Parczew, Kielce, Włocławek, Lubaczów, Skierniewice, Skawina, Rakoniewice, Biała Podlaska, Wąbrzeźno, Skarżysko, Trzebinia, Bytów, Brańsk, Wągrowiec, Łomża. Co to za zestawienie? Twitterowa akcja #betonoza. Użytkownicy wrzucają zdjęcia rynków, skwerów czy placów przed i po rewitalizacji.

Hasztag świadczy o charakterze tych zmian: przestrzenie pełne drzew, trawników i klombów zmieniają się w pokryte kostką połacie. Litania miejsc dotkniętych tym zjawiskiem jest dłuższa i nie ogranicza się do miasteczek – ogołocone z zieleni, pustką zioną chociażby warszawskie pasaż Wiecha i plac Szembeka. Porównując fotografie, trudno racjonalnie wytłumaczyć, jakie przesłanki stanęły za tak radykalnymi transformacjami. Zwłaszcza że rynek nieruchomości coraz chętniej gra w zielone.

Okazuje się, że mieszkańcy aglomeracji domagają się teraz... łąk. Zaczęło ich skokowo przybywać kosztem trawników lub różnego rodzaju nieużytków dzięki inicjatywom samych mieszkańców w ramach budżetów obywatelskich. Chodzi o to, by ograniczyć koszty koszenia trawników, niemniej łąki kwietne dodatkowo wzbogacają miejski ekosystem.

Także centra handlowe, na nowo definiując swoją funkcję w dobie rozwoju e-commerce i niedzielnego zakazu, stają się coraz bardziej eko: na dachach instalowane są pasieki, budki lęgowe dla ptaków, zakładane ogrody. Można powiedzieć, że paradoksalnie więcej przyrody znajdziemy w centrum handlowym czy nowoczesnym biurowcu niż na miejskim skwerze.

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju pracuje nad projektem nowej ustawy planistycznej, co zdaniem ekspertów niekoniecznie poprawi sytuację w Polsce, a może wprowadzić jeszcze więcej chaosu. Jestem jednak przekonany, że żaden przepis nie zastąpi zdrowego rozsądku – a wystarczy rozejrzeć się po okolicy, by stwierdzić, że czasem bardzo go brakuje. Do #betonozy śmiało mogą dołączyć #reklamoza czy #osiedlewpolu.