fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki frankowe muszą liczyć na siebie

frankowicze, banki
Bloomberg
Prezes NBP podkreśla, że banki komercyjne nie mogą liczyć na to, że bank centralny uratuje ich od kosztów rozwiązania problemów hipotek frankowych. Deklaruje wsparcie ugód klientów z bankami.

Narodowy Bank Polski będzie wspierał wspólne stanowisko banków w sprawie rozwiązania problemu kredytów walutowych - poinformował Adam Glapiński, prezes NBP, podczas piątkowej wideokonferencji.

- Nasza odpowiedzialność za kredyty walutowe dotyczy pewnych makroparametrów, ale banki same muszą sobie dać radę z tym problemem. Rozumiem narastające problemy wynikające z decyzji sądowych, NBP w żaden sposób nie może na nie wpływać. Nie może o ten problem być przerzucany na NBP. Zarządy banków komercyjnych muszą się z tym zmierzyć – mówił Glapiński. Zapytany o to czy NBP może użyć swych rezerw walutowych, aby wzmocnić złotego i ułatwić przewalutowania kredytów, odparł, że „bank centralny nie może działać jak Święty Mikołaj".

Czytaj także: Frankowe spory prawne to rosnące ryzyko dla banków

- Obserwujemy sytuację, modelujemy potencjalny jej rozwój. Jeśli sektor bankowy wypracuje spójne, powszechne stanowisko – a nie będą to pomysły poszczególnych banków - to jeśli sektor wypracuje takie stanowisko, to będziemy to oczywiście wspierać. Państwo nie może ponosić kosztów błędnych decyzji banków komercyjnych - powiedział prezes NBP.

Ocenił, że sytuacja frankowa w Polsce nie jest taka jak była na Węgrzech, gdzie interwencja państwa była jego zdaniem niezbędna dla ratowania systemu finansowego. – W Polsce co roku sporo kredytów frankowych ubywa, są one lepiej spłacane niż złotowe. Powodem pogorszenia sytuacji banków wynika z wyroków sądów. Jeśli banki mają oczekiwania lub uwagi, powinny je kierować do sądów i sędziów – mówił Glapiński.

Zapytany o umocnienie franka szwajcarskiego (NBP ostatnio kupował rezerwy walutowe, co osłabiało złotego, choć sam prezes używa terminu „zmniejszało presję na aprecjację złotego") i wzrost wartości tych hipotek pozostających do spłaty, odparł, że sytuacja frankowiczów jest dobra, bo m.in. wynagrodzenia szybko rosły w ostatnich latach.

Zdaniem prezesa NBP banki nie są zagrożone przez problem kredytów walutowych. - Banki dadzą sobie radę z tym problemem, choć będzie to bolesne. Poza nielicznymi instytucjami, banki ten problem rozwiążą. Zachęcamy, aby nastąpiło porozumienie wszystkich banków w tym zakresie. Ale wątpię, aby to było możliwe, bo każdy bank jest w innej sytuacji – mówił Glapiński zwracając uwagę, że portfele frankowe banków są różnej wielkości i mają różny udział w bilansie, mają też odmienną strukturę (walutowe, denominowane, indeksowane).

- Banki powinny przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie, a my się do niego odniesiemy biorąc pod uwagę całej gospodarki. Banki muszą pokazać ścieżkę dobrowolnej konwersji na dużą skalę. Nie wiemy jak odniosą się do niej klienci. Propozycja przewodniczącego KNF Jacka Jastrzębskiego nie była z nami konsultowana, zaskoczyła nas, ale dobrze ją przyjmujemy. Odbieramy to jako apel KNF do banków, aby porozumiały się i przedstawiły propozycję. My postaramy się stworzyć sprzyjające do tego warunki. Ale dopóki jestem prezesem NBP, nie wykorzystamy do tego np. 25 proc. rezerw walutowych pomagając bankom komercyjnym. Rezerwy walutowe służą bezpieczeństwu państwa i obywateli – mówił Glapiński. Zaznaczył, że nie może być tak, że prywatne banki zwracają się do NBP, aby ten rozwiązał ich problem frankowy kosztem całego społeczeństwa.

Jednak zadeklarował, że instytucje Komitetu Stabilności Finansowej będą sprzyjać ugodom banków z klientami. – Możemy tworzyć analizy, mamy pewne pomysły, choć nie mogę publicznie deklarować.

wskazując, że na Węgrzech sytuacja była dużo poważniejsza. Podkreślił, że wprawdzie to poprzednie zarządy banków frankowych odpowiadają za ten problem, a nie bieżące, ale żaden z menedżerów nie poniósł odpowiedzialności za te decyzje.

Prezes banku centralnego poinformował, że obecnie nie można oszacować kosztów rozwiązania problemu kredytów walutowych. - Nie ma dobrego rozwiązania. Nie można oszacować kosztów tego rozwiązania, bo konkretnego rozwiązania nie ma na stole. Koszt ten zależny od tylu warunków i założeń, że trudno go teraz oszacować – stwierdził Glapiński.

Podkreślił, że kredytobiorcy walutowi nie powinni znaleźć się w lepszej pozycji, niż kredytobiorcy złotowi, gdyż byłaby to „rażąca niesprawiedliwość". Przypomniał, że NBP zbadał klientów walutowych i okazało się, że są bardziej zamożni niż złotowi. Ocenił przy tym, że zdarzało się „przymuszanie" klientów, aby brali walutowe kredyty, bo nie spełniali warunków dla złotowych. Jego zdaniem pewna grupa lepiej wykształconych klientów świadomie zaciągnęła kredyt walutowy zdając sobie z potencjalnego zysku i ryzyka. – Jednak większość klientów została bezczelnie wprowadzona w błąd. Byli mylnie informowani, mówiono im, że kredyt walutowy to wspaniała możliwość, jest tańszy i lepszy. Niestety, ludzie idąc do banku zakładają, że to instytucja zaufania publicznego – dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA