Budowa i remont

Nowe drzewa i krzewy zamiast opłat za wycinkę

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Tereny pokryte zielenią są za rzadko uwzględniane w planach miejscowych.
Miasta coraz lepiej zarządzają zielenią – uznała Najwyższa Izba Kontroli w najnowszym raporcie. Dokument to owoc kontroli przeprowadzonych w dziewięciu miastach: w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Piotrkowie Trybunalskim, we Wrocławiu, w Legnicy, Tarnowskich Górach, Katowicach i Nowym Sączu.
W beczce pokontrolnego miodu jest jednak łyżka dziegciu. Tereny pokryte zielenią w ocenie izby są za rzadko uwzględniane w planach miejscowych, samorządy nie mają dokładnych danych dotyczących posadzonych i usuniętych drzew, a enklawy zieleni nie są skutecznie chronione przed rozwijającą się zabudową. Drzew usuniętych jest wciąż więcej niż tych posadzonych. „W latach 2015–2016 w kontrolowanych miastach z terenów stanowiących własność gmin usunięto łącznie 40 798 drzew, a posadzono 33 912 nowych"– czytamy w raporcie.
Najczęstsze przyczyny usuwania drzew to obumarcie, zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi lub mienia oraz kolizja z prowadzonymi inwestycjami. To już kolejna kontrola NIK dotycząca drzew. W 2014 roku wykazano, że burmistrzowie i starostowie nie wykorzystują wszystkich dostępnych instrumentów prawnych dla zapewnienia dostatecznej ochrony zieleni w procesach inwestycyjnych w myśl zasady zrównoważonego rozwoju. W kontrolowanych jednostkach skuteczność kompensacji przyrodniczej (w zamian za wycięcie drzew sadzone są nowe na innym terenie) oceniono jako niską. Powód był prosty: gminy wolały pobierać opłaty za usunięcie, niż obligować inwestorów do sadzenia nowych roślin. W tym zakresie – zdaniem przedstawicieli branży deweloperskiej – wiele się nie zmieniło. – Z treści obowiązującego art. 84 ustawy o ochronie przyrody, zgodnie z którym posiadacz nieruchomości ponosi opłatę za usunięcie drzewa lub krzewu, wynika, że nałożenie opłaty jest podstawowym instrumentem działania organów przy wydawaniu zezwoleń na wycięcie drzew lub krzewów – wskazuje radca prawny Przemysław Dziąg z Polskiego Związku Firm Deweloperskich. To zaś w jego ocenie oznacza, że na gruncie ustawy o ochronie przyrody zasadą jest odpłatność za usuwanie drzew czy krzewów, natomiast nasadzenia zastępcze mają jedynie charakter fakultatywny. O czym zresztą traktuje przepis art. 83c ust. 3 omawianej ustawy. Zgodnie z nim wydanie zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu może być uzależnione od określonych przez organ nasadzeń zastępczych lub przesadzenia drzewa lub krzewu. – Decyzja organu wydającego zezwolenie na usunięcie drzew lub krzewów w zakresie ustalenia opłaty lub nakładająca obowiązek wykonania nasadzeń zastępczych należy więc do rozstrzygnięć uznaniowych i nie ma charakteru związanego – wskazuje mec. Dziąg. A że prościej jest skomercjalizować usunięcie drzewa, niż skontrolować przyjęcie i jakość nowego drzewostanu, samorządy decydują się na pierwszą opcję. – Przy okazji ostatnich, kontrowersyjnych nowelizacji ustawy o ochronie przyrody wielokrotnie wskazywaliśmy przyczyny takich rozstrzygnięć, zaliczając do nich m.in. bezproblemowość i łatwość wiążącą się z naliczeniem opłaty. Od dawna postulujemy, by zredagować przepisy w taki sposób, by obowiązek wydania decyzji uzależniającej udzielenie zgody na usunięcie drzew i krzewów – od wykonania nasadzeń zastępczych – miał charakter obligatoryjny, z jednoczesnym zastrzeżeniem, że dopiero w przypadku braku możliwości wykonania tych nasadzeń organ mógłby uzależnić zgodę na wycinkę drzew i krzewów od uiszczenia opłaty – akcentuje prawnik. ©? —Anna Krzyżanowska
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL