fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo

Samorządy nie będą mogły limitować liczby e-pojazdów na drogach

Fotorzepa/ Urszula Lesman
Dziurawe przepisy wyłączą korzystanie z elektrycznych hulajnóg między miastami czy wioskami. Samorządowcy nie będą mogli limitować liczby e-pojazdów na drogach.

25 lutego Sejm uchwalił nowelizację kodeksu drogowego regulującą status prawny hulajnóg.

Kierujący hulajnogą elektryczną będzie musiał korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów z prędkością dopuszczalną 20 km/h. Osoba w wieku od 10 do 18 lat będzie mogła kierować e-hulajnogą, jeśli posiada kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A 1, B 1, T.

Za jazdę e-hulajnogą, UTO bądź urządzeniem wspomagającym ruch chodnikiem lub drogą dla pieszych z prędkością większą niż zbliżona do prędkości pieszego, a także za nieustępowanie pierwszeństwa pieszemu będą kary. Najwyższy mandat – od 300 do 500 zł – będzie groził za kierowanie na drodze publicznej, w strefie zamieszkania, strefie ruchu pojazdem innym niż mechaniczny przez osobę będącą w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka.

Czytaj także:

Samorządy wskazują brak koniecznych regulacji. Chciały m.in. wprowadzenia zapisów ułatwiających im regulowanie rynku e-hulajnóg poprzez np. limitowanie wynajmu pojazdów czy ograniczanie obszarów wypożyczeń. Sposobem miało być nałożenie na operatorów obowiązku zawierania umów z lokalnymi władzami. Pomysł jednak upadł.

Kolejny dotyczył wprowadzenia obowiązkowego OC dla użytkowników e-hulajnóg i UTO oraz obowiązku jazdy w kasku. Były też próby dopisania warunku, że e-hulajnogi i UTO będą mogły korzystać z chodnika, jeśli ma minimum 2 m szerokości. Na próbach się skończyło.

Są też regulacje, które budzą niepokój miłośników i zarządzających drogami. Po pierwsze, stanowiące, że na e-hulajnodze i UTO nie będzie wolno jechać jezdnią, jeśli dozwolona jest na niej prędkość ponad 30 km/h. Jeżeli nie ma też drogi dla rowerów, to ten przepis skazuje hulajnogi w miastach na jazdę właśnie chodnikiem, w tempie pieszych. Po drugie, elektryczne hulajnogi zostaną wykluczone z ruchu poza miastami (nie ma infrastruktury rowerowej ani chodników, a na drogach limit prędkości jest wyższy niż 30 km/h).

– Stworzono przepisy wyłącznie z myślą o miastach. Przecież rowerzyści mogą jeździć po normalnych drogach między miejscowościami, więc gorsze potraktowanie użytkowników e-hulajnóg jest niekonsekwencją – zauważa Miłosz Kopciński, miłośnik i użytkownik e-hulajnóg, na co dzień ekspert i biegły od bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA