Dobra osobiste

Sąd: 5 tys. zł zadośćuczynienia za śmierć ukochanego psa

fot. Noël Zia Lee
Flickr
Utrata psa, który zdechł w wyniku pogryzienia przez innego czworonoga, może doprowadzić do naruszenia dobra osobistego właściciela w postaci szczególnej więzi ze zwierzęciem.

Tak uznał Sąd Okręgowy w Krakowie w wyroku z 7 września 2017 r. (sygn. akt II Ca 1111/17).

Pies Mateusza B. został dotkliwie pogryziony przez psa Jagody L. Kosztowne leczenie nie przyniosło efektu – pupil zdechł. W pozwie skierowanym przeciwko właścicielce agresora Mateusz B. domagał się zasądzenia ponad 8 tys. zł wraz z odsetkami. Na żądaną kwotę złożyło się 340 zł niezwróconych kosztów leczenia zwierzęcia (po pogryzieniu Jagoda L. przekazała rodzinie B. 450 zł na leczenie psa), 2,5 tys. zł tytułem odszkodowania za utratę psa „według cen rynkowych" oraz ponad 5,5 tys. zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Sąd: za członka rodziny nie żąda się ceny nabycia

W sprzeciwie od nakazu zapłaty pozwana uznała żądanie pozwu do kwoty 1840 zł, bo taka suma odpowiadała jej zdaniem niezwróconym kosztom leczenia weterynaryjnego oraz cenie rynkowej nabycia psa takiej samej rasy. Sąd Rejonowy w Wieliczce zasądził na rzecz powoda jedynie 300 zł, a w pozostałym zakresie powództwo oddalił. Powód nie wykazał bowiem, by jego pies wart był więcej niż 1800 zł.

Co do zadośćuczynienia – nie przekonały Sądu twierdzenia Mateusza B., że utrata psa naruszyła jego dobra osobiste. Mężczyzna nie wykazywał , by jego więź z psem była tak szczególna, że jego utrata wiązała się z wyrządzeniem mu jakiejkolwiek krzywdy. Choć mężczyzna mówił, że psa traktował jak pełnoprawnego członka rodziny, „swoje pierwsze dziecko", deklaracje te stały w oczywistej sprzeczności z żądaniem pozwu. Domaganie się równowartości ceny nabycia psa wskazuje bowiem na traktowanie go jak rzeczy, przedmiotu, a nie podmiotu – uznał Sąd.

Ten pies nie "zdechł", tylko "umarł"

Zupełnie inaczej ocenił to Sąd Okręgowy w Krakowie, który rozpatrywał apelację Mateusza B. Jego zdaniem Sąd w Wieliczce nadmierną wagę przywiązał do majątkowego charakteru części dochodzonego roszczenia, przez co stracił z pola widzenia aspekt niematerialny. W efekcie przyjął „w sposób nieuprawniony", że powód nie wykazał, że z psem łączyła go szczególna relacja.

- Ten pies był pupilem rodziny, w którego wychowanie włożono wiele pracy i uczucia, do którego przywiązana była cała rodzina, i który uważany był za jej członka. Nie można przyjmować, że z faktu dochodzenia także odszkodowania za śmierć psa, odpowiadającego kosztowi nabycia nowego psa, powód nie traktował psa jako istoty żywej, do której był przywiązany, ale wyłącznie jak rzecz, czy przedmiot. Na gruncie odpowiedzialności odszkodowawczej współistnienie szkody majątkowej i niemajątkowej (krzywdy), wynikającej z tego samego zdarzenia szkodzącego, nie jest zjawiskiem odosobnionym, a wręcz przeciwnie, powszechnym – zauważył Sąd.

Nagranie audio i video zeznań złożonych przez Mateusza B. przed sądem w Wieliczce, ujawniło wyraźne wzruszenie powoda, gdy mówił o stosunku do psa, jego roli w rodzinie i konsekwencji jego odejścia: Mateuszowi B. załamywał się głos,  miał trudności z rozwijaniem swoich wypowiedzi, nie posługiwał się nawet potocznym i powszechnie przyjętym w społeczeństwie określeniem na śmierć zwierzęcia „zdechł", ale używał zarezerwowanego raczej dla śmieci człowieka słowa „umarł". To zdaniem Sądu obrazuje jego stosunek do zwierzęcia.

Ogromne przywiązanie powoda i jego rodziny do psa potwierdziły zeznania osoby postronnej - weterynarz, która leczyła zwierzę po pogryzieniu. Podkreślała ona ogromną determinację powoda w uratowanie psa, bez względu na koszty i trudności.

Śmierć wiernego przyjaciela boli

Sąd Odwoławczy przypomniał, że katalog dóbr osobistych, ujętych w art. 23 kodeksu cywilnego, ma charakter otwarty, a zgodnie z orzecznictwem SN pojęcie dóbr osobistych należy odnosić do określonego poziomu rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego, przyjętych w społeczeństwie zasad moralnych i prawnych, istniejącego rodzaju stosunków społecznych, gospodarczych, nawet politycznych

- Nie może ulegać wątpliwości, że pies uważany jest w społeczeństwie za zwierze szczególne, które towarzyszy człowiekowi. W potocznym odbiorze pies jest symbolem wierności i bezinteresownej przyjaźni, a lojalność i oddanie, jakie okazuje człowiekowi, stanowią część jego naturalnego instynktu, ściśle związanego z ludzkim poczuciem miłości i przyjaźni. Dlatego nie sposób kwestionować tego, że pomiędzy człowiekiem i psem mogą wytworzyć się szczególne relacje, oparte na wzajemnym przywiązaniu - wskazał Sąd Okręgowy.

Uznał zatem, że tragiczne w swoich skutkach pogryzienia psa powoda spowodowało naruszenie jego dobra osobistego w postaci szczególnej i autentycznej więzi, jaka łączyła go z tym zwierzęciem.

- Zdarzenie to i jego konsekwencje miało również wpływ na funkcjonowanie rodziny powoda, która została dotknięta skutkami samego zdarzenia, mającego drastyczny przebieg, cierpieniem psa i w końcu jego śmiercią. Taka sytuacja musiała rzutować na jej funkcjonowanie, w szczególności małoletnich dzieci powoda, co z kolei miało wpływ także na powoda, i także w tym kontekście należy upatrywać naruszenia jego dobra osobistego. Gdyby pozwana w sposób należyty zabezpieczyła swoje zwierzę nie doszłoby śmiertelnego pogryzienia psa powoda, co wywołało szereg konsekwencji i odbiło się niekorzystnie na sferze psychicznej powoda i jego rodziny – stwierdził Sąd.

Za słuszne uznał przyznanie Mateuszowi B. kwoty 5000 zł tytułem zadośćuczynienia za zerwanie szczególnej więzi z psem, który zajmował szczególne miejsce w domu powoda, był towarzyszem rodziny, jej ulubieńcem i źródłem wielu radości.

Wyrok jest prawomocny.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL