fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Dr Oczkoś: Dziś Białoruś jest kobietą

Serge Serebro, Vitebsk Popular News / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)
– Polityka kojarzy się z kłamstwem i populizmem. Swiatłana Cichanouska wygrywa szczerością, co dla okłamywanych od wielu lat Białorusinów, jest bardzo cenne – mówi „Rzeczpospolitej” dr Mirosław Oczkoś, specjalista z zakresu wizerunku i marketingu politycznego.

„Rzeczpospolita”: Jakim politykiem jest Swiatłana Cichanouska?

Dr Mirosław Oczkoś: Wiatr historii zawiał tak, że stała się polityczką. Widzę w niej bardzo mądrą osobę, zarówno życiowo, jak i politycznie. Ostatnio powiedziała, że chce być przejściowym prezydentem Białorusi. To wyraz mądrej strategii. Jest przekonana, że wygrała wybory, ale pokazuje zarazem, że nie idzie na konfrontację. Opuściła Białoruś, ale nie zgadzam się z zarzutami, że stchórzyła, uciekła. Postawiła na szczerość, mówiąc, że musi chronić swoje dzieci – to pokazuje człowieczeństwo. Politykę uprawia się w warunkach realnych, a te są takie, że mąż Cichanouskiej jest w więzieniu, a ona sama została twarzą wolnej Białorusi. W więzieniach na Białorusi jest pełno polityków, którzy utracili wpływ na to, co się dzieje. Jeśli Swietłana zdecydowałaby się na zderzenie, to można by się spodziewać wszystkiego – zatrutej herbaty, potrącenia przez przypadkowy samochód, napaści – takie są realia białoruskie. Jej postępowanie świadczy o tym, że jest bardzo mądrą osobą i do polityki podchodzi bardzo w sposób racjonalny. Będąc na Litwie, może być aktywna.

Jej wystąpienia nie są porywające, dynamiczne, entuzjastyczne.

Mamy w świadomości utrwalony obraz polityka wiecowego, który krzyczy, mówi podniesionym głosem i porywa tłum. Cichanouska też porywała tłumy, ale nie potrzebowała do tego wyjątkowej ekspresji. Można sie posłużyć daleko idącą analogią – w Polsce podczas kampanii prezydenckiej Andrzej Duda krzyczał na wiecach, a jego wystąpienia nie były oceniane jako dobre. Ta ekspresja zależy od typu osobowości. Swiatłana Cichanouska wychowała się w konkretnych realiach – w kraju autorytarnym. Jest żoną opozycjonisty. Polityka na Białorusi jest inna od zachodniej – to walka. Jeśli ona teraz zradykalizowałaby język, nie osiągnęłaby nic. Była na wiecach, które narastały w trakcie kampanii, obserwowała to, co się działo. Gdyby była konfrontacyjna, to siły Putina i Łukaszenki szybko by ją uciszyły, a Białorusini nic by nie zyskali. Jej emigracja była dobra nie tylko ze względu na dzieci, które chciała chronić, ale też na to, że tam ma większe pole manewru. Oczywiście musi być z Białorusinami i na pewno w stosownym momencie się pojawi. W jej wypowiedziach jest wiele mądrości. Na razie proponuje nowe wybory, a jeśli je udałoby się zorganizować, oznaczałoby to, że Łukaszenka i Putin zgodziliby się na koniec kariery politycznej dotychczasowego prezydenta Białorusi.

Czyli ekspresja to nie wszystko?

W takich sytuacjach myślimy od razu o „Solidarności”. Dynamika to coś, co się na pewno przydaje, ale byli tacy, którzy i bez niej osiągali sukces, np. Mahatma Gandhi, który w ogóle nie krzyczał. Oczywiście my z historii zapamiętujemy osoby ekspresji, np. Martina Luthera Kinga, natomiast to, czego ludzie na całym świecie nie lubią, to fałsz. Swiatłana nie może udawać kogoś, kim nie jest. Może nie ma cech „wiecowego krzykacza”, ale nie jest też cichą myszką. Białorusini sami wyszli na ulice, ich nie trzeba było mobilizować. Psychologia tłumu to ważna sprawa i ludzie się sami napędzają, natomiast Cichanouska musi mieć coś w sobie. Ona weszła w nagłe zastępstwo i dobrze jej to wychodzi. Podobnie było z Mateuszem Kijowskim, który też pojawił się znikąd. Nikt o nim nie słyszał aż do czasu protestów. On się znalazł w odpowiednim miejscu i czasie, po czym stał się twarzą KOD-u. Swiatłana Cichanouska przeszła drogę od żony opozycyjnego kandydata do kandydowania. Wygrywa szczerością. Polityka kojarzy nam się z kłamstwem, populizmem, ale Białorusini są karmieni kłamstwem od dwudziestu sześciu lat. Rosną nowe pokolenia, którym nie da się już wszystkiego wmówić.

Jakie cechy Cichanouskiej mogą z niej uczynić dobrego lidera?

Realny ogląd sytuacji, która w przypadku krajów funkcjonujących w taki sposób, wymaga polityka przewidującego, mądrego. Polityka jest sztuką możliwości. Są rzeczy realne i nierealne w danym momencie. Po Swiatłanie Cichanouskiej widać, że skoro z jednej strony jest przemoc, duża, bezwzględna, to opozycja – szeroko pojęta, bo oczywiście konkretnej nie ma – eskalująca konflikt, by przegrała. Ona to rozumie, powtarza, że Białorusini nie wybaczą bezwzględności służb, a w świat idą obrazki, na których OMON rezygnuje z tłumienia protestów. To wygrywanie bez przemocy. Swiatłana Cichanouska na pewno ma dobrych doradców, którzy pomagają jej tworzyć strategię jednego narodu. Ona jest twarzą rewolucji, która się zaczyna, więc cokolwiek powie, zostanie wysłuchane.  Jakby zachęciła ludzi do walk, to znaleźliby się chętni, ale to by było nieodpowiedzialne, bo postawiłaby na szali życie Białorusinów. Natomiast szukanie konsensusu, rozmowy, dyskusja – to dobre posunięcie. Tak się czasami zdarza, że kobiety muszą zastępować mężczyzn, którzy są często eliminowani, zatrzymywani. Świat zobaczył Białoruś, która dziś jest kobietą.

Co jeśli bieg historii zmusi ją do kandydowania?

Być może jej mąż ją do tego przekona. Słowa w polityce znaczą wiele, ale nie ma się co do nich przywiązywać. Swiatłana Cichanouska daje też sygnał ewentualnym kandydatom, że im nie zagraża, że jest na nich otwarta. Staje się politykiem skutecznym dzięki kontrze do brutalności. Wie, że Białorusinom potrzebna jest odpowiedzialna oferta polityczna. Kraj jest zależny od Rosji, więc to ciągłe stąpanie po cienkim lodzie. Oczywiście można honorowo umrzeć i być twarzą poległą za Białoruś, ale w tych okolicznościach, to by nie było skuteczne. Swiatłana Cichanouska to rozumie. Walka zamroziłaby zmiany na kolejne lata. To trzeba zrobić z głową i ona wygląda, jakby zdawała sobie z tego sprawę.

Czy jej spokój jest w stanie utrzymać entuzjazm ludzi?

Jak najbardziej. Pierwszym etapem były wiece wyborcze i tam sobie poradziła. Gdyby ludzie nie widzieli w niej zaangażowania, to by za nią nie poszli. Teraz Swiatłana Cichanouska musi oddziaływać przez media, wykorzystać to, że ma taką możliwość na emigracji. I jej siła musi być zawarta w tekście, sformułowaniach. A ponieważ ludzie są na ulicach, działają na miejscu, to Swiatłana Cichanouska musi zagrać powyżej swoich realnych możliwości. Liderka nie jest obecna, ale nią pozostaje. Jeśli wyjechałaby i zamilkła, to ruch mógłby wygasnąć. Potrzebne jest sprzężenie zwrotne – ona musi mówić, a ulica musi działać. Tam osiąga się pełen pułap, którego nie da się przekroczyć. Swiatłana Cichanouska wie, że na Białorusi są osoby z ambicjami politycznymi i nie może ich wykluczyć, bo będzie miała wewnętrzną opozycję.

Swiatłana Cichanouska sprawi, że Białoruś będzie wolna?

Serce podpowiada, że tak. Rozum podpowiada, że może rozpocząć uwalnianie Białorusi spod dyktatury. Widzimy, jak może wyglądać codzienna propaganda. Białorusini przestali wierzyć w cokolwiek, co mówią media tzw. publiczne. Łukaszenka nie rozumie, że wyłączenie internetu też nie pomoże, bo znajdzie się jakiś sposób przepływu informacji. Swiatłana Cichanouska spowodowała niespotykany do tej pory ruch na Białorusi i do końca może być twarzą tej rewolucji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA