fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wirus sprzyja suplementom

Adobe Stock
Chociaż pandemia skłoniła wielu Polaków do zaciśnięcia pasa, to nie oszczędzaliśmy na zdrowiu.

– Polscy konsumenci od kilku lat stawiają zdrowie na pierwszym miejscu wśród swoich obaw, co potwierdza też nasze badanie Consumer Confidence Index – zwraca uwagę Katarzyna Reizer, konsultant w firmie badawczej Nielsen, komentując wyniki jej przygotowanej dla „Rzeczpospolitej" analizy zakupów Polaków w pierwszych dziesięciu tygodniach pandemii (od końca lutego do 10 maja br.). Jak wynika z tej analizy, koronawirus wywołał – nie tylko zresztą w Polsce – prawdziwy zakupowy rollercoaster, bo wydatki na różne grupy produktów ulegały gwałtownym zmianom.

Zakupy na zapas

Jednak w podsumowaniu dziesięciu tygodni widać, że wielkim wygranym czasu pandemii były produkty zdrowotne – w tym leki bez recepty (OTC) i suplementy diety. Zanotowały w tym czasie 40-proc. wzrost zakupów w skali roku.

Leczniczy boom odnotowali dystrybutorzy leków, w tym giełdowa spółka Neuka, lider dystrybucji leków do polskich aptek, która w I kwartale br. pochwaliła się 23–proc. wzrostem przychodów ze sprzedaży. – Bardzo wysoka dynamika sprzedaży była w dużej mierze efektem niespotykanego zainteresowania farmaceutykami i wyrobami medycznymi pod koniec lutego oraz w marcu – wyjaśniła Neuka, dodając, że zagrożenie związane z koronawirusem przełożyło się na 16-proc. wzrost wartości rynku hurtu aptecznego w I kw. br.

Tomasz Podgórski, dyrektor finansowy i członek zarządu Adamed Pharma (producenta m.in. leku Arechina, wspomagającego leczenie w zakażeniach koronawirusami), twierdzi, że na całym rynku farmaceutycznym sprzedaż preparatów bez recepty – w tym przeciwgorączkowych, przeciwzapalnych, przeciwbólowych czy wspomagających odporność – była w marcu o 30–40 proc. wyższa niż zwykle. Z kolei kwiecień przyniósł istotny spadek, który widać też w maju. Tomasz Podgórski mówi o widocznych już skutkach obaw o koniunkturę gospodarczą, które wywołują dużą ostrożność wśród pacjentów, aptek i dystrybutorów. Tę ostrożność pokazują także wyniki kwietniowego badania mBanku, według którego 66 proc. Polaków zamierza ograniczyć zakupy do niezbędnych produktów.

Jak przewiduje Katarzyna Reizer, większa dbałość o zdrowie zostanie z nami na dłużej – w przeciwieństwie do widocznego w pierwszym okresie pandemii gorączkowego kupowania produktów suchych (w tym makaronu, ryżu, cukru), papieru toaletowego oraz mrożonek. Wprawdzie od końca lutego do 10 maja ich sprzedaż była o 15–16 proc. wyższa niż rok wcześniej, lecz ostatnio szał zakupów na zapas już minął. – Po masowym uzupełnianiu spiżarni przeszliśmy do życia w kwarantannie, co wpłynęło przede wszystkim na ograniczenie zakupów produktów impulsowych czy kosmetycznych – wyjaśnia Katarzyna Reizer. Dodaje, że teraz jesteśmy w okresie przejściowym, wracając stopniowo do normalności.

Szansa dla szminki

Powrót do normalności to szansa dla kosmetyków i perfum, których sprzedaż najbardziej ucierpiała w czasie pandemii, gdy wydatki Polaków na urodę spadły aż o 41 proc. Blanka Chmurzyńska Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, przyznaje, że był to bardzo trudny okres dla branży, która z dnia na dzień straciła rynek salonów kosmetycznych i sklepów na lotniskach. Niektóre firmy notowały 80-proc. spadki sprzedaży, ratując się produkcją preparatów do dezynfekcji albo przyłbic ochronnych. Zmianę trendu przyniosło stopniowe odmrażanie gospodarki, które w maju przełożyło się na lekkie odbicie zakupów części kosmetyków – na czele z farbami do włosów i produktami do makijażu oczu. Obowiązkowe maseczki i zdalna praca hamują jednak nadal tzw. efekt szminki – czyli towarzyszący kryzysom wzrost sprzedaży kosmetyków do makijażu.

Za to okres domowej kwarantanny zwiększył wydatki Polaków na używki – alkohol i papierosy – odpowiednio o 11 i 13 proc. Czy był to efekt blokady granic, która ograniczyła przywóz papierosów ze Wschodu? Zdaniem producentów zamknięcie granic miało odwrotny efekt; doprowadziło do dużych spadków sprzedaży, którą wcześniej zwiększał ruch przygraniczny i zakupy Polaków jeżdżących do pracy na Zachodzie. Adam Suchenek, rzecznik Philip Morris Polska, twierdzi, że według raportów Centrum Monitorowania Rynku, które bazuje na danych od producentów, kwiecień przyniósł aż 30-proc. spadek sprzedaży papierosów. To może zaś oznaczać, że papierosy dotknął ten sam los co makarony czy papier toaletowy – po zakupach na zapas na początku pandemii przyszedł czas na zużywanie rezerw.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA