fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Te europejskie regiony najbardziej ucierpiały na koronawirusie

Lombardia
Bloomberg
Pandemia koronawirusa odciśnie piętno na europejskich regionach. Na razie najbardziej ucierpiały te zależne od turystyki.

Unijny Komitet Regionów opublikował doroczny barometr, czyli dokument opisujący sytuację unijnych regionów.

Tym razem publikacja pokazuje, jak na regiony wpłynęła pierwsza fala pandemii: dane zbierano do połowy lipca. Zmniejszające się? dochody i rosnące wydatki (tzw. efekt nożyc) zagrażają finansom publicznym gmin, miast i regionów. Z jednej strony ich wydatki na opiekę zdrowotną, usługi socjalne i ochronę ludności gwałtownie wzrosły. Z drugiej – ponad 90 proc. spodziewa się gwałtownego spadku dochodów z działalności gospodarczej.

Regiony są na pierwszej linii walki z pandemią. Jeszcze przed wybuchem pandemii połowa wydatków publicznych na poziomie lokalnym i regionalnym w UE finansowała ochronę socjalną, zdrowie i gospodarkę, zwłaszcza wsparcie dla biznesu. W Polsce ponad 40 proc. wydatków na służbę zdrowia idzie z budżetów lokalnych.

Najbardziej pod względem zdrowotnym w pierwszej fali pandemii ucierpiały północne Włochy, kilka regionów Hiszpanii, cała Belgia, Irlandia, Sztokholm, północna Portugalia, Badenia-Wirtembergia, Bawaria, Hamburg, kraj Saary, Île-de-France i wschodnia Francja, Tyrol, Vorarlberg i Salzburg. Najmniej – regiony w Europie Wschodniej, w tym w Polsce, na południu Włoch, Algarve i Alentejo w Portugalii, w Grecji, na Łotwie i Litwie.

Kluczowa dla efektywności służby zdrowia w walce z pandemią była liczba łóżek na oddziałach intensywnej terapii. Najniższa jest w Portugalii, gdzie wynosi 4,2 na 100 tys. mieszkańców, najwyższa w Niemczech – 29,2. W Polsce wskaźnik ten wynosi 6,9, co jest jednym z najniższych w UE. Jednak w sytuacji krytycznej nawet dobre przygotowanie w tej sferze może nie wystarczyć. Przykładem jest Lombardia, która dysponuje 1000 miejsc na intensywnej terapii wobec 5100 w całych Włoszech. Ale na wiosnę przez 29 dni z rzędu liczba potrzebnych łóżek przekraczała tysiąc.

Regiony mogą wykorzystywać unijne fundusze na walkę z pandemią. Dobrym przykładem jest Polska, gdzie Mazowsze kupiło sprzęt dla szpitali za 34 mln euro, czy lubelskie, gdzie na sprzęt, a nawet na wynagrodzenia dla lekarzy, wykorzystano blisko 11 mln euro z funduszy UE.

Dane na poziomie krajowym nie mówią wszystkiego o ekonomicznych skutkach pandemii, bo różnice między regionami tego samego państwa bywają duże. I nie zawsze ma to związek z samą liczbą zachorowań czy liczbą zgonów z powodu Covid-19. Np. francuski region Grand Est (Alzacja, Lotaryngia i Szampania-Ardeny) został bardzo dotknięty w sensie zdrowotnym, ale gospodarczo ucierpi znacznie mniej niż np. Rodan-Alpy. Bo też gospodarka tego drugiego w znacznym stopniu opiera się na turystyce. Gospodarczo na pierwszej fali pandemii najbardziej stracą regiony Włoch, Andaluzja, Kastylia i Leon, Madryt i Walencja w Hiszpanii, Île-de-France, wybrzeże Chorwacji, wschodnia Bułgaria, a także Macedonia Środkowa i Kreta w Grecji. Wiele tłumaczy udział turystyki, ale także struktura zatrudnienia. Najbardziej na pandemii ucierpią samozatrudnieni, a tych jest wielu w regionach Europy Południowej i Wschodniej.

Turystyka odpowiada za 10 proc. unijnego PKB i 27 mln miejsc pracy. Szacuje się, że pandemia doprowadziła do ograniczenia turystyki o 60–80 proc. W Portugalii, gdzie turystyka stanowi 23 proc. zatrudnienia i 10 proc. PKB, tylko z tego powodu nastąpił spadek dynamiki gospodarczej o 5 proc. Szczególnie dotknięte są regiony wybrzeża Morza Śródziemnego, Atlantyku, Alp, Dolomitów i Tyrol, ale także europejskie metropolie przyciągające zagranicznych turystów, jak Paryż czy Mediolan. Ważny jest też charakter turystyki: im bardziej sezonowa i intensywna, tym większe negatywne efekty pandemii.

Znaczące różnice regionalne widać też we wpływie pandemii na zatrudnienie. W Grecji liczba zagrożonych miejsc pracy sięga od 22 proc. w Grecji Środkowej do 55 proc. na Południowych Wyspach Egejskich. W Polsce ryzyko szacuje się na 25–30 proc. w Wielkopolsce, 20–25 proc. w regionach warszawskim, dolnośląskim, śląskim, małopolskim i pomorskim. Pozostałe regiony znalazły się w kategorii 15–20 proc., a mazowiecki regionalny nawet poniżej 15 proc. W podobnej do nas sytuacji są Francja i Rumunia, nieco lepszej – Bułgaria i Finlandia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA