fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Diagnostyka i terapie

Sezon na zatrucia grzybami

Fotorzepa/Magdalena Kowalczyk
Prokuratura Rejonowa we Wrześni bada sprawę śmiertelnego zatrucia grzybami czterech osób z terenu tego miasta.

W Szpitalu Miejskim im. F. Raszei w Poznaniu w ubiegłym tygodniu zmarły trzy osoby po zatruciu grzybami.  W piątek - 44-letni mężczyzna. Na początku tygodnia, jego 70-letnia matka. Do tego szpitala trafiły także dwie siostry, w wieku 66 i 80 lat. Stan młodszej był cięższy. Kobieta zmarła w nocy ze środy na czwartek w Warszawie, gdzie miała mieć przeszczepioną wątrobę.

– Wszyscy pacjenci trafili do nas w stanie ciężkim z objawami w postaci ciężkiej biegunki, z odwodnieniem, z nieco utrudnionym kontaktem – mówi lek. med. Eryk Matuszkiewicz, rzecznik Szpitala Miejskiego im. F. Raszei w Poznaniu.

Policja wstępnie ustaliła, że wszystkie te osoby zatruły się grzybami z jednego źródła. – Dwóm siostrom grzybiarze z Wrześni podarowali te grzyby jeszcze w ostatnią niedzielę września, dwóm kolejnym osobom matce i synowi sprzedali następnego dnia -opowiada mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

To miały być gąski zielone, a do nich jest bardzo podobny muchomor sromotnikowy.  – Grzybiarze mówili, że sami też jedli te grzyby i nic im nie jest – dodaje policjant. Obaj sprzedawcy grzybów zostali przesłuchani i wrócili do domów. Ich sprawą zajęła się prokuratura we Wrześniu.

– Wszczęliśmy śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci i stwarzania zagrożenia zdrowia i życia dla wielu osób – mówi nam Daria Skupin, zastępca prokuratora rejonowego we Wrześniu.

Śledczy już zlecili sekcje zwłok całej czwórki. Wszystkie mają odbyć się w tym tygodniu. – Będziemy czekać na opinię z sekcji w tym także dokładne badania toksykologiczne. Dopiero po nich zostaną podjęte dalsze czynności procesowe – mówi prok. Skupin.

Prokuratura u jednej z  ofiar zabezpieczyła resztki grzybowego dania . Ono też będzie przebadane pod kątem zawartych w nich toksyn. 

Szkodliwe dla wątroby

- Potencjalnie jest szansa, by wyjść z takiego zatrucia u każdego. Mamy odtrutki, leki, które wspomagają pracę wątroby – mówi doktor Matuszkiewicz.

Toksyny z grzybów nieodwracalnie uszkadzają przede wszystkim wątrobę. – Tylko we wrześniu mieliśmy u siebie w szpitalu pięć przypadków zatrucia grzybami, a przez pierwszych pięć dni października- dwa kolejne.  To dużo. W ub. roku przez cały sezon grzybowy było ich pięć –mówi rzecznik Szpitala Miejskiego im. F. Raszei w Poznaniu.

Przebieg zatrucia grzybami u pacjentów zależy ich  wrażliwości, wieku, chorób towarzyszących. –Są  choroby nie tylko gastrologiczne, ale też układu krążenia, które mogą powodować  dodatkowe powikłania jak np. zaburzenia elektrolitów – mówi nam lek. med. Eryk Matuszkiewicz.

Zauważa  że zarówno u osób starszych w wieku powyżej 70 lat jak i u dzieci przebieg zatrucia grzybami jest zazwyczaj cięższy niż u pozostałych pacjentów.

Pomoże sanepid

Przez wiele lat zbieracze grzybów mogli w lokalnych Sanepidach sprawdzić czy w koszyku mają tylko jadalne okazy. Tak jest nadal w Poznaniu. Tam  grzyboznawcy w WSSE w Poznaniu udzielają bezpłatnie porad od poniedziałku do piątku w godzinach od 11  do 14., a w soboty od 12 do 16. -  W tym roku liczba osób odwiedzających WSSE w Poznaniu w sprawie grzybów jest stanowczo mniejsza niż w poprzednich latach. Średnio dziennie jest to  ok 5 osób, dla porównania w poprzednim roku było to kilkadziesiąt osób – mówi Wiesława Kostuj, rzecznik wielkopolskiego Sanepidu.

Jej zdaniem ma na to wpływ z pewnością obecna sytuacja epidemiologiczna jak również warunki atmosferyczne.  - Zdarza się, że ludzie przynoszą grzyby trujące np. mylą maślankę wiązkową z jadalną opieńką miodową - przyznaje pani rzecznik. Dodaje, że grzyboznawca ocenia czy grzyby są jadalne czy też trujące. Pracownicy PSSE w trakcie kontroli tzw. targowisk, rynków dokonują oceny warunków w jakich prowadzona jest sprzedaż, w tym czy sprzedający posiadają wymagane atesty.

Jednak w tym roku z powodu pandemii część  Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych nie sprawdza czy przyniesione przez mieszkańców  grzyby są jadalne.  - Pierwszy raz od trzydziestu lat odstąpiliśmy od wystawy grzybów. Nie udzielamy też porad w zakresie zebranych grzybów, by nie narażać pracowników, którzy i tak w większości zostali oddelegowani do zadań związanych z koronawirusem – mówi  Joanna Narożniak, rzecznik prasowy Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego.
Dodaje, że mazowiecki Sanepid współpracuje ściśle z Polskim Towarzystwem Mykologicznym i tam grzybiarze mogą się umówić i sprawdzić jakie okazy zebrali.

Pracownicy Sanepidu nadal kontrolują targowiska m.in. sprzedawane tam grzyby.  – Koronawirus nie zwalnia nas od nadzoru bieżącego – podsumowuje  Joanna Narożniak.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA