fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Przed negocjacjami z Unią Brytyjczycy murem za May

AFP
Wyborcy chcą dać 8 czerwca Theresie May zwycięstwo, jakiego nie widziano na Wyspach od Margaret Thatcher i Tony'ego Blaira.

Darmowa gazeta „Metro" ostrzega czytelników we wtorkowym wydaniu: jeśli nie jesteście zwolennikami torysów, lepiej nie czytajcie tych sondaży!

I rzeczywiście dla lidera Partii Pracy Jeremy'ego Corbyna są one miażdżące. Wynika z nich, że konserwatyści dostaną w nadchodzących wyborach do Izby Gmin 47 proc. głosów, co przełoży się na 381 deputowanych. Partię Pracy poprze natomiast 30 proc. głosujących, co da jej jedynie 181 miejsc w izbie niższej brytyjskiego parlamentu.

Torysi odnoszą sukces przede wszystkim kosztem Partii Niepodległościowej Zjednoczonego Królestwa. Otrzymają o 10 pkt proc. wyższe poparcie niż w wyborach w 2015 r., podczas gdy UKIP traci 9 pkt proc. Powód jest oczywisty: ugrupowanie Nigela Farage'a przestaje mieć rację bytu, skoro jego głównym celem było wyprowadzenie kraju z Unii Europejskiej, czego May właśnie dokonuje.

W ten sposób spełnia się marzenie Davida Camerona, który już cztery lata temu zapowiedział referendum w sprawie Brexitu, aby zmarginalizować UKIP. Były premier nie spodziewał się jednak, że utrzymanie dominacji konserwatystów w brytyjskiej polityce okaże się tak kosztowne dla kraju. Cameron, podobnie jak May, był w końcu zwolennikiem utrzymania kraju w Unii.

Ogromna przewaga konserwatystów to także wynik słabości Partii Pracy pod rządami radykalnego, nieraz nieprzewidywalnego Jeremy'ego Corbyna. Wkrótce Brytyjczyków czeka zapewne powtórka z żenującego spektaklu walki o przywództwo w tej partii: Corbyn zapowiedział, że nawet w razie klęski jego ugrupowania nie zrezygnuje z zajmowanego stanowiska.

Wreszcie, i na to liczyła May, rozpisując wcześniejsze wybory do parlamentu, Brytyjczycy stają za swoją premier w chwili, gdy rozpoczynają się bardzo trudne negocjacje rozwodowe z Brukselą.

Ale nie wszystko jest różowe dla premier. W Szkocji 47 proc. respondentów mówi, że oddając głos, będzie się kierowało perspektywą rozpisania nowego referendum niepodległościowego w prowincji, a tylko 37 proc. koniecznością utrzymania jedności królestwa przed Brexitem. Szkocka Partia Narodowa powinna więc utrzymać w parlamencie w Westminsterze 52 deputowanych, zachowując pozycję trzeciej najważniejszej siły politycznej w kraju. I absolutnego hegemona w samej Szkocji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA