fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Trudno się dziwić, że inwestor i kupiec kierują się niską ceną

Fotorzepa/ Adam Burakowski
Im dalej od centrum, tym taniej, jeżeli chodzi o koszty budowy i zakupu mieszkania. Niestety, potem zaczynają doskwierać koszty mieszkania na obrzeżach.

W idealnym świecie wszystkie budynki powinny być przyjazne dla środowiska, a miasta dobrze zaplanowane i przyjazne dla mieszkańców. Niestety, nie żyjemy w idealnym świecie. Rozlewanie miast to zmora. Trudno się jednak dziwić, że wszyscy grają tak, jak pozwalają karty.

Deweloperzy budują mieszkania na obrzeżach, bo grunty są tam znacznie tańsze niż w centrum. Szczególnie że jest popyt na taki towar – relatywnie tańszy i dostępniejszy, choć nie bez wad. Dopiero później nabywcy mierzą się z problemami: niedociągniętą infrastrukturą, intensywnie i chaotycznie zabudowywanym sąsiedztwem czy pochłaniającym masę czasu dojazdem do centrum. Dobrym symptomem jest to, że na ostatniej sesji Rada Warszawy odrzuciła wnioski kilku deweloperów, którzy chcieli uzyskać zielone światło w trybie specustawy dla inwestycji na terenach bez dostępu do szkół (zgodnie z przepisami oferowali płacenie za dowóz dzieci).

Jednocześnie od jakiegoś czasu obserwowana jest tendencja powrotu do śródmieści.

– W Stanach Zjednoczonych większość projektów mieszkaniowych, realizowanych z naszymi partnerami, to lokale na wynajem. Zmianę podejścia widać w szczególności po kryzysie z 2008 r., dzisiaj rynek wspierają trendy dyktowane przez pokolenie milenialsów. Kampusów dla swoich pracowników firmy nie lokują już na peryferiach, tylko w centrach – mówi niedawno Cezary Jarząbek, prezes Golub GetHous, spółki, która stawia lokale na wynajem na warszawskiej Woli, intensywnie zabudowywanej przez deweloperów biurowych i mieszkaniowych. A choć za metr kwadratowy płaci się tu krocie, chętnych na nabycie lokum nie brakuje.

Lepiej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o zielone budynki. W segmencie nieruchomości komercyjnych, szczególnie biurowców, nie do pomyślenia jest dziś brak certyfikatu środowiskowego. Pod tym względem jesteśmy prymusem w naszym regionie. – Duży inwestor, fundusz, jest świadomy, że budynek z certyfikatem łatwiej zostanie wynajęty czy sprzedany. Brak certyfikatu może być wręcz pewnym ryzykiem inwestycyjnym – podkreślał Rafał Schurma, prezydent Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA