog Walery Karbalewicz. – Rosja daje tanie surowce energetyczne i kredyty. Nie wymaga reform, tylko lojalności – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA