fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Gowin rozgniewał przedsiębiorców. Chcą rozszerzenia tarcz

Fotorzepa, Robert Gardziński
Przedsiębiorcy wykluczeni z tarcz są rozgoryczeni słowami wicepremiera Jarosława Gowina, że wysokie spadki przychodów wynikają z ich nieudolności. Chcą pomocy od rządu.

Pomoc z tarcz antykryzysowej 6.0 i finansowej 2.0 przysługuje firmom, które działają w branżach uznanych przez rząd za najmocniej dotknięte skutkami drugiej fali pandemii. Na liście są 54 branże identyfikowane po numerach PKD (Polska Klasyfikacja Działalności). – Zastosowanie kryterium PKD w tarczach spowodowało, że wielu przedsiębiorców, którym zamknięto firmy bądź ograniczono przychody, znalazło się poza systemami pomocowymi – mówił w czasie poniedziałkowej konferencji prasowej Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców. W konferencji wzięli udział przedsiębiorcy pominięci w tarczach.

– Moja firma wynajmuje namioty na różnego typu imprezy plenerowe. Od marca obowiązuje zakaz organizowania imprez masowych. Zatrudniam czterech pracowników, czasami do ośmiu–dziewięciu. Przychody spadły w różnych miesiącach o 75–80 proc. PKD nie kwalifikuje nas do pomocy – opowiadała Magdalena Leszczak-Wardęga.

– Od 25 lat prowadzę sklep z pamiątkami na krakowskim rynku. Z sukcesami. Teraz sytuacja jest tragiczna. Od marca notuję spadek przychodów o 80–90 proc. Przez zamknięcie hoteli, restauracji, muzeów, nie ma turystów. W marcu dostałam zwolnienie z ZUS i 5000 zł postojowego. Obecnie mój PKD nie kwalifikuje mnie do pomocy – mówiła Monika Tęcza.

– Jestem przedsiębiorcą z krótkim stażem. Dlatego nie kwalifikuję się do pomocy. Za moją salę zabaw, którą przez krótki czas wynajmowałam m.in. na imprezy urodzinowe, płacę 6000 zł czynszu miesięcznie – mówiła Ewelina Szmit. Przychodów nie ma, bo sala jest zamknięta.

Firm z dużymi spadkami przychodów, pozbawionych pomocy, są tysiące. Do tej pory rząd odmawiał forsowanego przez nie rozszerzenia wsparcia z tarcz na wszystkie firmy, które notują spadek przychodów o co najmniej 70 proc. Ich właścicieli rozzłościł wicepremier Jarosław Gowin, który stwierdził, że na pomoc nie zasługują, bo ich trudności nie mają związku z pandemią, lecz są wynikiem błędnych decyzji i strategii biznesowych. – Przed pandemią świetnie sobie radziliśmy. To lockdown dobija nasze firmy – mówili zgodnie.

Ich protest wsparł rzecznik MŚP. Petycję o rozszerzenie kryteriów przyznawania pomocy z tarcz podpisaną przez 1750 przedsiębiorców złożono też do wicepremiera Gowina. Rzecznik ma nadzieję, że uda się przekonać rząd do zmiany przepisów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA