Reklama

Deweloper zapłaci, a miasto da zgodę

Lex deweloper nie rozwiązało problemu braku gruntów pod budowę mieszkań. Jest pomysł, jak to zmienić.

Aktualizacja: 16.07.2020 19:57 Publikacja: 16.07.2020 19:23

Tylko w małych miastach buduje się na podstawie specprzepisów

Tylko w małych miastach buduje się na podstawie specprzepisów

Foto: AdobeStock

W sierpniu mijają dwa lata od wejścia w życie ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych, czyli lex deweloper. Miała ona rozwiązać problem braku gruntów pod budownictwo mieszkaniowe w miastach. Nie wyszło. Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) ma jednak pomysł, jak to zmienić. Swoje propozycje przekazał Ministerstwu Rozwoju.

Na podstawie tej ustawy buduje się w małych miastach, m.in. w Grójcu, Piotrkowie Trybunalskim, Kędzierzynie-Koźlu czy Legionowie. W większości aglomeracji nie podjęto jeszcze żadnej uchwały ustalającej lokalizację inwestycji mieszkaniowej. Tak jest w Poznaniu, Krakowie czy Gdańsku. W Warszawie była tylko jedna. Dlaczego tak się dzieje?

– Głównym powodem odmowy było niespełnienie standardów urbanistycznych (w tym wymaganej odległości od szkoły, wymaganej ilości miejsc postojowych, brak sieci ciepłowniczej) oraz w dwóch przypadkach brak uzgodnienia z zarządcą drogi – wylicza Dorota Zaucha-Rybka, dyrektor wydziału Architektury i Urbanistyki Urzędu Miasta Krakowa.

O tym, jak trudno jest na podstawie tej ustawy zrealizować inwestycje, przekonał się Greenfields. – Planujemy inwestycje składające się z jednego bloku na warszawskim Żoliborzu i kilku bloków na Mokotowie. Do tej pory rada miasta trzykrotnie odmówiła wydania pozytywnych uchwał lokalizacyjnych – mówi Justyna Wisińska-Kurpiel, adwokat, pełnomocnik Greenfields. – Za każdym razem powód odmowy był podobny. Chodziło o interpretację zapisów stadium i rzekomą sprzeczność inwestycji z tym aktem. Zdaniem władz miasta wnioskowane inwestycje nie mogą powstać w zgodzie ze studium w tych konkretnych miejscach. Według nas to nieprawda. Interpretacja miasta studium jest zbyt wąska. Podobnego zdania był także WSA w Warszawie, który uchylił dwie odmowne uchwały. Na razie miasto złożyło kasację w jednej sprawie, w drugiej prawdopodobnie też to zrobi – dodaje.

Greenfields zaskarżył też do WSA trzecią odmowną uchwałę. I podobnie jak przypadku poprzednich spraw liczy na zwycięstwo.

Reklama
Reklama

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, nie ma wątpliwości, dlaczego ustawa w dużych miastach jest praktycznie martwa. – Ustawodawca nie przewidział skali awersji do tych przepisów ze strony nie tylko samorządowców, ale całej rzeszy urbanistów i architektów. W specustawie od początku widzą oni przede wszystkim ogromne zagrożenie dla ładu przestrzennego – mówi.

– Trudne okazało się spełnienie wymogów specustawy co do lokalizacji inwestycji mieszkaniowej w odniesieniu do odległości od przystanku komunikacji publicznej, terenów rekreacji itd. – dodaje Agnieszka Jędrzejewska, adwokat z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

– Inwestorzy bardzo rzadko budują na podstawie tej ustawy – przyznaje Konrad Płochocki, dyr. gen. Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Słyszałem zaledwie o kilku projektach, które są w trakcie realizacji, jeden jest w Legionowie. Duże miasta robią wszystko, by tego typu projekty nie ruszyły, i korzystają z kruczków prawnych. Najczęściej nie wydają deweloperom zaświadczeń edukacyjnych. Ale z tym problemem można sobie poradzić.

PZFD przygotował propozycję zmian do tej ustawy.

Chce, by deweloperzy w zamian za przychylność samorządów i zgodę na inwestycję mogli wnosić tam, gdzie jest taka potrzeba, opłatę na budowę infrastruktury edukacyjnej, czyli szkół, przedszkoli i żłobków. Wynosiłaby ona równowartość 1 proc. PUM-u, czyli wybudowanej powierzchni mieszkaniowej.

PZFD proponuje także, by spełnienie standardów urbanistycznych było badane tylko do podjęcia uchwały lokalizacyjnej. Chce też doprecyzować pojęcie terenów poprzemysłowych. Chodzi o takie, na których fabryki były w ciągu ostatnich 100 lat.

Reklama
Reklama

– Wtedy deweloperzy mogliby budować więcej, a samorządy przestałyby niechętnie traktować tego typu inwestycje – mówi Konrad Płochocki.

Nieruchomości
Dobry finisz deweloperów
Nieruchomości
Czy wynajem mieszkań na doby wciąż da zarobić
Nieruchomości
Rynek deweloperski. „Wojna cenowa jeszcze potrwa”
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkania. Jaka prowizja dla pośrednika
Nieruchomości
Czego się boją kupujący mieszkania
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama