fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Janusz Cieszyński: W e-zdrowiu doganiamy liderów, a wiele krajów UE zostawiliśmy w tyle

tv.rp.pl
Może dojść do sytuacji jak w bankowości. Polska nadrobiła dystans do krajów Zachodu, a nawet je wyprzedziła - mówi Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia, gość programu Pawła Rożyńskiego.

8 stycznia odejdą do lamusa papierowe recepty. Każdy lekarz będzie zobowiązany do wystawienia e-recepty. Jak to będzie wyglądało?

Chcemy, aby od 8 stycznia 2020 wszystkie gabinety lekarskie były przygotowane, żeby wystawiać e-recepty. Gabinety, które już się do systemu e-zdrowie włączyły, wystawiają praktycznie 90 proc. recept w wersji elektronicznej. To oznacza, że takie rozwiązanie działa, a użytkownicy widzą w nim korzyść.

Część recept pozostanie wciąż w postaci papierowej nawet po 8 stycznia. Będą ważne i będzie można je zrealizować w aptekach. Nie może być bowiem sytuacji, że brak dostępu do Internetu blokuje możliwość wydania leku pacjentowi przez farmaceutę. Oczywiście domyślną formą recepty będzie od nowego roku postać elektroniczna. I liczymy na to, że recepty będą wystawiane głównie w tej postaci.

Przypomnę, że w wielu krajach, przykładowo Stanach Zjednoczonych wdrożenie e-recepty następowało po 8-10 latach. Tam zawsze ułamek recept papierowych pozostawał. Na koniec dnia ważne jest przede wszystkim bezpieczeństwo pacjenta.

Co udało się osiągnąć przez ostatni rok?

Od 1 stycznia br. można zrealizować e-receptę w każdej aptece w Polsce. Mamy ponad 42 mln wystawionych e-recept i 50 tys. lekarzy, którzy co najmniej 1 e-receptę wystawili. Jako ciekawostkę podam, że pod koniec listopada e-receptę otrzymywało 20 pacjentów na sekundę. Mamy blisko 10 tys. podmiotów leczniczych, które udostępniają pacjentom e-recepty. A dużo więcej jest podłączonych do systemu e-zdrowie i z wystawianiem e-recept czeka na wejście w życie tego obowiązku.

Podobnie było w przypadku elektronicznych zwolnień lekarskich. W tygodniu poprzedzającym wdrożenie systemu mieliśmy ok. 60 proc. zwolnień wystawianych w postaci elektronicznej. Tydzień po wdrożeniu, to było ponad 90 proc. Taka nasza natura, że czekamy na ostatnią chwilę.

Z miesiąca na miesiąc widać ostry wzrost?

Mamy wzrosty, które sięgają kilkunastu procent z tygodnia na tydzień. W styczniu każdego dnia wystawiano średnio 2,5 tys. recept. Dzisiaj przekroczyliśmy milion.

Realizacja tego programu to sukces?

Założenia, które były we wniosku o dofinansowanie, który został złożony do Programu Polska Cyfrowa, udało się zrealizować. Można porównać tempo wchodzenia lekarzy i pacjentów do systemu e-recepty w innych krajach. Stany Zjednoczone w 8 lat doszły do 70 proc. udziału e-recept. My już dzisiaj 4 na 10 recept w aptekach realizujemy w postaci elektronicznej, a zaczynaliśmy w styczniu od zera.

Jaki jest koszt programu e-recept?

Cyfryzację ochrony zdrowia prowadzimy w ramach projektu realizowanego ze środków europejskich. Projekt jest w 2 fazie. 1 faza zakończyła się niepowodzeniem. W 2015 r. okazało się, że z ok. 30 produktów, które miały być dostarczone, do odbioru nadawała się wyłącznie dokumentacja. Dzięki wysiłkowi Ministerstwa Zdrowia, Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia odwróciliśmy losy projektu. W 1 fazie wydane 0,5 mld zł bez żadnych efektów. Druga faza będzie kosztować ok. 180 mln zł.

Po raz pierwszy w historii informatyzacji usługi publicznej w Polsce, zastosowaliśmy na tak dużą skalę zachęty finansowe, dla tych, którzy są rewolucją cyfrową objęci. Są ulgi podatkowe dla farmaceutów, którzy zdecydowali się na zakup oprogramowania i sprzętu. Dofinansowanie na zakup sprzętu i oprogramowania dla lekarzy pierwszego kontaktu. W tym roku jest też program dofinansowania dla wszystkich placówek, które mają kontrakt z NFZ. Największe szpitale mają możliwość uzyskania do 40 tys. zł zwrotu kosztów oprogramowania. Przygotowaliśmy specjalny program dedykowany lekarzom rodzinnym, który zachęca ich, by jak najszybciej włączyć się do systemu e-zdrowie i wystawiać e-recepty. Każdy może liczyć na wzrost stawki, która przysługuje za każdego pacjenta.

Jeżeli podsumujemy koszty dofinansowań, to przeznaczyliśmy ok. 100 mln zł na wsparcie dla zawodów medycznych. To potwierdza przyjęte założenie - jest sens wprowadzać takie mechanizmy i finansować informatyzację systemu ochrony zdrowia w sposób pragmatyczny. W planie finansowym NFZ na przyszły rok pojawia się kwota 100 mln zł przeznaczona właśnie na informatyzację. Te pieniądze trafią do szpitali, przychodni i lekarzy rodzinnych.

Co było największym wyzwaniem przy e-receptach? Dla osób starszych to pewnie czarna magia.

Trzeba odczarować kwestie związane z wiekiem. Najstarszy lekarz, który wystawił e-receptę ma 91 lat. Pani doktor, która wystawiła pierwszą receptę w ramach pilotażu miała 70 lat. Mamy bardzo duży udział w grupach starszych lekarzy, którzy wystawiają e-recepty. Drugą najliczniejszą kohortą są lekarze w wieku 61 lat (pierwszą – 53 lata). Trudno mówić, że wiek stanowi barierę. Jeżeli już, to na dole piramidy. To młodsi lekarze są mniej chętni, bo udział wystawiających e-recepty jest niższy.

Dużym wyzwaniem było natomiast wypracowanie mechanizmów współpracy ze środowiskiem, na początku z farmaceutami. Polscy farmaceuci wykonali wielką pracę, bez której wdrożenie e-recepty nie byłoby w Polsce możliwe. W grudniu 2018 r. do systemu e-zdrowie podłączyło się kilkanaście tys. polskich aptek. Wówczas miałem obawy, że nie uda się osiągnąć gotowości, a wyniki przekroczyły moje oczekiwania. Od stycznia 2019 r. każdy lekarz w Polsce, który wystawił swojemu pacjentowi e-receptę, ma pewność, że będzie miał ją gdzie zrealizować.

Nie było problemów z realizacją e-recept?

Przy tak dużym projekcie, który już obecnie obejmuje 8 mln pacjentów, wiadome jest, że w pierwszych etapach pojawią się kwestie, których nie udało się wychwycić w pilotażu. Przykładowo, kwestia walidacji recept w momencie zapisu, którą obecnie się zajmujemy. Dążymy do tego, żeby e-recepta zapisana w systemie nie zawierała błędów formalnych, bo to utrudnia pracę w aptece. Nie są to inne błędy niż były na receptach papierowych, ale tam łatwiej było je poprawić. Dokument elektroniczny trudno skorygować w oparciu o nieformalną współpracę lekarza z farmaceutą.

Drugim tematem jest kwestia wspierania lekarzy przy orzekaniu o poziomie refundacji. Ten problem nie został rozwiązany od wejścia w życie ustawy refundacyjnej. Dajemy wygodny mechanizm, który przy każdym leku wskazuje podpowiedzi. Przepisy zagwarantują, że jeżeli błąd byłby po stronie naszego narzędzia, to odpowiedzialność za błędy ponosi budżet państwa.

Jakie będą kolejne etapy cyfryzacji służby zdrowia? Mamy już internetowe konto pacjenta.

Patrząc na nadchodzący rok, będzie to upowszechnienie e-skierowania. Powinno być to prostsze, kiedy podmioty będą podłączone do systemu na okoliczność korzystania z e-recepty.

Będzie też bardzo duża zmiana, rodzaj mostu pomiędzy systemem publicznym i prywatnym, czyli wymiana elektronicznej dokumentacji medycznej oraz informacji o zdarzeniach medycznych. Za zgodą pacjenta będziemy w stanie udostępnić informację w jednolitym formacie, pomiędzy różnymi specjalistami.

Jak wyglądamy na tle innych krajów, jeśli chodzi o cyfryzację służby zdrowia?

Znacznie lepiej niż jeszcze kilka lat temu. W ochronie zdrowia jest i jeszcze jakiś czas będzie newralgiczna kwestia wprowadzania danych do systemu. Na koniec dnia musi to zrobić człowiek. To rozpowszechniło się na całym świecie i zauważają to wszyscy eksperci odpowiedzialni za e-zdrowie. Wraz z informatyzacją pojawił się nowy zawód sekretarza medycznego, którego wyłącznym zadaniem jest wprowadzanie danych do systemu komputerowego. To paradoks, bo informatyzacja kojarzy się nam z mniejszym zatrudnieniem i automatyzacją procesów. Przed nami jest jeszcze długa droga, aby e-zdrowie było wyłącznie elektroniczne. Ten proces musi być prowadzony stopniowo. Ważna jest współpraca ze środowiskiem lekarskim, farmaceutów i innych zawodów medycznych. Jakoś oprogramowania, które trafia do pracownika medycznego musi być jak najwyższa.

Kto był dla nas wzorcem w tych rozwiązaniach? A może to my stajemy się wzorcem?

System, który wdrażamy jest oparty o międzynarodowe standardy wymiany danych. Nie tworzymy polskiego standardu, co mogłoby się okazać kłopotliwe, gdy chcielibyśmy się wymieniać rekordami medycznymi. To są standardy zapoczątkowane wiele lat temu. Dzięki temu, że zostały przetestowane w rzeczywistym otoczeniu, Polska, która nadrabia dystans do krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, ma łatwiej. Za nami jest wiele krajów, które nie zdecydowały się pójść w stronę e-zdrowia i mają problem, bo ich system ochrony zdrowia jest rozczłonkowany.

Przykładowo, Niemcy nie mają jeszcze takiego systemu e-recept, ani e-zwolnień. Z tego, co mówił mi minister Szumowski, zainteresowała się tym sama kanclerz Merkel.

Może dojść do sytuacji jak w bankowości. Polska nadrobiła dystans do krajów Zachodu, a nawet je wyprzedziła.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA