fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Budżet powinien sypnąć kasą?

Stockphoto
W polskim interesie jest jak najszybsze zwiększenie tegorocznego deficytu sektora publicznego do maksymalnych limitów, zwiększenie inwestycji i podtrzymanie gospodarczej koniunktury i oczekiwań zanim będzie za późno – pisze na Twitterze ekonomista Marcin Piątkowski.

„Przypomina się mi dyskusja z kryzysowego 2008 roku: ówczesny minister finansów twierdził, że za wszelką cenę trzeba utrzymać deficyt poniżej 3 proc. PKB w 2009 i ciąć wydatki (sic!), żeby „utrzymać wiarygodność na rynkach finansowych, podtrzymać wzrost (sic!) i wejść do euro:-)" napisał w czwartek na Twitterze Marcin Piątkowski, ekonomista Banku Światowego.

Dalej pisze, że „w praktyce, w 2009-10 deficyt sektora publicznego skoczył o prawie 8 proc. PKB (zamiast planowanych 3 proc.), co uratowało naszą gospodarkę i stworzyło „zieloną wyspę". Chociaż COVID to nie globalny kryzys finansowy, to może jednak wykorzystamy lekcje z tej historii?" – pyta retorycznie.

Czytaj także: Budżet balansuje na cienkiej linii, wszystkie bufory wyczerpane

Nawiązuje w ten sposób do obecnej sytuacji finansów państwa. Projekt budżetu państwa na 2020 r. zakłada, że wydatki i dochody budżetu centralnego będę zrównoważone, czyli nie będzie deficytu, a deficyt całego sektora finansów publicznych ma wynieść 1,2 proc. Zadłużenie sektora w relacji do PKB ma się zmniejszyć (do 47,4 proc. według metodologii unijnej).

Piątkowski uważa, że „w polskim interesie jest jak najszybsze zwiększenie tegorocznego deficytu sektora publicznego do maksymalnych limitów, zwiększenie inwestycji i podtrzymanie gospodarczej koniunktury i oczekiwań zanim będzie za późno". W obliczu zaś spowolnienie gospodarczego powinniśmy zapomnieć „o ekonomicznie nieuzasadnionym „zrównoważonym" budżecie: nie ma on sensu przy najniższych kosztach finansowania w historii, zacofaniu infrastrukturalnym, deficycie inwestycji w naukę i edukację i palącej potrzebie stymulacji fiskalnej".

Twitty Piątkowskiego wywołały gorącą dyskusję. „Masz co do zasady rację. Tyle, że przestrzeni fiskalnej jest mniej niż powinno być po 5 latach koniunktury" – odpowiedział Adam Jasser.

„Zakładam jednak, że nie sugerujesz 10 proc. deficytu (przy wzroście obecnie przeze mnie szacowanym w tym roku 2,5-3,0 proc.)" – napisał Ludwik Kotecki, b. wiceminister finansów. „Przecież nikt nie oczekuje kolejnego 2008 roku. Nie popadajmy w przygotowywanie się na poprzedni kryzys. Deficyt (w 2020 r.) bez dochodów jednorazowych to 2,2 proc. PKB - wcale nie tak mało, a problemy się jeszcze nie zaczęły" – zauważył Rafał Trzeciakowski z FOR.

A Artur Kluczny, były zastępca przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, zauważy zaś: „sytuacja w porównaniu z 2008 i priorytety są podobne. Np. powody, które nakazują uznawać obecne ostrożne podejście rządu za właściwe: rating niski, uzależniany od pozaekonomicznych warunków; ryzyko zewnętrznych szoków; przyszłe koszty polityki klimatycznej i inwestycji infrastrukturalnych. Już dziś mamy relatywnie luźną politykę fiskalną".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA