fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Sąd Najwyższy: Frankowicze faworyzowani

Bloomberg
Sąd Najwyższy stwierdził, że LIBOR nie przystaje do kredytów złotowych i zastosowanie tej stawki w razie odfrankowienia hipotek byłoby nierównym traktowaniem klientów.

Sporo emocji wzbudziło ujawnione w ubiegły czwartek uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego w sprawie kredytów mieszkaniowych denominowanych do walut. Okazało się korzystne dla klientów, bo SN skłonił się – po raz pierwszy w przypadku tego typu umowy – do przewalutowania i zachowania stawki LIBOR.

To pozytywna dla frankowiczów decyzja, bo zwiększa szanse, że sądy powszechne będą podzielać zdanie SN i zaczną częściej orzekać odfrankowienie kredytów, tzn. konwersję ich na złote po kursie z dnia zaciągnięcia i pozostawienie LIBOR.

Wprawdzie wcześniej pojawiło się parę orzeczeń SN sprzyjających odfrankowieniu (w tym obszerne opracowanie biura analiz SN opublikowane pod koniec sierpnia), ale wciąż nie można mówić o pełnej jednomyślności, nawet w przypadku umów indeksowanych. Wskazuje na to m.in. postanowienia SN, do którego dotarliśmy, z 18 września w sprawie nieprzyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.

Powodowie dążyli do wyeliminowania klauzuli indeksacyjnej i pozostawienie stawki LIBOR. Jednak zdaniem SN taki mechanizm – odrywający stawkę referencyjną od waluty – wypacza sens oraz cel umowy kredytowej i stawka LIBOR nie przystaje do oprocentowania kredytów złotowych. To najczęściej pożądane przez klientów rozwiązanie, bo usuwa efekt umocnienia franka, daje niemal nieoprocentowany kredyt (LIBOR jest teraz ujemny) i nie naraża klienta na konieczność zwrotu bankowi kredytu ani na pozew o opłatę za korzystanie z kapitału, do czego mogłoby dojść w razie unieważnienia umowy.

SN stwierdził w omawianym uzasadnieniu, że postulowana przez kredytobiorców eliminacja klauzuli waloryzacyjnej i zastosowanie w istocie do kredytu złotowego oprocentowania LIBOR powodowałoby nieuzasadnione nierówne traktowanie tych konsumentów, którzy zaciągnęli kredyty w polskiej walucie i płacą oprocentowanie WIBOR, które jest znacznie wyższe od stawek LIBOR (trzymiesięczne stawki wynoszą odpowiednio 1,71 proc. i -0,71 proc.). „Eliminacja klauzuli abuzywnej nie może prowadzić do uprzywilejowania określonej grupy kredytobiorców-konsumentów" – argumentował SN.

Kredytów mieszkaniowych w złotych jest znacznie więcej niż frankowych, odpowiednio około 1,9 mln (wartych 310 mld zł) w porównaniu z niecałymi 460 tys. (o wartości nieco ponad 100 mld zł). Ze względu na wyższe w Polsce stopy procentowe klienci, którzy zaciągnęli – często ze względu na większe bezpieczeństwo – kredyty w złotych, płacą najczęściej wyższe raty niż ich frankowi odpowiednicy. W przypadku tych drugich problemem jest oczywiście wzrost wyrażonej w złotych wartości bilansowej kredytów ze względu na umocnienie franka (dziś kurs CHF/PLN sięga 3,91, czyli jest o około 60 proc. wyższy niż szacowany średni kurs zaciągnięcia frankowych hipotek w okolicach 2,50 zł). Jednak w dużym stopniu spadek stawki LIBOR zneutralizował wzrost kursu i raty nie urosły.

Coraz częściej sądy dostrzegają niezgodność z przepisami klauzul przeliczających kredyt na walutę, ale różnie oceniają skutki. Niektóre twierdzą, że umowa po wyeliminowaniu nie może być kontynuowana i musi być unieważniona (większość przypadków). Inni że może funkcjonować, co skutkuje „odfrankowieniem", czyli konstrukcją PLN+LIBOR. Ważne dla kształtowania linii orzeczniczej sądów powszechnych będzie ujawnienie kolejnych uzasadnień wyroków SN oraz jego następne orzeczenia, szczególnie w poszerzonym składzie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA