fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Wyścig po szczepionkę, czyli jak Kreml krzepi swoich sojuszników

AdobeStock
Stworzone w Rosji antidotum na koronawirusa zaczęto testować na Białorusi i w Wenezueli. Mimo że formalnie jest jeszcze w fazie testów, w Caracas i Mińsku pierwsi zastrzyki dostali politycy.

– Z naukowego punktu widzenia rosyjska szczepionka nie powoduje żadnych komplikacji. To bardziej problem polityczny niż medyczny – powiedziała o zastrzeżeniach wobec rosyjskiego wynalazku wenezuelska wiceprezydent Delcy Rodríguez.

Nic jednak nie wiadomo, by sama pani Rodríguez się zaszczepiła. Na pewno natomiast nie zrobił tego Nicolás Maduro. Zapowiedział natomiast, że szczepionkę dostanie jego syn i siostra.

Według jego informacji wiosną zacznie się masowe szczepienie w kraju, będzie ono bezpłatne.

Podobnie na Białorusi. Jeszcze latem Aleksander Łukaszenko prosił prezydenta Putina o dopuszczenie Białorusinów do ostatniej fazy testów szczepionki „Sputnik V". Formalnie bowiem obecne szczepienia – zarówno w Rosji, jak i u jej sojuszników – to tylko trzecia faza prób wymaganych przez Światową Organizację Zdrowia (testowanie na dużej grupie osób).

Mimo to Łukaszenko kazał przyjąć szczepionkę kilku swoim bliskim współpracownikom. Sam jednak nie zaszczepił się (tak jak prawdopodobnie i jego trzech synów). Identycznie postępuje sam prezydent Władimir Putin. W obawie o zakażenie koronawirusem od pół roku przebywa odizolowany od świata w jednej ze swych podmoskiewskich rezydencji. By dostać się na spotkanie z nim, chętni muszą przejść dwutygodniową kwarantannę w trzech specjalnie wyznaczonych miejscach. Zaszczepiła się natomiast jego młodsza córka Katerina Tichonowa oraz kilku ministrów i polityków (w tym Władimir Żyrinowski).

Rosyjski minister przemysłu Denis Manturow (również się zaszczepił) twierdzi, że już 27 państw wyraziło zainteresowanie rosyjskim produktem. Nie podał jednak jakie. Część mediów pisze nawet o 50 krajach. Ale Nicolás Maduro – mimo że publicznie wyrażał wdzięczność za przysłanie szczepionki z Rosji – poinformował, że w kraju będzie też używana chińska.

W samej Rosji oprócz „Sputnika V" zarejestrowano kolejną – „EpiVacKoronę" z syberyjskiej firmy Wektor (dawne wojskowe laboratorium broni biologicznej). A jest jeszcze szczepionka z moskiewskiego centrum im. Czumakowa. Jednak w ocenie rosyjskich wirusologów dwie kolejne „będą słabsze" od „Sputnika".

Na całym świecie testowanych jest obecnie około 170 szczepionek. „Jednym antidotum pomoże ochronić ludność, ale też uratować padającą popularność, inni liczą na wzmocnienie dzięki niemu swej pozycji na świecie i znalezienie nowych sojuszników" – opisał jeden z rosyjskich analityków polityczną walkę na świecie o szczepionkę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA