fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Zaległości firm przebiły 5 mld zł

Adobe Stock
III kwartał rozwiał nadzieję, jaką można było mieć po I półroczu, że schłodzenie koniunktury w budownictwie poprawi kondycję finansową spółek – wynika z danych BIG InfoMonitor i Biura Informacji Kredytowej, które „Rzeczpospolita" publikuje jako pierwsza.

Na koniec III kwartału wartość nieopłaconych i opóźnionych zobowiązań firm budowlanych sięgnęła 5,13 mld zł – wynika z obliczeń Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej. To o 6,7 proc. więcej rok do roku.

Obserwowany w ostatnich latach inwestycyjny boom we wszystkich częściach rynku budowlanego co prawda napędzał przychody wykonawców, ale jeśli chodzi o rentowność i płynność finansową, sytuacja wyglądała bardzo źle.

Wszystko przez skokowy wzrost cen materiałów, wyższe koszty wynagrodzeń przy jednoczesnej niechęci zamawiających – publicznych, ale i prywatnych – by dopłacać do kontraktów. Tegoroczne schłodzenie inwestycyjnej gorączki pozwalało mieć nadzieję, że kondycja firm budowlanych się poprawi.

 Faktycznie, dane BIG InfoMonitor za I połowę br. zdawały się to potwierdzać: tempo wzrostu zaległości branży było niższe niż przed rokiem i wobec poziomu notowanego w całej gospodarce. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. stan nieopłaconych i opóźnionych zobowiązań zwiększył się o 171 mln zł, do 4,92 mld zł. Tymczasem w okresie lipiec–wrzesień zaległości powiększyły się o 209 mln zł, do 5,13 mld zł. Co się stało?

– Co prawda hossa, przez gwałtowny wzrost kosztów, pogarszała stabilność działania firm, ale z drugiej strony wymuszała na zleceniodawcach większą solidność płatniczą wobec podwykonawców. Najwyraźniej obserwowane osłabienie koniunktury zaczęło się przekładać na opóźnienia płatności przez branżę – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. Zwraca też uwagę na niższe niż w apogeum tempo zwiększania się zadłużenia: w 2017 r. wzrost zaległości wyniósł aż 17,8 proc., a w 2018 r. 6 proc.

Czytaj także: Liczba upadłości firm wyhamowała. Ale będzie gorzej

W październiku produkcja budowlano-montażowa była o 4 proc. niższa rok do roku – to najsłabszy wynik od lutego 2017 r. W ciągu dziesięciu miesięcy produkcja wzrosła o 3,6 proc. wobec 17,9 proc. rok wcześniej. – Przyczyn wyhamowania tempa wzrostu należy upatrywać w mniejszej skali robót w infrastrukturze transportowej, co może się utrzymywać przynajmniej do połowy 2020 r., kiedy do realizacji zaczną wchodzić kontrakty drogowe rozstrzygane w tym roku – mówi Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – Ale są i plusy sytuacji, umiarkowane schłodzenie koniunktury wpływa korzystnie na kondycję finansową branży, w szczególności dużych wykonawców, którzy wyczekiwali stabilizacji cen surowców, materiałów i robocizny – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA