fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Obowiązkowe maseczki na Majorce

AFP
Kilka dni temu Departament Zdrowia Balearów zapowiedział powrót obowiązku noszenia maseczek w miejscach publicznych. Branża turystyczna zaprotestowała, a władze wstrzymały się z nakazem.

Teraz władze sanitarne zapewniają, że powodem opóźnienia we wprowadzaniu przepisów wcale nie był protest hotelarzy i touroperatorów – informuje lokalna prasa. Nowe przepisy są obecnie przygotowywane. Wszystkie szczegóły mają zostać opublikowane w Official Butletti de les Balears w poniedziałek, 13 lipca. A przepisy zaczną obowiązywać w momencie ich publikacji.

Czyli nie jest wykluczone, że będą musieli się do nich zastosować wszyscy przylatujący/przypływający na tę wyspę już właśnie 13 lipca. Nie wiadomo dokładnie jak daleko pójdą nowe ograniczenia. — Pracujemy nad tym i nie chcemy, żeby pojawiły się jakiekolwiek wątpliwości. Przepisy muszą być precyzyjne —tłumaczył rzecznik Departamentu Zdrowia opóźnienie w wydaniu rozporządzenia.

Będzie w im również wyszczególnione jakie dokładnie mają być te maseczki. Wiadomo już, że te z zaworami będą niedozwolone, ponieważ chronią jedynie osoby, które je noszą, a nie otoczenie. Maseczki mają być także obowiązkowe dla dzieci, które skończyły 6 lat. Pewne jest również, że za pojawienie się w miejscu publicznym (będzie też ściśle określone gdzie) bez maseczki grozi kara 100 euro, chociaż władze przyznają, że przez kilka pierwszych dni takie kary nie będą nakładane.

Branża turystyczna nadal stara się wywrzeć nacisk na władze, aby powstrzymały się z wydaniem nakazu obawiając się fali odwołania rezerwacji, które i tak idą nie najlepiej. Turystyka ma 15-procentowy udział w PKB Balearów.

Na Majorce nadal obowiązują inne obostrzenia, która mają powstrzymać rozszerzanie się pandemii COVID-19. W ostatni piątek opublikowano informacje przypominające o całkowitym zakazie organizowania publicznych fiest gromadzących większą liczbę osób. Według obowiązujących przepisów jeśli impreza odbywa się na wolnym powietrzu, nie może w niej uczestniczyć więcej, niż 60 osób, jeśli pod dachem — 30. Za przekroczenie tej liczby nakładane są kary, które w skrajnych przypadkach mogą wynieść nawet 600 tys. euro. I karani są nie tylko organizatorzy, ale i osoby uczestniczące w takim wydarzeniu. Mniejsze przewinienia, w tym brak utrzymania dystansu socjalnego, grozi karą do 3 tys. euro. Ale kiedy władze uznają, że zachowanie jakiejś osoby zagroziło zdrowiu osób znajdujących się w bezpośrednim otoczeniu , to grzywna może sięgnąć nawet 60 tys. euro. I ograniczenia dotyczą nie tylko wydarzeniom w mieście, w miejscach publicznych, ale podlegają im także imprezy urządzane na prywatnych jachtach, w ośrodkach turystycznych, a nawet domach prywatnych.

Przy tym władze na Balearach nie patyczkują się i skrupulatnie egzekwują przestrzeganie prawa, a wyznaczone grzywny nie są nierealne. W ostatnią środę Roxy Beach Club na Playa de Portals został zamknięty, ponieważ pozwolił na imprezę w której wzięło udział 80 osób, które tańczyły na trasie jego budynku. Teraz grozi mu kara w wysokości 300 tys. euro. A od początku trwającego weekendu Policia Local, która zajmuje się egzekwowaniem przepisów ukarała już 235 osób. I to jeszcze zanim został wprowadzony nakaz noszenia maseczek.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA