fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki są przeciążone regulacjami, trzeba to zmienić

Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, był gościem Grzegorza Siemionczyka w studiu Parkiet TV w Krynicy.
materiały prasowe
#PROSTOzKRYNICY | niska rentowność sektora budzi obawy o zdolność do finansowania gospodarki w razie spowolnienia

Polski sektor bankowy jest jednym z mniej rentownych w Unii Europejskiej, biorąc pod uwagę zwrot z kapitału (ROE). Dlaczego?

Nie tylko w UE, ale także wśród krajów OECD. Wynika to przede wszystkim z bardzo dużych obciążeń fiskalnych i parafiskalnych, które są prawie dwukrotnie wyższe niż w krajach UE. Dlatego z punktu widzenia inwestorów jest to sektor nieatrakcyjny. To powinno się zmienić, bo powoduje, że w wolniejszym tempie się rozwijamy.

Banki mają opinię instytucji bardzo rentownych. Jakie konsekwencje dla przeciętnego klienta może mieć to nadmierne obciążenie podatkami i regulacjami sektora bankowego?

Uporajmy się z mitami. To, że banki dużo zarabiają i są bardzo rentowne, było aktualne osiem–dziesięć lat temu. To, że bardzo dobrze płacą pracownikom, to też jest prawda z tamtego okresu, gdy rozwój gospodarczy był bardzo wysoki, a obciążenia fiskalne i parafiskalne znacznie niższe. Poza tymi ekonomicznymi obciążeniami doszło do wdrożenia wielu innych regulacji mających charakter administracyjny, nakładano je także w Europie, ale w Polsce jest ich więcej. Poza podatkami to bardzo wysokie wpłaty na Bankowy Fundusz Gwarancyjny i Fundusz Wsparcia Kredytobiorców.

Przed ostatnim kryzysem finansowym wskazywano, że obciążenia w Polsce są wyższe, a nasz nadzór jest nadgorliwy, ale okazało się, że sektor był stabilny i suchą nogą przeszedł przez kryzys. Czy w długim terminie to podejście nie okaże się korzystne dla banków?

Ta analogia nie powinna mieć tutaj zastosowania. Wtedy mieliśmy znacząco niższe obciążenia podatkowe, efektywne opodatkowanie banków wynosiło 20–21 proc., dzisiaj sięga 34–44 proc. Z punktu widzenia inwestorów lokowanie kapitału w sektor bankowy staje się mało opłacalne, stąd problem ze znalezieniem inwestorów i tempem budowania funduszy własnych. Poza tym od 2012 r. wypracowywany zysk banków się nie zwiększa, ale znacząco rośnie kapitał, przez co osiągane przez nie ROE jest znacznie niższe. Musimy się też uporać z mitem, że banki są najbardziej rentowne – jest wiele branż osiągających wyższe ROE. Pojawiają się też opinie, że banki, będąc rzekomo najbardziej rentowną branżą, płacą najniższe podatki. Tymczasem banki są największym płatnikiem podatków. Obawiamy się, że gdy gospodarka będzie potrzebować dużego finansowania, to sektor bankowy z powodów kapitałowych nie podoła temu zadaniu. Nawet mocna, rozwijająca się gospodarka nie będzie odpowiednio obsługiwana przez kulejący sektor bankowy.

ZBP apeluje do Ministerstwa Finansów i Komisji Nadzoru Finansowego o zmniejszenie obciążeń regulacyjno-podatkowych sektora bankowego. Co konkretnie proponujecie?

Proponujemy m.in., aby część podatku bankowego skierować na zasilanie BFG. To pozwoliłoby budować stabilność sektora bankowego i byłoby neutralne z punktu widzenia finansów publicznych, a w ten sposób odciążylibyśmy nieco banki. Chcemy uznania wpłat na BFG, a przynajmniej ich części, za koszt uzyskania przychodu. Proponujemy, aby przyjrzeć się, jakie skutki dla gospodarki przyniosły bufory i dodatkowe wymogi kapitałowe. Jeśli te efekty nie są zadowalające, a naszym zdaniem tak właśnie jest, należałoby dokonać korekt. Wreszcie musimy odstąpić od pozbawiania nie tylko banków, ale i innych wierzycieli, możliwości wykonywania różnego rodzaju usług, np. zabezpieczeń przy udzielaniu kredytu, co wiąże się z bezpieczeństwem sektora.

Budowa funduszy gwarancyjnych z podatku bankowego jest powszechnym modelem w innych państwach. Jak ocenia pan szanse, że nadzór przychyli się do propozycji ZBP? Szczególnie że takie rozwiązanie zmniejszyłoby nieco wpływy do budżetu, co jest ważne w kontekście planowanego przez MF w przyszłym roku zrównoważeniu budżetu centralnego.

Często różne racje ścierają się ze sobą. Ale jeśli rozwiązanie jest przeciwko rozwojowi i przeciwko wpływom do budżetu z innych źródeł, to trzeba zobaczyć, gdzie leży źródło problemu. Jeśli w pasywności, niemożliwości realizowania statutowych zadań przez sektor bankowy, trzeba tam dokonać korekty. Taką korespondencję z MF otrzymaliśmy: że będzie to poddawane analizom i w razie potrzeby stosowne rozwiązania zostaną przygotowane. Podobnie nasze rozmowy z KNF czy NBP wskazują, że nasze raporty są analizowane i będą przedmiotem dyskusji. Podobnie jak nasze argumenty przekazane BFG, dotyczące wysokich obciążeń z tytułu wprowadzania nowych wymogów MREL, które powinny być rozłożone w czasie. Potrzebne są korekty w regulacjach, aby nadmiernie obciążony sektor bankowy nie ograniczył finansowania, co nałożyłoby się na cykliczne spowolnienie koniunktury i źle wpłynęłoby na rozwój polskiej gospodarki.

Nawet jeśli fiskus otrzyma mniejsze wpływy bezpośrednio z podatku bankowego, to ubytek zostanie zrekompensowany dochodami podatkowymi z innych źródeł?

Tak, bo gospodarka będzie się mogła lepiej rozwijać dzięki większej zdolności banków do finansowania. Trzeba substytuować instrumenty stymulujące rozwój gospodarki. Możliwość jej stymulowania transferami socjalnymi powoli się wyczerpuje, dochodzimy do granic. Trzeba stosować inne instrumenty pobudzania gospodarki, ważne, aby to były inwestycje publiczne i towarzyszące im inwestycje prywatne. Ważne jest też to, abyśmy mogli wejść w programy, służąc gospodarce i obywatelom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA