fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Franki nie zatopią polskiego systemu bankowego

Pixabay
Sprawa hipotek walutowych może kosztować sektor bankowy od 20 do 60 mld zł, ale będzie to rozłożone w czasie, a banki mają sporo kapitału.

Wyrok TSUE nie odnosi się wprost do tego, czy po usunięciu klauzul przeliczeniowych z umów o kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej nastąpi automatyczna zmiana waluty kredytu z zastosowaniem dotychczasowego oprocentowania. Będą to musiały oceniać krajowe sądy w sprawach indywidualnych.

– Oceniam wyrok TSUE jako w dużym stopniu zgodny z oczekiwaniami. Jest negatywny dla banków, ponieważ zamyka drogę do zastąpienia ich własnych tabel kursowych tabelami NBP, co wydawało się najłatwiejszym sposobem, aby uratować sektor przed dużymi stratami. To, co rynek pozytywnie zaskoczyło, to fakt, że TSUE sugeruje, iż nie da się utrzymać umowy kredytu indeksowanego bez mechanizmu indeksacji, więc konsekwencją wystąpienia abuzywności klauzuli będzie stwierdzenie nieważności umowy – mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego. Jego zdaniem pierwotne czwartkowe zwyżki notowań banków „frankowych" mogą wskazywać, że część inwestorów ma nadzieję, iż mniej klientów zdecyduje się na taką opcję, co oznaczałoby mniejsze koszty dla sektora. Powierża nie jest jednak przekonany, że tak się właśnie stanie.

Jednak TSUE nie wskazał wprost, czy może istnieć kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR CHF, na co liczyli frankowicze, którzy nie chcą oddawać pożyczki. – Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zmalało najmocniej akcentowane dotychczas w mediach i komentarzach ryzyko interpretacji, że skutkiem usunięcia klauzuli indeksacyjnej z umowy jest zmiana kredytu w złotowy oprocentowany według LIBOR CHF – mówi adwokat Małgorzata Chruściak z kancelarii EY Law. Jej zdaniem orzeczenie TSUE może zwiększyć ryzyko uznania umowy za nieważną na skutek uznania klauzuli indeksacyjnej za abuzywną.

– Faktycznie, może być łatwiej uzyskać unieważnienie umowy niż konwersję na złote z pozostawieniem stawki LIBOR CHF. TSUE w swoim orzeczeniu formalnie pozostawia decyzję sądom krajowym. To one zdecydują, czy klauzula jest niedozwolona i czy umowa może dalej istnieć, ale zdaniem TSUE wynikające z indeksacji ponoszenie ryzyka walutowego jest istotą i bez indeksacji nie może być utrzymana. To nie jest nowa rzecz i nie jest to odpowiedź na pytanie polskiego sądu, ale TSUE o tym przypomniał. Skoro to stwierdzenie znalazło się w wyroku dotyczącym polskich kredytów, to ma szansę trafić do świadomości prawników i sędziów – zaznacza Powierża.

Dodaje, że już dziś polskie sądy co do zasady orzekają, że są to klauzule niedozwolone. Teraz mają dodatkowo mocną wskazówkę z TSUE, co robić w takiej sytuacji, więc interpretacja i linia orzecznicza polskich sądów powinna być dość jednoznaczna – będą częściej orzekać nieważność umów.

– W zakresie umów indeksowanych zachowanie umowy bez klauzuli przeliczeniowej jest możliwe – uważa Kacper Jankowski, dyrektor departamentu spraw bankowych w Votum. Jego zdaniem, skoro nie ma regulacji prawnych dotyczących tego, czy kredyt w złotych ze stawką LIBOR może być wykonywany, to takie rozwiązanie jest możliwe. Pojedyncze wyroki z taką interpretacją już się w Polsce zdarzały.

Wyrok TSUE dotyczył kredytu indeksowanego. Stanowią one ok. 55–70 proc. kredytów frankowych na rynku. A co z kredytami denominowanymi? – W ich przypadku można zakładać, że będą unieważniane przez sądy, ponieważ po usunięciu klauzuli przeliczeniowej nie będzie możliwe dalsze wykonywanie umowy – dodaje Jankowski.

– Patrząc na dotychczasowe, często sprzeczne, orzeczenia polskich sądów powszechnych, a także brak jednolitej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego, wciąż pozostaje dużo wątpliwości prawnych, które powinny znaleźć rozstrzygnięcie w orzeczeniu Sądu Najwyższego, wydanym w rozszerzonym, a nawet pełnym składzie – uważa Chruściak.

Powierża szacuje, że koszty unieważnienia wszystkich umów mogłyby sięgnąć 50–60 mld zł, ale ta kwota nie uwzględnia utraconych przyszłych dochodów odsetkowych w związku ze spadkiem aktywów.

– Być może inne banki nową hipoteką zrefinansują klientów spłacających przed czasem kredyt, którego – okazuje się – z prawnego punktu widzenia nie było. To dla banków bez istotnego portfela kredytów frankowych będzie okazja do odzyskania klientów „straconych", gdy wstrzymywały się z udzielaniem hipotek walutowych. Do dziś rynek wyceniał, że mniej więcej 40 proc. wszystkich frankowiczów pójdzie do sądów i wszyscy z nich wygrają sprawy. Czy tak będzie? Nie można dziś przesądzić. Na pewno nie wszyscy ruszą do sądów, ale kampania edukacyjna kancelarii prawnych zrobi swoje – dodaje Powierża.

Banki są dobrze przygotowane

W ocenie KNF sektor bankowy w Polsce jest dobrze skapitalizowany, bezpieczny i odpowiednio przygotowany na orzeczenie TSUE dotyczące kredytów indeksowanych do walut.

Zwraca uwagę, że jego polityka i innych instytucji sieci bezpieczeństwa finansowego spowodowała, że banki z dużym udziałem kredytów walutowych zostały zobowiązane do posiadania odpowiednich kapitałów, co jest czynnikiem ograniczającym ryzyko związane z tymi kredytami.

Nadzór dążył do wzmocnienia odporności sektora bankowego na potencjalne ryzyka związane z kredytami walutowymi. Wprowadził w 2015 r. dodatkowe bufory kapitałowe dla banków mających hipoteki walutowe, później rozszerzył je, uwzględniając ryzyka prawne dla tego portfela. Wzmocnienie kapitałów sektora nastąpiło także wskutek restrykcyjnej polityki dywidendowej KNF – ponad 60 proc. zysków sektora w ostatnich pięciu latach zostało zatrzymanych w bankach, budując kapitały. Wymagania kapitałowe dla banków frankowych, chcących dzielić się zyskiem, są dodatkowo wyśrubowane.

Zdaniem nadzoru wzmocnienie kapitałów banków pozytywnie wpłynęło na stabilność całego sektora, jak również na zewnętrzne oceny systemu finansowego – zarówno jako całości, jak i poszczególnych instytucji.

Silna baza kapitałowa banków oznacza zdolność do absorpcji potencjalnych strat. Jest to istotny czynnik obniżający ryzyko systemowe, który pozwala na utrzymanie zaufania do systemu finansowego i stabilnej sytuacji gospodarczej kraju. Stan ten potwierdzają w ostatnich opiniach agencje ratingowe: Moody's, S&P oraz Fitch – zaznacza UKNF.

Urząd monitoruje i na bieżąco analizuje sytuację związaną z potencjalną zmianą linii orzeczniczej sądów powszechnych oraz politykę informacyjną banków notowanych na GPW. Zapowiedział także, że jest gotowy na rozmowy z bankami i audytorami w sprawie wypracowania jednolitego podejścia do zawiązywania rezerw na hipoteki walutowe.

Wyrok może zachęcić frankowiczów do walki

– Orzeczenie jest zbieżne z naszym stanowiskiem prezentowanym w istotnych poglądach, które przedstawiamy na etapie postępowań sądowych – mówi Aleksandra Wiktorow, rzecznik finansowy.

Zwraca uwagę, że część sądów zawieszała postępowania w oczekiwaniu na ten wyrok. To oznacza, że w najbliższych miesiącach można się spodziewać kolejnych wyroków, które ukształtują linię orzeczniczą polskich sądów. Do tej pory zapadło nieco ponad 1,1 tys. prawocmocnych wyroków, z czego 10 proc. banki przegrały.

– Spodziewam się też zwiększonego napływu wniosków o istotny pogląd. Dziś to najbardziej skuteczny sposób wspierania posiadaczy kredytów walutowych, wobec braku racjonalnych ofert polubownego rozwiązania sporu ze strony banków. Od początku działalności rzecznika finansowego, czyli października 2015 r., otrzymaliśmy już 1467 takich wniosków. Niestety, większość postępowań, w których przedstawiliśmy istotny pogląd, wciąż trwa, stąd trudno o statystyki pokazujące, w ilu przypadkach sąd podzielił nasze zapatrywanie na sprawę. Mam jednak nadzieję, że kolejne miesiące przyniosą ukształtowanie się linii orzeczniczej korzystnej dla klientów – mówi Wiktorow.

Jej zdaniem wyrok TSUE powinien zmobilizować osoby, które do tej pory nie podejmowały żadnych działań związanych ze swoją umową. – Im więcej osób zacznie składać reklamacje do banków, sygnalizować w ten sposób gotowość do podjęcia zdecydowanych działań, tym większe prawdopodobieństwo, że banki zmienią swoje podejście do tego typu sporów. Do tej pory niewielki odsetek, najbardziej zdeterminowanych klientów, podejmował ryzyko wejścia w spór z bankiem. Ale to właśnie dzięki takim osobom jak państwo Dziubakowie, których wystąpienie jest podstawą do orzeczenia TSUE, pozostali otrzymali kolejny mocny argument – dodaje Aleksandra Wiktorow.

Werdykt potwierdza opinię urzędu

W ocenie UOKiK wyrok TSUE jest wskazówką dla polskich sądów, banków i konsumentów, jak interpretować przepisy dyrektywy o nieuczciwych warunkach umów.

– Orzeczenie odnosi się nie tylko do kredytów złotowych wyrażonych w walucie obcej, ale do każdej sprawy dotyczącej skutków stosowania nieuczciwych warunków umownych w Polsce. Dla banków wyrok TSUE stanowi jasny sygnał, jakie konsekwencje może mieć pozostawienie w umowach z konsumentami klauzul abuzywnych i strategia banku przewlekająca sprawę w sądzie – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK. – To najwyższy czas, by banki usiadły do stołu z kredytobiorcami i rozwiązały problem z klauzulami abuzywnymi w umowach o kredyt hipoteczny. Unikną w ten sposób długich i kosztownych procesów – dodaje.

UOKiK zaznacza, że to polskie sądy muszą zbadać, czy w umowie są klauzule niedozwolone. Jeśli są, muszą ocenić, czy umowa może być podtrzymana bez tej klauzuli. Jeśli nie, umowa zostanie uznana za nieważną, ale tylko za wyraźną zgodą konsumenta. Oceny tej dokonuje w momencie rozstrzygania sporu. Sąd musi mu jednak przedstawić skutki upadku umowy, np. zasady rozliczenia się. Kredytobiorca musi mieć pełną świadomość skutków orzeczenia sądu o upadku umowy. UOKiK prezentował takie stanowisko w ponad tysiącu istotnych poglądach, które od trzech lat wydaje na wniosek konsumentów w toczących się sprawach sądowych.

– Wyrok TSUE nie jest niespodzianką, gdyż jest rozwinięciem dotychczasowego orzecznictwa w sprawie skutków stosowania klauzul abuzywnych. Wyrok TSUE nie jest również falą, która zatopi polski sektor bankowy. To ostrzeżenie przed stosowaniem klauzul abuzywnych oraz jasny sygnał do wyjścia naprzeciw prawom konsumentów – mówi Tomasz Chróstny, wiceprezes UOKiK. Przypomina, że urząd od dawna apelował o samodzielne wypracowanie przez sektor bankowy konstruktywnych i rozsądnych propozycji rozwiązania problemu klauzul niedozwolonych.

– Było wiele czasu na wypracowanie akceptowalnych rozwiązań, choć za mało decyzyjności, aby do tego doszło. Dziś ten apel urzędu do sektora bankowego jest jeszcze bardziej aktualny. Jednocześnie zachęcamy, aby zdecydowanie przyspieszyć działania, oszczędzając czas i unikając dodatkowych kosztów procesowych zarówno po stronie sektora, jak i konsumentów. Tego wymaga odpowiedzialność sektora bankowego za swoich klientów, a dla nas – za konsumentów – dodaje Chróstny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA